UFC Fight Night 110 - wstęp do analizy

Auckland, Nowa Zelandia - 11/06/2017

Już w tę sobotę w Nowej Zelandii, odbędzie się 110. edycja cyklu Fight Night organizacji UFC. W walce wieczoru “Czarna Bestia” Derrick Lewis zmierzy się z legendą sportów walki Markiem Huntem. Zapraszamy do zapowiedzi gali!

Drugi raz Nowa Zelandia będzie gościła największą na świecie organizację MMA. Po raz pierwszy UFC zawitało tam w 2014 roku. Teraz po trzech latach, w walce wieczoru Mark Hunt podejmować będzie Derricka Lewisa. Kibice nie mają żadnych wątpliwości, że bój ten w całości odbędzie się na nogach i zakończy się ciężkim nokautem któregoś z bohaterów. Zarówno Hunt jak i Lewis, znani są z dewastującej stójki. Hunt na 12 zwycięstw w MMA, 9 razy wygrywał przez KO i ma bardzo bogatą karierę w sportach uderzanych. Lewis 16 razy kończył rywali, mając tylko 18 zwycięstw. Statystyki więc mówią jednoznacznie: ta walka nie ma prawa dojść do decyzji i zostanie rozstrzygnięta przez nokaut!

“Czarną bestię” polscy fani mogą pamiętać po tym, że w lutym 2016 roku, zdemolował ciosami debiutującego w UFC Damiana Grabowskiego.

Co ciekawe w drugiej walce wieczoru zmierzą się zawodnicy sportów parterowych: Derek Brunson oraz Dan Kelly. Dan to judoka, startował czterokrotnie na Igrzyskach Olimpijskich i zajmował kolejno 9, 7, 21 i 17 miejsce w tej dyscyplinie. To również dziewięciokrotny mistrz swego kraju (Australii) w judo. Zawodnik ten jest już u schyłku swej kariery. Ma 39 lat, ale mimo to, w ostatnim boju zdołał pokonać byłego mistrza UFC Rashada Evansa. Występował też w reality show The Ultimate Fighter, ale Sheldon Westcott go wyeliminował z programu. Brunson z kolei to zapaśnik, który trzykrotnie zdobywał tytuł All-American II dywizji – co jest najlepszym dowodem na to, jak sprawny jest na macie. Co prawda dwie ostatnie walki przegrał, ale w pojedynku z legendarnym Andersonem Silvą, wiele osób widziało jego zwycięstwo. 19 z 23 oceniających pojedynek mediów branżowych, oceniało bój na korzyść Dereka.

Do klatki powraca też Ross Pearson, który nie był w niej obecny od listopada ubiegłego roku. Jego rywalem będzie Nowozelandczyk Dan Hooker. Ross swego czasu był jednym z najlepszych zawodników z Wysp, jednak teraz jego gwiazda mocno przygasła. Ma już trzy porażki z rzędu i kolejna może kosztować go kontrakt z UFC. Pearson to jednak nadal mocne nazwisko i jeśli Hooker go pokona, to z pewnością zyska o wiele więcej uwagi niż obecnie się na nim skupia.

Nowa Zelandia nigdy nie była ważnym rynkiem dla UFC. Dlatego też jest to dopiero druga gala w tym kraju w historii organizacji. Poprzednia zgromadziła zaledwie 8000 widzów i przyniosła 900 000 dolarów przychodu z bramki, co jest bardzo słabym wynikiem (przykładowo europejskie gale potrafią nie raz przynieść w okolicach dwóch milionów dolarów z bramki). Obecność legendy sportów walki Marka Hunta, ma poprawić poprzedni wynik i na pewno mistrzowi świata w K-1 uda się przebić pierwszą galę, a pojedynki złożone z zawodników z Australii i Nowej Zelandii, ku uciesze lokalnych fanów zgromadzonych w Spark Arena, dodadzą tylko kolorytu temu wydarzeniu.

Nieco mniejszego kalibru gala, ale przeważnie to właśnie na takich, zapomnianych wydarzeniach sportowych, dzieje się najwięcej! W 2014 roku na 10 pojedynków, aż 6 zakończyło się przed czasem. Tym razem UFC zestawiając pojedynki liczy, że rekord ten zostanie pobity, czego kibice również sobie życzą – w walce wieczoru na pewno nie zabraknie emocji!

Komentarze