MMA: Jan Błachowicz większościową decyzją przegrał z Patem Cumminsem na UFC 210

Jan Błachowicz dziś w nocy nie poradził sobie z Patem Cumminsem i przegrał walkę na UFC 210 przez większościową decyzję.

Polak zaczął świetnie. Wręcz rewelacyjne! Już po 30 sekundach starcia miał rywala na deskach. Niewiele brakowało by to właśnie wtedy zakończył walkę! Ciosy spadały na głowę zamroczonego Pata, ale ten twardo przyjmował wszystko i bronił się na tyle inteligentnie, że sędzia nie interweniował. Nic nie wskazywało na to, że bój zakończy się innym werdyktem jak tylko nokautem ze strony Jana.

Przez połowę pierwszej rundy nasz zawodnik dominował w stójce i za każdym razem trafiał uderzeniem podbródkowym, starającego się nurkować po nogi Pata. Jest to kombinacja idealna na zapaśnika, który by przejść do obaleń, musi obniżyć swoją pozycję i schylić głowę, czyniąc ją łatwym celem dla ciosów podbródkowych.

Nieskończenie tańczącego na nogach i znokdaunowanego rywala, skutkowało totalnym wypompowaniem, a w konsekwencji przegraną na punkty.

Pierwsze 3 minuty miały więc idealny przebieg dla Polaka (pomijając braku skończenia rywala) i wydawało się, że za niedługo kolejne ciosy dochodzące głowy Cumminsa, w końcu posadzą go na matę na dobre. Jednak po magicznych 3 minutach konfrontacji, u Jana zaczęły wychodzić braki kondycyjne. Komentatorzy zauważyli, że wykorzystał całą energię na próbę wykończenia słaniającego się na nogach przeciwnika i przez to nie miał już sił na dalszą walkę. Niestety brak kondycji, okazał się zgubą Jana. Sekundy mijały, a jego ciosy były coraz wolniejsze i słabsze, a on brał coraz większe hausty powietrza. Po pierwszej rundzie ręce Błachowicza były tak wypompowane, że nie robiły już wrażenia na poobijanym Cumminsie. To właśnie wtedy, gdy Jan był już na skraju wyczerpania, do głosu doszły mocne zapasy i klincz Pata.

Rywal naszego zawodnika odzyskał werwę i zaczął jeszcze bardziej męczyć Polaka, wieszając się na nim w klinczu czy próbując obalić – a ta sztuka udała mu się pod koniec pierwszej rundy, a także w kolejnych. Błachowicz musiał więc dźwigać ciężar przeciwnika, co jeszcze bardziej zaczęło oddalać go od zwycięstwa, które było przecież na wyciągnięcie ręki! W walce Jana brakowało “kropki nad i” i jak mówi przysłowie “niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Nieskończenie tańczącego na nogach i znokdaunowanego rywala, skutkowało totalnym wypompowaniem, a w konsekwencji przegraną na punkty.

Dla Jana Błachowicza dzisiejsza walka była wielką i być może ostatnią szansą. W chwili obecnej jego bilans w największej na świecie organizacji MMA wynosi 4 porażki i tylko 2 wygrane. Nie wróży to najlepiej i bardzo prawdopodobne jest to, że może zostać zwolniony z UFC. Jedyną okolicznością łagodzącą, może być gala w Polsce, która szykowana jest na koniec tego roku.

Komentarze