MMA: „Różal” powalczy o pas wagi ciężkiej KSW

Federacja KSW ogłosiła dzisiaj pierwszy pojedynek, jaki odbędzie się podczas historycznej gali na Stadionie Narodowym. Zmierzą się w nim Fernando Rodrigues Jr. i Marcin „Różal” Różalski. Stawką tej walki będzie pas mistrzowski kategorii ciężkiej.

Dla 29 – letniego Brazylijczyka jest to pierwsza obrona pasa wywalczonego na gali KSW 37. Dosyć niespodziewanie pokonał on wtedy panującego od kilku lat Karola Bedorfa. Co ciekawe, zawodnik z Ameryki Południowej z pięciu ostatnich walk przegrał tylko jedną. I to z „fajterem”, który walczył dla KSW kilkukrotnie. Chodzi o Oli Thompsona, który walczył między innymi z Pudzianowskim i Bedorfem.

Z kolei, Marcin Różalski stoczył w zeszłym roku tylko jeden pojedynek, kiedy to wygrał z Mariuszem Pudzianowskim. Jego nominacja do walki o pas może być dla wielu fanów wszechstylowej walk wręcz sporą niespodzianką. Oto jaką analizę tego starcia zamieścił portal lowking.pl:

Obaj zawodnicy preferują walkę na nogach, ale to Fernando Junior bije zdecydowanie mocniej. Jednak korzysta przede wszystkich z ataków pięściami, podczas gdy Polak chętniej odwołuje się do kopnięć. Trudno jednak nie faworyzować młodszego o 9 lat, silniejszego i na pewno mniej zniszczonego przez kontuzje Brazylijczyka – nawet pomimo tego, że jego furiackie ataki często powodują, że jest kompletnie odsłonięty i narażony na kontry.”

Foto: sportowefakty.wp.pl

Foto: sportowefakty.wp.pl

Brazylijczyk należy do osób bardzo religijnych i wierzących. Napisał nawet na jednym ze swoich profili w mediach społecznościowych taką wiadomość: „Jestem nowym mistrzem wagi ciężkiej pasa @ksw_mma jest mój i będę pokonać każdego, kto próbuje go zdjąć mnie w imieniu Pana mojego Jezusa Chrystusa” (pisownia oryginalna). Jak wiadomo, Marcin Różalski nie ukrywa, że nie darzy zbytnią „sympatią” żadną religię, więc możemy mieć tutaj pojedynek „światopoglądowy”.

Wiele osób pisze w komentarzach, że sportowo „Różal” na taką szansę nie zasłużył. I można się z tym zgodzić. Problem jest jednak w tym, że „hardkorowi fani” MMA nie zapełnią Stadionu Narodowego.

Włodarze KSW mierząc się z organizacją gali na tak wielkim obiekcie muszą tam ściągnąć swoje absolutnie największe „działa”, które zapewnią doskonałą sprzedaż biletów. A Marcin Różalski jest na tyle barwną i nietuzinkową postacią, że bardziej zachęci zwykłego „Kowalskiego” do kupna biletu, niż taki Michał Kita. I zgoda, że zawodnik ze Śląska sportowo zasługiwał na tą szansę, ale sportowe zestawienia nie zapełniają niestety stadionów. My czekamy na ten pojedynek i liczymy na świetną walkę przede wszystkim w stójce.

Komentarze