UFC Fight Night 111 - wstęp do analizy

Kallang, Singapur - 17/06/2017

Już w najbliższą sobotę pojedynek na szczycie! Marcin Tybura w drugiej walce wieczoru, podejmować będzie legendę sportu, byłego mistrza wagi ciężkiej Andreia Arlovskiego! Co jeszcze czeka nas na UFC Fight Night 111? Zapraszamy do zapowiedzi gali!

Nas z pewnością najbardziej interesować będzie pojedynek byłego mistrza z naszym rodakiem. UFC dało niesamowitą szansę Marcinowi Tyburze i zestawiło go z mocno rozpoznawalnym nazwiskiem. Na dodatek zestawienie to wcale nie wypada na niekorzyść dla Polaka, bo to on w oczach bukmacherów jest wielkim faworytem z kursem 1.38. Ku zaskoczeniu wielu, to były mistrz jest underdogiem z 2.80 przy nazwisku! W przypadku zwycięstwa, pozycja Marcina w organizacji bardzo się umocni i otworzą mu się drzwi do jeszcze większych pojedynków – już ze ścisłą czołówką. Tybura do największej na świecie organizacji MMA, przeszedł jako mistrz M-1 i jeden z najlepszych zawodników w Europie. Oczekiwania wobec niego były więc wielkie. W debiucie jednak przegrał z Timothym Johnsonem, ale już dwie kolejne walki zwyciężył przez TKO/KO i fani na nowo zaczęli wierzyć, że Marcin zajdzie daleko w UFC. W zupełnie inne sytuacji jest Arlovski, który ma aż cztery porażki z rzędu! Z czego trzy przez TKO. Były mistrz wagi ciężkiej mimo że jest już jedną nogą na emeryturze, to nadal jest niebezpieczny i potrafi dać niezłe show (jak z Travisem Brownem). Lata spędzone w klatce, dziesiątki bojów sprawiły, że nawet jako emeryt jest w stanie wygrać z każdym innym zawodnikiem wagi ciężkiej. Marcina czeka więc ciężka przeprawa, ale jeśli uda mu się pokonać Arlovskiego, wskoczy do najlepszej dziesiątki rankingu i jego kariera nabierze tempa. Można śmiało powiedzieć, że będzie to najważniejsza walka w jego karierze. W dywizji ciężkiej bardzo łatwo można awansować do topu, a z tego topu niedaleko już do walki o pas. Bój z Arlovskim wyznaczy ścieżkę kariery Marcinowi i wszyscy mamy nadzieję, że ścieżka ta prowadzi na sam szczyt!

W walce wieczoru singapurskiego wydarzenia, Holly Holm zmierzy się z Bethe Correią. Co łączy te dwie zawodniczki? Odpowiedź jest jedna: Ronda Rousey. Różnica jednak polega na tym, że Bethe została przez Rondę zdewastowana, a Ronda przez Holly. To właśnie dlatego faworytką spotkania jest Holly. Nie tylko pokonała wielką Rousey, ale wręcz ją ośmieszyła! Niestety po tym ogromnym zwycięstwie, straciła pas i obecnie ma już trzy porażki z rzędu. Z nowej supergwiazdy żeńskiego MMA, Holly – co smutne – zdegradowana została do miana kolejnego boksera bez zapasów i parteru, który nie radzi sobie w pełnym MMA. Fani również mocno zaniżyli umiejętności Rousey po tej porażce. Z niepokonanej mistrzyni, która mogłaby rywalizować z mężczyznami, Ronda została zwykłą judoczką, która nigdy nie nauczyła się walki w stójce i która pokonywała swoje rywalki jedną techniką. Paradoksalnie dywizja kobieca kobiet mocno ucierpiała na tym, że Holly Holm znokautowała Rondę Rousey. Kickboxerka bez parteru i grapplerka bez stójki – tak dziś wyglądają wspominki o Hollyi Rondzie. Czy ta pierwsza zmieni tę opinię? Ma na to świetną szansę w starciu z Correią.

Gala obfitować będzie też w inne pojedynki, które są nawet lepsze niż bój, który został wybrany na walkę wieczoru! Kartę główną rozpoczynać będzie konfrontacja Tareca Saffiedine’a z Rafaelem dos Anjosem. Choć obaj mają bardzo kiepski okres kariery (dwie porażki), to nadal uznawani są za bardzo groźnych zawodników dywizji lekkiej. Rafael był mistrzem UFC, a Tarec Strikeforce. Dla obu więc będzie to szansa na to by wrócić na szczyt. Trzecia klęska z rzędu może dla któregoś z nich okazać się bardzo bolesna. Możemy zatem spodziewać się świetnego boju, w którym każdy z nich da z siebie wszystko! Saffiedine jest świetnym kickboxerem, a dos Anjos radzi sobie tak samo dobrze w stójce, jak i parterze. Z racji tej wszechstronności, to właśnie ten drugi jest faworytem, choć błędem byłoby przekreślać szanse Tareca.

Na gali ujrzymy też takie nazwiska jak Gomi, Tuck, Hyun Kim, Covington czy Scoggins i Caceres. Wartym odnotowania faktem jest to, że odbędzie się ona w Singapurze i będzie to druga gala w tym państwie. Poprzednia edycja odbyła się w 2014 roku. Widać, że UFC zaczyna wracać do miejsc w których organizacja nie odniosła sukcesu (słabe liczby), z jeszcze lepszymi rozpiskami oraz atrakcjami czekającymi na fanów. Dobrze to wróży przed wydarzeniem w Polsce, które planowane jest na jesień. Po dosyć nieciekawej karcie walk jaką UFC przygotowało na Kraków, może tym razem i my doczekamy się o wiele lepszych nazwisk i solidnych rywali dla naszych zawodników!

UFC Fight Night: Holm vs. Correia zapowiada się dość kameralnie, ale nie znaczy to, że gala będzie nudna. Wręcz przeciwnie! Nazwiska, które będą walczyć, gwarantują dobre, albo przynajmniej przyzwoite show.

Komentarze