MMA: KSW 39 – to już dziś!

Pisaliśmy regularnie o kolejnych pojedynkach, podgrzewaliśmy atmosferę raz za razem. Zapowiadaliśmy, dzieliliśmy się z wami naszymi spostrzeżeniami. Bardzo szybko czas dzielący nas do gali się skracał, aż dziś możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że zostały godziny. Już za kilka chwil rozpocznie się historyczna gala KSW, która odbędzie się na Stadionie Narodowym.

My rzecz jasna z największą niecierpliwością czekamy na pojedynek naszego redakcyjnego kolegi, czyli Łukasza Jurokowskiego, który w oktagonie zmierzy się z Thierry Sokoudjou. Faworytem z pewnością Juras nie będzie, ale my jesteśmy dziwnie spokojni, że sobie poradzi i to będzie jego spektakularny powrót do klatki.

Danie główne dzisiejszego wieczoru? Z pewnością jest ich kilka, choć tym sygnowanym na wydarzenie numer 1 jest walka pomiędzy Mamedem Khalidovem, a Borysem Mańkowski. Nam w tym pojedynku brakuje tylko jednej rzeczy – pasa mistrzowskiego. Konfrontacja, w której walczy się o czapkę śliwek nie grzeje nas aż tak bardzo, jak zmagania o pas organizacji. Musimy jednak przyznać, że i bez tego z ciekawością będziemy przyglądać się temu starciu. Naprzeciwko siebie staną bowiem dwaj najlepsi zawodnicy federacji – jeden młody i głodny zwycięstw, drugi doświadczony chcący udowodnić swoją dominację.

Czekamy na debiut Damiana Janikowskiego w MMA. Długo się mówiło właśnie o zmianie zapasów na mieszane sztuki walki i ciekawi jesteśmy, jak Janikowski poradzi sobie w nowym środowisku. Robert Złotkowski, czyli jego trener od stójki, powiedział ostatnio, że Damiana trzeba hamować, bo jest zbyt ambitny i za ciężko trenuje. Mamy wrażenie, że takie podejście może pomóc zawodnikowi z Wrocławia osiągnąć jeszcze wiele sukcesów.

Ubolewamy nad tym, że Karol Bedorf wypadł z pojedynku z Michałem Kitą, bo mieliśmy wrażenie, że ładunek emocjonalny przed tym starciu był największy. Kochamy rewanże, złą krew, wątki poboczne, całą otoczkę wokół pojedynku. Tego jednak nie będzie, a Bedorfa w oktagonie KSW zastąpi Michał Andryszak. Mamy nadzieję, że da dobrą walkę i sprawi wiele problemów starszemu koledze.

Freak fight – generalnie jesteśmy na nie, ale ciekawi nas, czy rozwinął się Popek przez ostatnie pół roku i co dały Burneice kopnięcia w kaktusy na Teksasie. A tak już na poważnie, to pojedynek ten budzi ogromne emocje, mimo że sportowo prezentuje się zdecydowanie najgorzej. Jeśli wygra Popek, to jego kariera w barwach federacji nabierze rozpędu. Jeśli górą będzie Hardcorowy Koksu, to on będzie przyciągał ludzi na trybuny podczas kolejnych edycji. Nasz faworyt? Mimo wszystko Popek.

Do tego trudny pojedynek czeka Mateusza Gamrota, przed szansą wywalczenia pasa w kategorii ciężkiej stanie Marcin Różalski, Marcin Wójcik postara się zabrać należący do  Tomasza Narkuna pas w wadze półciężkiej. Galę otworzy pojedynek pań, a stawką będzie oczywiście pas federacji KSW.

Godziny odliczamy już teraz i jesteśmy absolutnie pewni jednego – to będzie wyjątkowy moment w historii polskiego sportu. Mamed Khalidov miał racje – nie ma na ten moment wysokości, której KSW nie byłoby w stanie przeskoczyć.

 

Komentarze