Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Fantastyczny gol Przemysława Frankowskiego oraz pasywna postawa obrony w sytuacji, gdy sędzia mógł, ale nie musiał odgwizdać spalonego przesądziły o wyniku spotkania Piasta Gliwice z Jagiellonią Białystok. Zwycięzcy zajmują obecnie drugą pozycję w tabeli Ekstraklasy, przegrani - ostatnią...

Przed spotkaniem można było w ciemno obstawiać, że spotkanie będzie bardzo wyrównane. Co prawda mierzyły się drużyny ze skrajnych krańców ligowej tabeli, ale o ile Piast w zimowym okienku transferowym raczej się wzmocnił, o tyle Jagiellonia, przynajmniej na papierze, prezentowała się nieco gorzej niż jesienią. Co więcej, mecz kończył przecież pierwszą wiosenną kolejkę spotkań, a obie ekipy znały już wyniki starć swoich rywali: w przypadku gliwiczan – do utrzymania, w przypadku Jagi – do miejsca na podium Ekstraklasy. Wiedziały więc, o co grają.

Zabił pająka

Spotkanie od początku toczyło się w dość żwawym tempie. Pozornie lepiej prezentowali się gospodarze, którzy częściej byli przy piłce, a ofensywny tercet Valencia-Vassijlev-Badia starał się dograć dobrą piłkę Michalowi Papadopulosowi. Goście natomiast głównie atakowali prawą stroną boiska, a po akcjach Łukasza Burligi najpierw dwukrotnie z Przemysławem Frankowskim, a następnie z Arvydasem Novikovasem robiło się gorąco pod bramką Jakuba Szmatuły. Po kwadransie gry blisko strzelenia gola był Martin Konczkowski, ale piłka po jego strzale ostemplowała spojenie słupka z poprzeczką. Nie wpadło, ale przewaga Piasta rosła. Celnych strzałów na bramkę jednak brakowało. W 38 minucie gry strzału Konczakowskiemu pozazdrościł Przemysław Frankowski, który chwilę wcześniej z prawej przeniósł się na przeciwległą flankę boiska. Przycelował prosto w okienko, przy okazji zabijając pająka, który rozwiesił tam sieć. Bez wątpienia bramka kolejki. Nic więcej już przed przerwą się nie wydarzyło.


Panowie, gra się do gwizdka

Piotr Nowak, były trener Lechii Gdańsk powiedział kiedyś:

Czasem podczas wewnętrznej gierki biorę do ręki gwizdek i zaczynam „sędziować”. Celowo podejmuję złe decyzje: tutaj nie zauważę ewidentnego faulu, tam gwizdnę w drugą stronę. Tym samym uczę piłkarzy, że gra się tak długo, aż sędzia nie przerwie gry, a także tego, że z sędzią się nie dyskutuje, bo to nie ma sensu.

Czy te metody skutkowały, należałoby przeanalizować jego dwa lata za sterami drużyny z Gdańska. Czemu piszemy jednak o tym przy okazji spotkania Piasta z Jagą? O ile uważamy Waldemara Fornalika za szkoleniowca w naszych krajowych warunkach bardzo dobrego, o tyle podejrzewamy, że metod Nowaka w tej akurat kwestii nie stosuje. W 55 minucie meczu piłkę na pograniczu spalonego zagrali goście. Gwizdek sędziego milczał, chorągiewka sędziego liniowego została w dole, natomiast piłkarze Piasta przestali grać. Stanęli. Wykorzystali to zawodnicy Jagi: Novikovas dograł idealną piłkę Pospisilowi, któremu pozostało jedynie skierować ją do bramki. 0:2.

Bramka na 2:0 w praktyce zakończyła mecz / fot. PressFocus

Doprawdy nie ma co rozpisywać się o tym, co działo się później. Białostoczanie udowodnili, dlaczego są najlepiej grającą na wyjazdach ekipą Ekstraklasy w tym sezonie. Prowadząc dwiema bramkami cofnęli się, trener Mamrot poczynił odpowiednie zmiany, zmienił akcenty na bardziej defensywne, a Jaga spokojnie dowiozła zwycięstwo do końca meczu. To był popis efektywności. Pod względem liczby oddanych strzałów, posiadania piłki, rzutów rożnych, przebiegniętych kilometrów oraz ilości i celności podań to Piast był lepszy. Celne strzały i bramki? Na korzyść Jagiellonii – na tę chwilę wicelidera rozgrywek.

Pobudka, Piaście !

Grają jak nigdy, przegrywają jak zwykle, chciałoby się powiedzieć po tym meczu o postawie Piasta. Nie mówimy, że gliwiczanie przegrali niezasłużenie, że byli dużo lepsi, że mieli pecha. Możemy jednak stwierdzić, że nie byli gorsi, natomiast w piłce nożnej nie od dziś wiadomo, że nie liczą się wrażenia artystyczne, tylko to co w sieci. A do sieci znów nic nie wpadło. Po okresie przygotowawczym pod okiem Waldemara Fornalika, ciekawych zmianach w składzie oraz dobrych wynikach meczów kontrolnych wydawało się, że Piast może na wiosnę odpalić. Póki co zrównał się punktami z Pogonią Szczecin i osunął na ostatnie miejsce w tabeli. Nie skreślamy jeszcze ekipy byłego selekcjonera, wciąż utrzymujemy, że są w tej lidze gorzej grające w piłkę nożną drużyny niż Piast. Należy się jednak czym prędzej obudzić, bo sytuacja jest niewesoła. W niedzielę gliwiczanie grają w Gdańsku z Lechią. Tam z pewnością łatwiej nie będzie.

Waldemar Fornalik i jego ekipa osunęli się na ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy / fot. Cyfrasport

A Jagiellonia? O Białostoczanach stosunkowo najmniej mówi się w kontekście szans na tytuł mistrzowski, wyżej stawia się akcje Lecha czy Górnika jako ewentualnych rywali Legii. Tym czasem Jaga gra do bólu skutecznie, do bólu efektywnie, do bólu poprawnie. Czy to wystarczy, żeby w tym sezonie ugrać medal? Póki co zostawiamy to pytanie bez odpowiedzi.

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.