Na czym polega fenomen triathlonu?

Polacy łatwo ulegają wszelkiego rodzaju modom. Pół biedy, kiedy jest to moda na aktywność fizyczną. Zaczęło się od biegania, potem doszedł mocny konkurent w postaci crossfitu. Z czasem części zapaleńców zwykłe bieganie przestało wystarczyć. Do akcji wkroczył triathlon, który z miesiąca na miesiąc zbiera coraz większe żniwo. Nie bierze jeńców.

 

Korzystając z okazji rozegranego w Gdańsku triathlonu na dystansie olimpijskim, postanowiłem przyjrzeć się fenomenowi tego zjawiska. W imprezie startowali zarówno amatorzy jak i profesjonaliści, a dzień przed głównym startem w trasę ruszyła także młodzież. Kilka rozmów przeprowadzonych z uczestnikami dało więc pełne spektrum powodów, dla których ludzie decydują się na uprawianie tej naprawdę ciężkiej dyscypliny sportu.

– Dlaczego triathlon? Słyszałem taką teorię, że w razie czego można spieprzać na trzy różne sposoby – mówi z uśmiechem Grzegorz, 44- letni lekarz, po czym dodaje – A tak na poważnie. Są dyscypliny sportu, w których kontuzja zmusza cię do zaprzestania aktywności. Ja podczas jednego z ostatnich startów złamałem palucha u nogi. Nie mogłem biegać, ale pozostał mi rower i pływania, przy których uraz nie przeszkadzał. Dzięki temu cały czas pozostałem w treningu i mogłem dziś wystartować – przekonuje.

 

Motywacji i powodów, dla których ludzie zaczynają trenować triathlon jest dużo i w każdym z przypadków jest to inna ludzka historia. Wśród kobiet pierwsza na mecie stawiła się 32-letnia Anna Lechowicz, lekarz weterynarii, matka trójki dzieci. Po ukończeniu dystansu olimpijskiego zwyciężczyni nie potrafiła powstrzymać łez szczęścia.

– Mi nie chodzi o zdobywanie pucharów i wygrywanie, raczej chodzi o udowodnienie czegoś sobie samej, próba przekroczenia własnych barier i ograniczeń. Jak zaczynałam 2 lata temu, to stwierdziłam, że na czterdziestkę „zrobię” całego ironmana. Tym czasem tak się to wszystko potoczyło, że już jestem zapisana na start w Barcelonie 1 października. Stąd łzy na mecie. Nie zakładałam takiego wyniku – mówiła chwilę po ukończeniu startu Anna.

Okazuje się także, że triathlon może być po prostu sposobem na życie. Tak jest w przypadku zwycięzcy wielu imprez, Bartosza Banacha. Faworyt nie zawiódł także w Gdańsku.

– Jestem zawodowym sportowcem, zajmuję się tylko triathlonem, a po treningach wraz z żoną opiekujemy się dwójką dzieci. Tak wygląda mój dzień powszedni – mówi Bartosz.

Zawodnik od lat startuje w imprezach triathlonowych, a jego koronną dyscypliną jest kolarstwo, które trenował przez kilkanaście lat. 31-latek z bliska przygląda się rozwojowi tej dyscypliny sportu w naszym kraju.

– Na pewno jest boom. To bardzo ciężka dyscyplina, a ludzie wyznaczają sobie coraz to ambitniejsze cele. To wyzwanie. Trzy dyscypliny w jednej. Trzeba dać z siebie naprawdę dużo. Ogromna moda, ogromna rzesza ludzi, którzy chcą brać w tym udział. A jedni pchają drugich do przodu. Dzięki temu triathlonistów przybywa, z czego ja osobiście ogromnie się cieszę – zaznacza.

Wraz z popularyzacją tej dziedziny rośnie nie tylko poziom sportowy uczestników imprez, ponieważ do przodu poszła także ich organizacja.

– Jest to mój piąty sezon. Triathlon w Polsce rozwija się w mega mocnym tempie. Pamiętam jak 5 lat temu startowaliśmy, na jakim sprzęcie jeździliśmy, jakie czasy wystarczyły, żeby wygrać. W fenomenalnym tempie rozwija się szczególnie ten triathlon amatorski, a zawodowy też mocno idzie do przodu. – mówi 21-letni Krzysztof Hadas, czołowy młodzieżowiec kraju, który startuje także w duathlonie (bieg + rower), w którym jest mistrzem Polski w swojej kategorii wiekowej.

12

Komentarze