UFC 211 - wstęp do analizy

Dallas, Texas - 14/05/2017

W nocy z 13 na 14 maja, odbędzie się jedna z najlepiej zapowiadających się gal tego roku. Na UFC 211 ujrzymy bowiem aż dwie walki o pas mistrzowski. W pierwszej z nich w wadze ciężkiej Stipe Miocic podejmować będzie Juniora dos Santosa, a w drugiej Joanna Jędrzejczyk bronić będzie tronu przeciwko Jessice Andrade.

Przyjrzyjmy się najpierw temu drugiemu pojedynkowi, gdyż jest on z pewnością dla nas Polaków najważniejszy. Mistrzyni wagi słomkowej Joanna Jędrzejczyk będzie po raz piąty bronić pasa mistrzowskiego największej na świecie organizacji MMA. Tym razem przyjdzie jej zmierzyć się z mocną Jessicą Andrade. Na Polkę nie ma mocnych w oktagonie. Ani Valerie Letourneau, ani Claudia Gadelha, ani Karolina Kowalkiewicz (pomimo sukcesów w walce), nie zdołały odebrać jej tytułu. O ile styl oraz klasa zawodnicza Joanny nie jest dla nikogo tajemnicą, tak Andrade jest postacią, która dopiero niedawno wypłynęła na szerokie wody.

UFC 211 na papierze jest solidnym kandydatem do gali roku.

Brazylijka do tej pory walczyła w kategorii koguciej, ale szło jej dosyć przeciętnie. Przegrywała z niezbyt mocnymi rywalkami jak Marion Reneau czy Raquel Pennington. Jednak po zejściu do słomkowej w końcu odnalazła swój rytm i zaczęła dominować swoje rywalki. W niższej wadze naprawdę jej się wiedzie, gdyż znokautowała w niej Jessicę Penne, by później poddać Joanne Calderwood. Tymi zwycięstwami szturmem wdarła się na sam szczyt dywizji i przed nią najcięższa walka, o upragnione przez każdego sportowca trofeum! Czy podoła temu zadaniu? O tym przekonamy się już niebawem, a na łamach portalu pojawi się analiza techniczna obu zawodniczek.

W walce wieczoru UFC zestawiło rewanż Stipe Miocica z Juniorem dos Santosem. Obaj walczyli już ze sobą w 2014 roku, wówczas to Junior był górą i zwyciężył z Amerykaninem chorwackiego pochodzenia jednogłośną decyzją. Dziś jednak to Miocic jest mistrzem i przez bukmacherów traktowany jest jako faworyt spotkania. Obaj zawodnicy to stójkowicze i to bardzo mocni w swej dziedzinie! Walka sprzed trzech lat bezapelacyjnie wygrała z innymi pojedynkami i zyskała status “walki gali”. Tym razem również możemy spodziewać się licznych zwrotów akcji oraz potężnych ciosów spadających raz to na głowę jednego, raz drugiego. Obaj zawodnicy nie są jednak od siebie na tyle daleko, żeby łatwo dało się przewidzieć wynik starcia. Wszystko – ku uciesze kibiców – rozegra się zatem w klatce w krwawym i pełnym emocji boju dwóch tytanów wagi ciężkiej.

Na karcie wstępnej ujrzymy również drugiego z naszych zawodników: Krzysztofa Jotkę. Krzysztof podejmować będzie Davida Brancha. Zawodnik ten może być znany polskiej społeczności tym, że w 2010 walczył w UFC z Tomaszem Drwalem. Choć kariera w największej na świecie organizacji MMA mu się nie udała, to sukcesy zaczął osiągać w mniejszym WSOF, w którym został mistrzem aż dwóch kategorii wagowych. I co najlepsze, skutecznie bronił pasa zarówno wagi średniej jak i półciężkiej! Pomimo tak wielkich osiągnięć, Krzysztof (po pięciu zwycięstwach z rzędu) nadal jest faworytem spotkania i jego pozycja w UFC stale rośnie. Polak jest obecnie na 9. pozycji w oficjalnym rankingu organizacji! Po pokonaniu Brancha możemy liczyć, że w końcu będzie dostawał walki z tymi największymi i najpopularniejszymi nazwiskami.

Oprócz wyżej wymienionych walk, emocje na pewno wzbudzą również pojedynki Demiana Mai z Jorgem Masvidalem czy byłego mistrza wagi lekkiej Frankiego Edgara z perspektywicznym Yairem Rodriguezem. Zresztą nie na Edgarze kończy się lista byłych mistrzów występujących na tym wydarzeniu. Obok niego zawalczy też Eddie Alvarez (były mistrz wagi lekkiej), którzy zmierzy się z Dustinem Poirierem, a Olimpijczyk Henry Cejudo zawalczy z Sergio Pettisem.

UFC 211 to gala, której nie można wręcz przegapić, nie tylko z powodu pojedynków naszych rodaków, ale też i innych starć, które zapowiadają się wręcz znakomicie! Świetne zestawienia, i bardzo dobre nazwiska. Byli mistrzowie oraz legendy tego sportu – a wszystko doprawione występami naszych zawodników, z których możemy być tylko dumni! UFC 211 na papierze jest solidnym kandydatem do gali roku.

Komentarze