MMA: Juras, tak trzymaj!

Łukasza “Jurasa” Jurkowskiego, czyli naszego blogera, zdążyliście już poznać. W ostatnim czasie napotkaliśmy się na jakieś milion czterysta tysięcy wywiadów, których udzielił. Generalnie wokół Jurasa sporo się w ostatnim czasie dzieje, bo postanowił wrócić do oktagonu i zawalczy na historycznej gali KSW, która odbędzie się w sobotę na Stadionie Narodowym. Wszystkie te rozmowy były na jedno kopyto. – Czy brakowało ci MMA? – Czy tęskniłeś? Podsumowując – bla, bla, bla. Wczoraj w sieci ukazał się jednak jego wywiad dla www.inthecage.pl, którym… Juras nam zaimponował. Tak, zaimponował.

Ten tekst nie ma na celu pompowania Jurasa, bo jego już pompować nie trzeba. Wychwalać go również nie zamierzamy, bo znacie nas – to nie nasz styl. Gdyby podobną rozmowę któryś z portali przeprowadził z Borysem Mańkowskim lub Marcinem Różalskim, to również wystawilibyśmy laurkę. Najzwyczajniej w świecie bardzo miło nam się tego słuchało.

Ale do konkretów.

Na temat wideoblogów, które ukazują się cyklicznie na naszym portalu:

“Ja nie mam nic do ukrycia. Ja nie będę zasłaniał klatki. Jeżeli ktoś chce zobaczyć moje sparingi, to zapraszam – nie mam nic do ukrycia. Sokoudjou mógłby przyjść ze swoim sztabem i przyglądać się moim treningom. Zależało mi na tym, żeby w tych filmach nic nie edytować, nie zaciemniać”

Na temat walki:

“Jestem zdeterminowany, żeby wygrać, żeby się bić. Za mną ciężkie sparingi, nie było odpuszczania. Łokcie niejednokrotnie latały koło głowy. Jestem wdzięczny chłopakom za to, że włożyli tyle pracy w to, żeby mi pomóc. Pojawiały się kryzysy, ale tak musi być. Należy wstać i dalej walczyć”

O ewentualnej porażce:

“Ja mogę przegrać ten pojedynek, ale po batalii. Naprawdę batalii. To musi być wojna, żeby na końcu wszyscy wstaną i będą bić brawo. Mogę padać, ale wstanę i będę walczył. To mogę obiecać. Chciałbym po prostu stoczyć taki epicki pojedynek, jakie zawsze dostarczał nam Michał Meterla.”

Faworyt sobotniej walki:

“Ustalmy też, że te 18% szans na moje zwycięstwo nie jest przypadkowe. Możemy zakrzywiać rzeczywistość i budować mnie jako wracającego bohatera, ale ja nigdy nie byłem zawodnikiem z ścisłego topu. Byłem solidnie widowiskowym walczącym fighterem KSW.”

Potem były podziękowania dla osób wspierających Jurasa, fanów oraz poruszona kwestia dopingu, którego Łukasz nie stosował nie tylko przed tą walką, ale i przed żadnym ze swoich dotychczasowych pojedynków.

Wiecie, co nam się podoba w tym wywiadzie? Że jest szczery, prawdziwy. Poruszane są tematy nieco inne niż zwykłe biadolenie o realizowaniu planu na walkę, chęci zwycięstwa o wystawianie laurek swojemu przeciwnikowi. Nie ma też obrażania Sokoudjou, które tak znakomicie sprzedaje się w mediach. Juras zdaje sobie sprawę, że nie jest faworytem, ma 36 lat, nigdy nie był najlepszy na świecie, a po prostu dobrze radził sobie w klatce. Ma do siebie dystans, nie buja w obłokach, porażkę weźmie na klatę, jeżeli przyjdzie ona po dobrym pojedynku. Docenia rywala, przed którym nie ma tajemnic i zaprasza go na sale treningową, jeżeli ten chce się czegoś dowiedzieć.

Przyzwyczailiśmy się do wywiadów na jedno kopyto przed walkami. Te same, banalne pytania i odpowiedzi, które bez słuchania można napisać jeszcze przed rozmową. To było nieco inne, lepsze, dowiedzieliśmy się czegoś ciekawego z rozmowy, po której wiele się nie spodziewaliśmy.

Dobra robota. I oczywiście szacunek dla Jurasa. W dzisiejszych czasach trudno o barwnego rozmówcę. Trzy dni przed walką mógłby mieć w nosie dziennikarzy i nikt nie miałby o to żadnych pretensji. Tu pełne zrozumienie pracy, którą od pewnego czasu również wykonuje.

 

Komentarze