MMA: Pudzianowski kontra Kowalczyk na KSW 39!

    Poznaliśmy jedną z największych tajemnic zbliżającej się wielkimi krokami historycznej gali KSW, która odbędzie się w maju na PGE Stadionie Narodowym. Mariusz Pudzianowski, czyli jedna z twarzy federacji i niegdyś koń pociągowy całego polskiego MMA, zmierzy się z Tyberiuszem Kowalczykiem. Obu panów łaczy przeszłość w rywalizacji Strongmanów, choć ich osiągnięć wśród siłaczy nie sposób porównywać. 27 maja zmierzą się w oktagonie.

    Głośno o tym pojedynku było już jakiś czas temu, a – co logiczne – najbardziej chciał go Tyberiusz Kowalczyk. Były siłacz był związany z organizacją FEN od 2014 roku i w czerwcu tamtego roku zadebiutował w klatkoringu. Jak do tej pory stoczył trzy pojedynki i wszystkie wygrał przed czasem. Co najbardziej zasługuje na uwagę to fakt, że Kowalczyk na macie przebywał jak do tej pory zaledwie… 3 minuty i 48 sekund.

    By do pojedynku pomiędzy byłymi siłaczami doszło, musieli oni reprezentować barwy tej samej organizacji. Oczywiste stało się, że to Kowalczyk musi dołączyć do Pudzianowskiego, a nie na odwrót. Pod koniec grudnia Tyberiusz zamieścił na swoim profilu na Facebooku wpis, jakoby był gotowy do walki z Pudzianem. Problemem był wtedy… ważny kontrakt z FEN, który nie dopuszczał toczenia pojedynków w innej federacji. Do całej sytuacji ustosunkował się zarząd FEN z Pawłem Jóźwiakiem na czele:

    „W związku z oświadczeniem Tyberiusza Kowalczyka, zamieszczonym w dniu 30 grudnia 2016 roku na oficjalnym profilu zawodnika na Facebooku, informującym o zakończeniu przez niego współpracy z organizacją Fight Exclusive Night, oświadczamy, iż jest on nadal zawodnikiem naszej federacji i jego udział w walkach dla jakiejkolwiek innej organizacji będzie rażącym naruszeniem postanowień obowiązującego go kontraktu zawartego z naszą federacją, ze wszelkimi konsekwencjami prawno-finansowymi wynikającymi z jego zapisów.

    Zarząd federacji Fight Exclusive Night”

    Jak widać, przepisy przemisami, ale w gruncie rzeczy stojące na drodze problemy nie okazały się na tyle poważne, by nie udało się z nimi poradzić. Zaskakujące w tej całej sytuacji jest jednak to, że Mariusz Pudzianowski zapytany dwa tygodnie temu o swojego rywala podczas Media Day na stadionie narodowym, nie zdradził jego nazwiska, pomimo iż już je znał. Żurnaliści spekulowali, że w oktagonie Pudzian może stanąć naprzeciw Roberta Burneiki. Ten jednak na KSW zmierzy się z Popkiem.

    Spytany natomiast o Tyberiusza Kowalczyka, Pudzian również był bardzo tajemniczy.

    “Wielu jest takich zawodników, którzy chcą ze mną walczyć. Lista przeciwników jest długa, ale spokojnie – po mału, wszystko w swoim czasie. Trzeba poczekać trochę w kolejce. (…) Gdy Tyberiusz trochę potrenuje i podszkoli swoje umiejętności, to czemu nie. Gdy nadarzy się taka okazja, to nie widzę żadnego problemu.”

    Dziś oficjalna informacja o ich pojedynku wyszła na jaw i my zastanawiamy się, kto okaże się lepszy w oktagonie. Pudzian bowiem, który jest już dziś doświadczonym zawodnikiem, po raz pierwszy stanie naprzeciw kogoś, kto również wywodzi się ze Strongman. Zwykle to siła była największym atutem czterokrotnego mistrza świata. Tym razem parametry te będą bardzo do siebie zbliżone.

    Czekamy na nazwiska kolejnych bohaterów KSW 39!

    Komentarze