MMA: Błachowicz VS Cummins na UFC 210!

Nie możemy powiedzieć, że się tego nie spodziewaliśmy, ale na pewno jesteśmy lekko zaskoczeni tym, jak szybko podejmowane są kolejne decyzje w sprawie Jana Błachowicza. Zawodnik przygotowywał się przez ostanie kilka tygodni do zaplanowanej na 4 lutego gali UFC w Houston. 21 stycznia zawodnik poinformował wszystkich, że doznał kontuzji i jego pojedynek nie dojdzie do skutku. Czekaliśmy z niepokojem na rozwój wydarzeń.

Długo czekać jednak nie musieliśmy, bo już wczoraj Błachowicz poinformował za pomocą Facebooka, że swój kolejny pojedynek stoczy na UFC 210, które odbędzie się w Nowym Jorku. Termin? 8 kwietnia. Miejsce? Nowy Jork. Przeciwnik? Patrick Cummins.

Przeglądaliśmy z wielkim zainteresowaniem wszystkie wzmianki w internecie na temat Błachowicza i czuliśmy, że niedługo możemy poznać konkretną decyzję w sprawie polskiego zawodnika. W wywiadzie udzielonym przed tygodnim Sportowym Faktom Janek zaznaczył, że jego celem będzie możliwie jak najszybszy powrót do oktagonu UFC. Wtedy Błachowicz podkreślał, że bardzo chciałby zawalczyć w Londynie podczas 108. edycji. Stało się jednak inaczej Polak pojedynek stoczy trzy tygodnie później.

Powód odwołania walki.

Podczas jednego ze sparingów Błachowicz uderzył swojego przeciwnika w czoło, po czym zabolała go ręka. Trening dokończył, ale już wtedy wiedział, że nie wszystko z kończyną jest w porządku. Po wnikliwych badaniach okazało się, że kość śródręcza jest pęknięta, a to oznacza jedno – do walki na pewno nie dojdzie. Zawodnik chciał co prawda wystąpić w Houston na “blokadzie”, ale lekarze UFC widząc jak wygląda ręka Błachowicza nie wyrazili na to zgody. Jak Janek powiedział we wcześniej wspomnianym wywiadzie – Po trzech dniach wciąż nie mogłem nic z ręką zrobić. Nawet zawiązanie buta było problemem.

Widoki na powrót.

W udzielonym dla naszego portalu wywiadzie Błachowicz powiedział, że 2017 rok będzie dla niego bardzo ważny i chciałby w nim stoczyć przynajmniej trzy walki. Zawodnik zdaję sobie sprawę, że od jego ostatniego pojedynku minęło już trochę czasu (ostatnia walka – 3 września 2016) i intensywność konfrontacji musi być większa. Stąd Błachowicz chciał stoczyć pojedynek mimo kontuzji, gdyż był bardzo dobrze przygotowany, o czym świadczyły chociażby wyniki badań lekarskich. O postępach w rehabilitacji informował na bieżąco na swoim profilu na Facebooku, co dawało nadzieję, że w kolejnych edycjach UFC Polak będzie mógł już wystąpić.

Patrick Cummins.

36-letni Amerykanin, który bardzo często używa pseudonimu “Durkin”. Cummins zanim przeszedł do MMA trenował zapasy. Dąży do tego, by większość jego pojedynków rozgrywała się w parterze. Swój debiut w mieszanych sztukach wlaki zaliczył 4 grudnia 2010 roku. Pojedynek ten wygrał, jak trzy kolejne i związał się z UFC, gdzie 22 lutego 2014 roku przegrał z Danielem Cormierem. Potem zaliczył trzy kolejne zwycięstwa, w tym dwa przez decyzję. Lepszy okazał się od niego Ovince Saint Preux, czyli zawodnik, z którym w Houston miał walczyć Jan Błachowicz. Ostatnie dwa pojedynki przegrał przez TKO. Jego ostatnia walka miała miejsce podczas UFC 198 w maju 2016 roku. Cummins legitymuje się rekordem 8 zwycięstw i 4 porażek.

Faworyt.

Trudno jest wskazać faworyta w pojedynku, w którym zawodnicy preferują tak odmienny styl walki. Błachowicz będzie dążył do tego, by pojedynek odbywał się w stójce. Po walce z Gustafssonem Janek tylko utwierdził się w przekonaniu, że ten element konfrontacji w jego wykonaniu jest jednym z najlepszych w całej kategorii wagowej. Gdy walka zejdzie jednak do parteru, to Błachowicz może mieć problemy. Z tym że zapasy w wykonaniu Cumminsa też nie stoją na nie wiadomo jak wysokim poziomie. Jako zapaśnik bowiem Amerykanin nie odnosił bowiem spektakularnych sukcesów.

A my jesteśmy ciekawi, jak zaprezentuje się Janek i jak obciążenia treningowe będzie znosiła jego ręka. Gdy zdrowie dopisze, to “Cieszyński Książe” powinien sobie poradzić.

Komentarze