UFC Fight Night 108 - wstęp do analizy

Nashville, Tennessee, USA - 22/04/2017

Już w tę sobotę kolejna gala UFC z cyklu Fight Night, w której Cub Swanson w walce wieczoru, podejmować będzie Artema Lobova.

O ile Swanson jest nazwiskiem, które kilka razy sygnowało już gale, tak Lobova w walce wieczoru bardzo ciężko wytłumaczyć. Nie znam właściwie nikogo komu by ręce nie opadły słysząc co UFC wymyśliło na wydarzenie wieczoru 108. gali z serii Fight Night. Lobov ma dopiero cztery walki w UFC, z czego dwie przegrał, dwie wygrał. Zwycięstwa zaliczył z nazwiskami, które kompletnie się nie liczą i jeśli największa na świecie organizacja MMA chciałaby rywala dla Swansona, to po drodze jest cała masa przeciwników, o wiele lepszych od Lobova! Jest jednak coś, co odróżnia tego zawodnika od innych: jest przyjacielem Conora McGregora. I tu właściwie można uciąć dyskusję. Bycie przyjacielem najbardziej wpływowego zawodnika MMA w historii tego sportu, gwarantuje nie tylko ochronę, ale i profity w postaci możliwości zawalczenia w walce wieczoru, kompletnie na nią nie zasługując! Irlandczyk ma fatalny bilans, w którym porażek ma prawie tyle samo co zwycięstw (13-12-1), walczy w mało widowiskowy sposób i po prostu jest słabym zawodnikiem, którego Cub powinien odprawić w maksymalnie dwie rundy. Artem operuje jedynie mocnym ciosem i to jego ciężkich rąk należy się obawiać. Jednak nawet w swej najlepszej płaszczyźnie nie zachwyca.

Ciężko się w tym miejscu nie zgodzić z opinią, że wszystko – cała swoją pozycję w UFC i tę walkę wieczoru – wywalczył mu McGregor, zwłaszcza mając na uwadze to, że Cub jest czwarty w oficjalnym rankingu UFC, a Artem nawet w nim nie występuje. Z ciekawości można ten bój obejrzeć, jednak sportowo i bukmachersko nie ma on żadnych większych wartości.

O wiele ciekawiej zapowiada się w druga walka wieczoru. Wypalony, lecz wciąż niebezpieczny Diego Sanchez, podejmować będzie Ala Iaquintę. Diego w ostatnim boju jednogłośną decyzją pokonał Marcina Helda, a Al powraca do klatki po ponad dwuletniej przerwie. Obaj zawodnicy mogą dać niezłe show, bo z dawania przedstawienia w oktagonie wręcz słyną! Sanchez nigdy nie wybił się do czołówki dywizji, ale potrafił dawać niezapomniane walki, jak tę chociażby z Gilbertem Melendezem. Al z kolei był jednym z tych zawodników, którym wróżono wielką karierę – miał całkiem niezłą passę zwycięstw, a w ostatnim pojedynku pokazał wspaniałe serce do walki i tylko dzięki niemu udało mu się wygrać z Jorgem Masvidalem, który w pierwszej rundzie sprawił mu nieziemskie lanie.

Ciekawie zapowiada się też pojedynek Ovince’a Saint Preuxa z Marcosem Rogerio de Limą. Obaj mają po 10 nokautów w karierze i dla tego pierwszego będzie to jedna z ostatnich szans (o ile nie ostatnia) na to by utrzymać się w największej na świecie organizacji MMA. Swego czasu Preux walczył z Jonem Jonesem o tymczasowy pasa półciężkiej. Jednak po przegranej z nim, zaznał porażki jeszcze dwukrotnie. Czwarta klęska może być tą ostatnią! Dlatego zawodnik ten na pewno da z siebie wszystko w tej rozpaczliwej walce ostatniej szansy – był prawie na szczycie, a teraz musi odbijać się od samego dna. Inna sprawa ma się z Marcosem, który ma o tyle komfortową sytuację, że ostatnią walkę wygrał przez nokaut.

Mimo nieciekawej walki wieczoru, cała resztka karty walk zapowiada się naprawdę świetnie! John Dodson z Eddiem Winelandem, Joe Lauzon ze Steviem Rayem. Dodatkowo Sam Alvey, Jake Ellenberger, Dustin Ortiz, Mike Perry. Powraca Jessica Penne oraz Alexis Davis. Sobotnie wydarzenie będzie owocowało w świetne pojedynki dla których warto będzie zerwać nockę.

Komentarze