MKOL umywa ręce. Rosjanie mogą jechać do Rio!

Czy ktoś wierzył, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski wykluczy rosyjską reprezentację sportowców z Igrzysk Olimpijskich w Rio?

Wszyscy mieli nadzieję, ale czy jest na świecie jakikolwiek komitet, komisja, rada czy inny organ, który byłby w stanie wykluczyć Rosję z czegokolwiek definitywnie?

MKOL zagrał na alibi i decyzję o starcie rosyjskich sportowców pozostawił federacjom poszczególnych dyscyplin.

Na wysokości zadania stanęło tylko IAAF, czyli Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych, które podtrzymało zawieszenie rosyjskiej federacji lekkoatletycznej i możemy być pewni, że lekkoatleci z Rosji nie wystąpią na Igrzyskach w Rio de Janeiro. A co z resztą federacji i dyscyplin? Ile z nich będzie w stanie na własną odpowiedzialność wyrzucić Rosjan z Olimpiady?

Cała sytuacja jest, jak wiadomo pokłosiem raportu Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), która zawarła w nim informacje o powszechnie stosowanym wśród Rosjan dopingu i o ukrywaniu tego faktu przez tamtejsze ministerstwo sportu i federacje.

rosja-doping-igrzyska-olimpijskie-laczy-nas-pasja-2

Zarzuty dotyczą kilkuset sportowców, którzy brali udział w m.in. dwudziestu dyscyplinach rozgrywanych w na Igrzyskach w Soczi. Laboratoria antydopingowe oraz rosyjskie władze brały udział procederze tuszowania wyników testów antydopingowych.

Opinia publiczna domagała się wykluczenia z brazylijskiej imprezy wszystkich reprezentantów Rosji i takiej decyzji oczekiwano wczoraj od MKOL-u. Ten nie poszedł jednak w ślady IAAF i dopuścił reprezentantów Sbornej do udziału w Igrzyskach. Warunek jest jeden, na start muszą wyrazić zgodę konkretne federacje sportowe.

Czy jest to oznaka tchórzostwa czy brak czasu na dokładne przeanalizowanie sprawy? Wśród reprezentantów Rosji są bowiem i przypadki sportowców, którzy nie stosowali dopingu, a tych karać nie można za grzechy innych. Przeanalizowanie każdego przypadku z osobna zajęłoby pewnie kilka miesięcy, a Igrzyska ruszają już 5 sierpnia.

Światowa Agencja Antydopingowa rekomendowała Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu wykluczenie wszystkich Rosjan, ale czy byłaby to decyzja słuszna? Olimpiada bez rosyjskich lekkoatletów i tak już straci sporo na atrakcyjności, a poza tym przecież nie tylko oni stosują doping.

Cała ta afera sprawia, że warto zadać sobie pytanie o sensowność kontroli antydopingowych.

Po pierwsze, jak pokazali Rosjanie, każdą kontrolę da się oszukać. Po drugie, przecież nie tylko oni stosowali doping. Może żaden kraj aż w takim zakresie, ale co zrobić jeśli nawet jeden z zawodników stosował niedozwolone środki? Wykluczyć tylko jego, czy całą federację?

Pojawia się też odwieczne pytanie, czy może zaprzestać kontroli antydopingowych? Oszustwa w sporcie zawsze były i będą. Pojawiają się nowe środki wspomagające, ich lista powiększa się cały czas i zanim sportowcy zostaną przebadani na obecność jednego środka, zdążą się już szprycować trzema innymi, jeszcze nie zakazanymi.

Może po prostu zalegalizujmy wszystko i będzie po kłopocie? Skoro nigdy nie wiemy kto był na dopingu, to pozwólmy go stosować i będzie po problemie. Wtedy, to już tylko wybór sportowca. Niby to brzmi głupio i może zabić ideę rywalizacji sportowej, ale czy nie większy niesmak pozostawiają afery takie, jak ta z Rosjanami?

Komentarze