Mierzejewskiemu brakuje powołania i… klasy?

Adrian Mierzejewski jest konsekwentnie pomijany w reprezentacji Polski. Choć prezentował się znakomicie w lidze australijskiej, a teraz bryluje w lidze chińskiej, kolejny już selekcjoner biało-czerwonych nawet nie powołał go na mecz towarzyski. Sam piłkarz domagając się zaproszenia może mieć rację, ale przydałoby się też więcej klasy. 

Dlaczego Mierzejewski ani nie pojechał na mundial, ani na Euro, ani też nie grał w eliminacjach? Nawałka miał swoich żołnierzy, a występujący obecnie w Azji zawodnik do nich nie należał. Dlaczego? Na pierwszym zgrupowaniu byłego selekcjonera doszło do poważnego zgrzytu na linii Nawałka – dwaj zawodnicy. Krychowiak i Mierzejewski nie kwapili się, aby wybiec na przedmeczową rozgrzewkę, na co selekcjoner ostro zareagował. Krychowiak przeprosił, Mierzejewski już więcej z orłem na piersi nie zagrał.

Zmienił się selekcjoner, więc wielu myślało pewnie, że to dobry znak dla Adriana Mierzejewskiego, o którego dopominało się wielu kibiców oraz dziennikarzy.

Próżno jednak szukać nazwiska byłego piłkarza Polonii Warszawa na liście powołanych przez Jerzego Brzęczka na najbliższe spotkania kadry. Sprawy skomentować nie omieszkał sam zainteresowany, używając do tego dwóch słów, kilku emotikonek i Twittera.

https://twitter.com/adrianmierzej86/status/1034319902201368577

To nie była pierwsza tego typu wypowiedź. Jakiś czas temu „Mierzej” wstawił na Twittera zdjęcie z Football Managera, w którym widać komunikat, że Adam Nawałka pojawił się na stadionie w Sydney i chciał zobaczyć, czy 31-latek zasługuje na powołanie do reprezentacji. – Football Manager mnie trolluje – skomentował. Na meczu Australii na mundialu w studiu TVP wbił zaś szpilkę Nawałce, mówiąc: – Nagle okazało się, że ktoś w Australii umie grać w piłkę!

Być może Mierzejewski nie byłby zbawicielem reprezentacji, ale swoją formą z ligi australijskiej czy chińskiej dałby więcej od wielu obecnych w szerokiej kadrze.

W Australii naprawdę potrafią grać w piłkę, a już na pewno nie gorzej niż w grupie spadkowej Ekstraklasy. Z Chin do reprezentacji Brazylii powoływani byli piłkarze kosztem tych, którzy zachwycali na co dzień w najsilniejszych ligach europejskich. Nie ma racjonalnych argumentów, dzięki którym Mierzejewskiemu nie można byłoby dać choćby szansy.

Ale…

Ale to powoli staje się nudne. I trochę niesmaczne, bo nie wyobrażamy sobie Jakuba Błaszczykowskiego, Łukasza Fabiańskiego czy Łukasza Piszczka, którzy na Twitterze domagaliby się powołania, wbijali szpilki selekcjonerom, żartowali…

Nie będziemy mówili Mierzejewskiemu, jak ma żyć. Jeśli taki ma pomysł na siebie – może narzekać, może kpić, może robić, co chce. Skoro jednak oceniamy go na boisku (pozytywnie), oceniamy jego występy w studiu Telewizji Polskiej (znakomite!), można pokusić się o tę burzę, jaką rozpętuje regularnie wokół powołań swojej osoby.

Jeśli mielibyśmy wybierać, wolelibyśmy podejście: „Gram w lidze, której w Polsce się raczej nie śledzi, ale są tu świetni zawodnicy, mam dobrą formę i nadzieję, że każdym kolejnym spotkaniem przybliżam się do występów w koszulce z orłem na piersi”. Brzmi to poważniej, bo – mimo wszystko, więc pewnie także też racji – w zakrywającej twarz emotikono-małpie trochę brakuje klasy.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem