MMA: Czy Borys wskoczy na miejsce Mameda?

Dwa dni temu świat obiegła informacja, że Mamed Khalidov zmierzy się z Borysem Mańkowskim podczas KSW 39, które pod koniec maja odbędzie się na Stadionie Narodowym. Z pewnością pojedynek ten zelektryzuje kibiców mieszanych sztuk walki w naszym kraju i wzbudzi ogromne emocje. Na przeciw siebie staną przecież dwaj mistrzowie federacji, dwaj znakomici zawodnicy. Zdaniem wielu

Dwa dni temu świat obiegła informacja, że Mamed Khalidov zmierzy się z Borysem Mańkowskim podczas KSW 39, które pod koniec maja odbędzie się na Stadionie Narodowym. Z pewnością pojedynek ten zelektryzuje kibiców mieszanych sztuk walki w naszym kraju i wzbudzi ogromne emocje. Na przeciw siebie staną przecież dwaj mistrzowie federacji, dwaj znakomici zawodnicy. Zdaniem wielu – najlepsi, jakich obecnie KSW posiada w swoich szeregach.

Problemem w tym starciu nie będą warunki fizyczne, które przemawiają na korzyść Mameda. Borys posiada pas w kategorii do 77 kilogramów, Khalidov nie ma sobie równych w wadze do 84. Zawodnicy powinni spotkać się „w połowie” czyli w limicie około 80 kilogramów. To jednak najmniej istotne. Co innego w tym pojedynku ma decydujące znaczenie.

Już streszczamy, o co nam chodzi.

Mamed Khalidov to jedna z twarzy organizacji KSW. Zawodnik, który dzięki swojemu stylowi walki stał się bohaterem federacji. Człowiekiem, który budził ogromne zainteresowanie, przyciągał ludzi przed telewizory. Obecność Mariusza Pudzianowskiego pomogła Mamedowi zdobyć jeszcze większą popularność, ale pochodzący z Czeczeni zawodnik z czasem był najbardziej wartościowym „produktem” KSW. Gościem, który nie tylko był popularny, ale również imponował swoimi umiejętnościami stricte sportowymi.

W kwietniu 2016 roku Mamed wygrał z kontrowersyjnych okolicznościach z Azizem Karaoglu, co zostało odebrane bardzo negatywnie przez kibiców MMA w naszym kraju. Dziennikarze zaczęli wieszczyć koniec Khalidova. Na jego nieskazitelnym do tej pory wizerunku pojawiła się mała rysa. Zadrapanie, które wiele osób zaczęło wyolbrzymiać.

Kolejne dwie edycje KSW odbyły się już bez Mameda, co było szansą dla nowych twarzy w federacji. Zadebiutował Popek, z dobrej strony pokazał się po raz kolejny Mateusz Gamrot, swoją walkę w efektownym stylu wygrał Borys Mańkowski. Diabeł Tasmański po kapitalnym pojedynku zaczął być coraz bardziej rozpoznawalnym człowiekiem. Wciąż młodym, pełnym perspektyw gościem, który ma szansę zostać produktem flagowym KSW.

I teraz zmierzy się z Mamedem, czyli gościem, który był jak dotychczas koniem pociągowym KSW. Zderzą się ze sobą dwa pokolenia zawodników – jeden, który kojarzył się wszystkim z KSW i drugi, który może wskoczyć na jego miejsce. Teoretycznie – lepiej, żeby wygrał Borys. To on przejmie pałeczkę i będzie twarzą KSW w kolejnych latach. Pytanie tylko, czy sam zawodnik tego chce. Znaleźliśmy bardzo ciekawy wywiad, którego Borys Mańkowski udzielił 24 czerwca 2016 roku. Oto fragmenty:

„Nie zrozum mnie źle, ale moje sportowe cele sięgają dużo dalej. Ja oczywiście cieszę się z tego, że jestem posiadaczem pasa KSW. Doceniam jego wartość i wiem, że wielu chłopaków patrzy na mnie z szacunkiem, ale ja nie traktuje tego jako stacji docelowej w swojej sportowej karierze. Tak naprawdę ważne jest to, jakim jesteś zawodnikiem. Jaki poziom prezentujesz i z kim walczysz. Chciałbym mierzyć się w UFC z wielkimi mistrzami, którzy na mapie światowego MMA zaznaczyli czymś wyjątkowym swoją obecność.(…) Wychodzę z założenia, że zawodnik, który przez całe życie walczy w KSW po zakończeniu kariery będzie pamiętany tylko przez Polaków, którzy śledzili jego zmagania. UFC to produkt globalny, który cieszy się ogromną popularnością. To stajnia dla najlepszych fighterów na świecie i dostanie się tam i walczenie podczas wielkich gal jest moim marzeniem. To jest okno na świat dla wszystkich zawodników i po tym można zweryfikować czy Mańkowski coś potrafi, czy do niczego się nie nadaje.(…) Obronię go raz, drugi i trzeci. Będę lokalną gwiazdą i co dalej? Od kiedy prowadzone są rankingi, to ja w nich przewodzę. Jestem posiadaczem pasa od ponad dwóch lat. Moje ambicje sięgają dużo dalej. Chcę ryzykować i skoczyć na głęboką wodę. Zaistnieć, by w wieku 70 lat móc spojrzeć sobie prosto w oczy i z dumą powiedzieć, że niczego w swojej sportowej karierze nie zrobiłbym inaczej.”

Z tej wypowiedzi wychodzi jasno – Borys Mańkowski ma plan, żeby w przyszłości przenieść się do UFC. To jego priorytet. KSW traktuje poważnie, ale tylko na ten etap swojej kariery. Nie wiąże z federacją żadnych poważniejszych planów. Chce walczyć z najlepszymi, a KSW ma tylko mu w tym pomóc.

Zastanawiamy się zatem, czy aby na pewno KSW przemyślało dobrze swoją decyzję. Z jednej strony – wygra Mamed, który zaraz kończy 37 lat i niedługo na pewno będzie chciał zakończyć karierę (absolutnie nie wysyłamy nikogo na emeryturę). Z drugiej strony – wygra Borys, który za chwilę i tak wyfrunie z polskiego gniazda i będzie walczył w UFC. Zastanawiamy się po prostu, czy bez względu na wynik rywalizacji, KSW na tym nie ucierpi. Biorąc pod uwagę każde z rozwiązań wielce prawdopodobne, że na przykład za rok, ani jednego, ani drugiego zawodnika nie będziemy już oglądać w oktagonie KSW.

To tylko nasze teorie, choć – przyznajcie szczerze – poparte logiką. Konkretami, którymi w tej sytuacji są wypowiedzi Borysa. Życzymy KSW dobrze, ale nie wiemy, czy przypadkiem krótkowzroczność nie wzięła góry i panowie Kawulski z Lewandowskim nie myślą zbyt bardzo pod własne nogi.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem