MMA: Iskrzy na linii Kita – Bedorf!

    Już 27 maja największa gala MMA w Europie. Chodzi oczywiście o KSW 39 Colosseum. Bilety na to wydarzenie wyprzedały się już w ponad 45 tysiącach egzemplarzy. Co ciekawe, mało jest pomiędzy poszczególnymi zawodnikami zaczepek i złośliwości. Nie liczymy starcia Popka z Burneiką, bo ono w założeniu miało opierać się na takich zagrywkach.

    Pomijając jedyny freak fight, to najwięcej wzajemnych uszczypliwości kierują do siebie Karol Bedorf i Michał Kita. Tym bardziej zastanawiające jest, że osobą, która nakręca medialnie ten rewanż jest słynący z niechęci do publicznych wypowiedzi „Masakra”. Wynika to prawdopodobnie z tego, że to on przegrał pierwsze starcie.

    „Bedorf okłamuje swoich kibiców, że ciężko trenuje, ale już po trzech minutach walki z Rodriguesem miał przysłowiowy zawał serca. Potem to już była egzekucja ze strony Fernando. Skoncentrował się na byciu celebrytą. Zapłaci za to. Nauczę go pokory” – powiedział Kita w rozmowie z „Super Expressem”.

    KSW / Materiały prasowe

    Wydaje się, że mieszkający na co dzień w Zabrzu zawodnik bardzo nie może pogodzić się z porażką w pierwszej walce, którą wyraźnie wygrywał na punkty. Chwila nieuwagi kosztowała go jednak niespodziewaną porażkę. Do tego KSW wymaga określonego poziomu medialności i Pan Michał wydaje się to rozumieć.

    Na odpowiedź Karola Bedorfa nie trzeba było długo czekać: „Strata pasa była kubłem zimnej wody. Mogłem wstać i biec dalej. Kita mówi, że teraz mnie pobije? Największą słabością Michała jest jego zadufanie w sobie. Czeka go kolejny brutalny nokaut. Wtedy kopnąłem go prawą nogą, a teraz dostanie lewą. Karol Bedorf był mistrzem, jest i będzie mistrzem” – czytamy w „Super Expressie”.

    Ta walka jest niesamowicie istotna dla obu zawodników. Bedorf  nie może sobie pozwolić na drugą porażkę z rzędu, a Kita na kolejną z rąk byłego mistrza KSW. Triumfator tego pojedynku dostanie szansę walki o pas, przegrany spadnie bardzo nisko w hierarchii wagi ciężkiej.

    Komentarze