Mundial od A do Z – alfabet mistrzostw świata w Rosji

Mistrzostwa świata w Rosji już za nami, a to oznacza czas wielkich podsumowań. Kto lub co zrobiło na nas największe wrażenie przez ostatni miesiąc? Na alfabet złożyły się wszystkie elementy, zarówno pozytywne jak i negatywne, dzięki którym mundial pozostanie w naszych głowach na wiele tygodni.

Ten mundial nas zwyczajnie zachwycił, a momentów, które będziemy wspominać przez lata było wyjątkowo dużo. Jak naszym zdaniem wygląda alfabet mistrzostw świata w Rosji?

A jak absurdalne przepisy

O tym jak kretyńskie zakazy wymyślała FIFA pisaliśmy na bieżąco. Istniał zakaz wrzucania na social-media materiałów w dniach meczowych ze stadionów przez piłkarzy, prywatnych przekazów (również przed i po meczach), pokazywania kobiet na trybunach przez realizatorów, a to tylko część z nich. Piłkarze byli przecież również karani za picie Red Bulla czy grę w niewłaściwych… skarpetach.

B jak błędy bramkarzy

David de Gea i Pepe Reina już kilka miesięcy przed mundialem mówili, że nowa piłka będzie płatała bramkarzom spore figle. Myśleliśmy, że to tylko gadanie, ale kłopoty z jej złapaniem miał nie tylko pierwszy z nich, ale i Fernando Muslera. Przy golu dla Senegalu nie popisał się również Wojciech Szczęsny, który pomylił się z wyjściem z bramki. W finale przeszarżował również Hugo Lloris. Cztery wielbłądy w miesiąc? Dużo.

C jak Chorwacja

Ich grą i nieustępliwością zachwycaliśmy się wszyscy, ale trudno się dziwić. Po rozegraniu 90 minut więcej od Francuzów i jednym dniu przerwy mniej biegali do samego końca. Najlepszym dowodem na niesamowitą wolę walki był sprint Mario Mandzukicia, który według wyliczeń TVP przebiegł sprintem 58 metrów, by wymusić błąd na Hugo Llorisie. Niektórzy mogliby się od nich wiele nauczyć. Szkoda tylko, że przegrali, bo historia pamięta tylko o zwycięzcach i za kilkanaście lat będą jedynie ciekawostką…

D jak Denis Czeryszew

W meczu otwarcia wszedł na boisko, korzystając z pecha Dzagojewa, który doznał kontuzji. Czeryszew od razu pokazał Stanisławowi Czerczesowowi, że w kolejnych meczach powinien dostawać szanse od pierwszej minuty. Dwa ładne gole przeciwko Arabii Saudyjskiej zapewniły mu miejsce w wyjściowym składzie, a on odpłacił się kolejnym trafieniem z Egiptem. W spotkaniu z Urugwajem strzelił do własnej bramki, ale z mundialem pożegnał się jednak w wyjątkowo pięknym stylu. Czas na powrót do dużego klubu?

E jak Eden Hazard

Kolejny geniusz na tym turnieju. To, co wyprawiał z obrońcami przeciwników było po prostu przepiękne. Rajdy i dryblingi? Proszę bardzo! Mamy nadzieję, że po tym turnieju, ktoś sięgnie dużo głębiej do kieszeni i wyciągnie go do drużyny, która co rok będzie walczyć o triumf w Lidze Mistrzów. Belg na to zwyczajnie zasługuje!

F jak Francja

Mistrzowie, przeciwko którym w finale stał dosłownie cały świat. Nie grali porywającej piłki, ale byli do bólu skuteczni i niestosowne jest mówienie, że nie zasłużyli na końcowy triumf. O tej kadrze będzie jeszcze głośno. I to niejeden raz.

G jak gościnność Rosjan

Od momentu przyznania mundialu Rosji, wszyscy obawiali się o jego organizację. Chuligani mieli napadać na kibiców, a całemu turniejowi groziły regularne protesty – alarm wszczynały największe ogólnoświatowe media. Nasi sąsiedzi okazali się jednak bardzo pomocni i uprzejmi dla swoich gości. Popisali się słowiańską cechą i przyjęli przyjezdnych z całego świata najlepiej jak tylko potrafili.

H jak Hirving Lozano

Żałujemy, że Meksyk pożegnał się z mistrzostwami świata już w 1/8 finału, bo to oznaczało, że nie będziemy mogli oglądać już Hirvinga Lozano. Skrzydłowy PSV Eindhoven niesamowicie śmigał na skrzydle i dla wielu kibiców jest jednym z największych odkryć mundialu. Po takich występach na pewno ktoś wyłoży na niego niemałe pieniądze i za kilka tygodni powinien biegać w trykocie czołowego klubu z TOP3 europejskich lig.

I jak It’s coming home

Najgłośniejsze hasło, które po półfinałach stało się wielkim memem. „Football’s coming home” wyskakiwało z telewizora, czołówek gazet, stron internetowych, a nawet lodówek. Kibice z czasem mieli go po dziurki w nosie, a gdy Anglicy odpadli w półfinale, stali się obiektem drwin.

Znalezione obrazy dla zapytania it's coming home

J jak Jorge Sampaoli

Totalna porażka Argentyny na tym turnieju jest przede wszystkim zasługą Jorge Sampaoliego. Na katastrofę złożyło się notoryczne zostawianie na ławce chociażby Paulo Dybali czy absurdalne powołanie przeciętniaka z ligi argentyńskiej. Dopełnieniem kompromitacji było nagranie z meczu, gdy pytał Leo Messiego czy może wpuścić na boisko Kuna Aguero. Parodia…

K jak Kylian Mbappe

Pamiętacie jak wszyscy zastanawialiśmy się, czy jakiś piłkarz będzie gwiazdą na miarę Cristiano Ronaldo i Leo Messiego, gdy obaj zrezygnują z gry w piłkę? W Rosji poznaliśmy odpowiedź na to pytanie. Kylian ma gigantyczne papiery na granie, a od zmarnowania potencjału mogą uchronić go… powtórki wideo. Niestety, ma tendencje do nieuzasadnionego kładzenia się na podłogę, ale dzięki VAR-owi może ktoś jeszcze zdąży mu to wybić z głowy.

L jak Luka Modrić

Król mundialu. Dzielił i rządził w środku pola, ale w głowach i tak pozostanie nam obrazek, gdy smutny pozuje ze Złotą Piłką. Gdyby nie porażka, najprawdopodobniej byłby faworytem do zgarnięcia nagrody dla piłkarza roku. A tak będzie musiał się obejść smakiem – i to podwójnie. Nie zostanie najlepszym na świecie ani indywidualnie, ani w drużynie…

M jak Maradona

Smutno patrzyło się na obrazki podupadłej legendy, gdy zataczał na trybunie VIP. Ochroniarze powstrzymujący go, by nie spadł na niższe sektory, kompletnie nieprzytomny i wysłany po meczu do szpitala – taki obraz Boskiego Diego pozostanie nam po turnieju w Rosji.

N jak Neymar

Jego „popisy”, podobnie jak Maradony, też wolelibyśmy jak najszybciej wymazać ze swojej pamięci. Piłkarz PSG oddał najwięcej strzałów i momentami błyszczał na boisku. Szkoda tylko, że przede wszystkim skupiał się na przewracaniu i turlaniu. Po faulach i rzekomych przewinieniach przeleżał na murawie ponad czternaście minut, a w poziomie aktorzenia przerósł nawet Cristiano Ronaldo z jego najczarniejszych czasów. Sam sobie tym szkodzi, o czym pisaliśmy już TUTAJ.

O jak Oscar Tabarez

Urugwaj porwał nas również dzięki osobie Oscara Tabareza. Szkoleniowca, który nie może szaleć przy linii bocznej z powodu swojej choroby – mimo to po zwycięskim golu w meczu z Egipcie był w stanie wyskoczyć z ławki rezerwowych. Tuż za nim z jego kulami musieli biec asystenci. Szkoda, że w jego zespole na mecz z Francją zabrakło Edinsona Cavaniego. Z tą gwiazdą wszytko mogło potoczyć się zupełnie inaczej.

P jak prezydent Chorwacji

Prawdopodobnie najjaśniejsza gwiazda trybun. Sceny z udziałem Pani Kolindy Grabar-Kitarović rozchodziły się viralowo – najpierw, gdy za rękę wprowadziła do szatni trenera Zlatko Dalicia, a potem po finale to samo zrobiła z Emmanuelem Macronem, tym razem na scenę główną. Prezydent Chorwacji rozczuliła nas też, gdy po kolei wyściskała wszystkich uczestników finału. I nawet jeśli jest to element gry politycznej, było to zwyczajnie urocze! Liczymy na jej powrót na Euro 2020!

R jak radość Panamczyków

Jeden z najpiękniejszych obrazków podczas minionych mistrzostw. Panamczycy byli gromieni przez Anglików, ale po pierwszym golu na mundialu w historii wybuchli gigantyczną radością. Tak cieszyli się ludzie, których kadra przegrywała 1:6!

S jak Stanisław Czerczesow

Jeszcze na miesiąc przed rozpoczęciem mundialu nikt nawet nie przypuszczał, że podopieczni byłego trenera Legii będą w stanie choćby wyjść z grupy. A „Sborna” doszła aż do ćwierćfinału i niewiele brakowało, a dostałaby się nawet do strefy medalowej. I nie ma żadnego znaczenia, że w fazie pucharowej prezentowali kompletny antyfutbol. Najważniejsze jest to, że byli do bólu skuteczni.

T jak TVP

Wielkie brawa dla telewizji publicznej. Wszyscy obawialiśmy się jak będą wyglądały mistrzostwa świata w TVP, a ci pokazali, że potrafią opakować je znakomicie. Wciąż mieliśmy kwiatki w postaci duetu Jońca-Trzeciak, ale poza tym piątka z plusem. Mieszanka byłych piłkarzy, obecnych zawodników z trenerami i młodymi dziennikarzami odpaliła znakomicie. Do tego dochodzą też plusy w postaci transmisji 24/7, TVP Sport w otwartym paśmie, a także znakomicie działającej aplikacja mobilna.

Dla wielu osób to najlepiej opakowane mistrzostwa świata w polskiej telewizji i trudno się z tym nie zgodzić. Zwłaszcza, że jeśli komuś nie pasował duet komentatorski, to mógł wybrać sobie wersję bez komentarza (czasem również inną parę) i skupić się na wydarzeniach boiskowych.

U jak upadek tiki-taki

Kilka drużyn próbowało grać klepką, ale ta taktyka zwyczajnie już się wypaliła. Na mundialu wyglądało to dramatycznie źle, drużynom brakowało pomysłu na grę, a cały świat wie jak się temu przeciwstawić. Kto wymyśli teraz coś nowego, co zrewolucjonizuje świat piłki nożnej?

W jak wpadki największych

Nie tak mistrzostwa wyobrażali sobie przede wszystkim Niemcy, którzy odpadli z turnieju w dramatycznych okolicznościach, po porażce z grającą o pietruszkę Koreą Południową. Dopiero później na światło dzienne wyszły fakty, które pokazały niepoważne podejście piłkarzy do mundialu. Działacze federacji byli nawet zmuszeni do odcięcia Wi-Fi w hotelu, bo niektórzy mieli grać na konsolach do białego rana.

Już w 1/8 finału z mistrzostwami świata pożegnali się także mistrzowie Europy, Portugalczycy czy jedni z faworytów do końcowego zwycięstwa, Hiszpanie. Negatywnym zaskoczeniem była również postawa „Canarinhos” w ćwierćfinale z Belgami. Efekt? W półfinale zobaczyliśmy Francuzów, Belgów, Chorwatów i Anglików. Ten, który postawił pieniądze na taki zestaw, kąpie się teraz w grubych milionach.

V jak VAR

Dla wielu osób wprowadzenie powtórek wideo było niedopuszczalne – podobno chodziło o złamanie wszelkich tradycji i ograniczenie piękna sportu. Sceptykom wyrwano z rąk niemal wszystkie argumenty, choć oczywiście nie uniknięto błędów. VAR jest przyszłością piłki nożnej i z każdą kolejną imprezą będzie sprawował się coraz lepiej. Teraz przyszedł jedynie czas na rozszerzenie kompetencji asystentów i prawo do ingerowania przy kolejnych aspektach – takich jak chociażby symulowanie czy zachowania nie fair-play.

Z jak znowu nam nie wyszło

Najsmutniejsze dla nas zostawiliśmy na koniec. Na mundialu w Rosji miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze. Celowaliśmy co najmniej w 1/8 finału, optymiści widzieli nawet łatwą drogę do strefy medalowej. Biało-czerwoni znowu mieli spakowane walizki po dwóch spotkaniach, a styl w jakim żegnaliśmy się z turniejem wołał o pomstę do nieba. „Przepraszam” oczywiście nie usłyszeliśmy…

Zobacz także:
Najlepsza jedenastka mistrzostw świata 2018
Jedenastka największych odkryć mistrzostw świata 2018
Jedenastka największych rozczarowań mistrzostw świata 2018

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.