Metoda „na wnuczka”? To przeżytek. Teraz można nabrać klub „na działacza”

Pewnie każdy oglądał, słyszał bądź czytał o oszustach podających się za wnuczków i wyłudzających pieniądze od starszych pań. Naprawdę trudno o wyższy poziom zbydlędenia, ale tak już z ludźmi jest, że dzielą się na gatunki homo sapiens i… podgatunki. Podludzi. „Wstyd to kraść” – to stare, polskie powiedzenie jest zawsze dobrą odpowiedzią na niemal każdą porażkę w naszym życiu. Jak się okazuje, kraść można też… uroczo. Trochę jak „na wnuczka”, ale w futbolowej wersji.

Stefan de Vrij to wielokrotny reprezentant Holandii, który zabłysnął głównie w drużynie Louisa van Gaala na Mistrzostwach Świata w 2014 w Brazylii, gdzie zdobył brązowy medal. Zainteresowanie środkowym obrońcom wyraziło wiele klubów w Europie, ale ówczesny piłkarz Feyenoordu Rotterdam zdecydował się na włoską Serie A i drużynę ze stolicy, Lazio. Oba kluby uzgodniły, że kwotę 7 milionów euro, ale rozłożyły ją na raty trwające niemal tyle, co długość kontraktu stopera.

Ostatnia rata miała wpłynąć niedawno, ale księgowa byłego klubu Jerzego Dudka żadnej płatności nie odnotowała. Choć w rzymskim klubie zarzekali się, że przelewu dokonano…

Włoskie „Il Tiempo” donosi, że faktycznie: na skrzynkę mailową SS Lazio trafiła wiadomość z klubu z Rotterdamu. Z wszystkimi emblematami, napisana przekonująco i podpisana przez przedstawiciela Feyenoordu. Problem w tym, że ze zmienionym numerem IBAN (szesnastocyfrowy numer konta wraz z numerami wskazującymi na kraj, w tym przypadku: na holenderskie konto bankowe). Pieniądze – zamiast do klubu z De Kuip – na prywatne konto holenderskie.

Prokuratura podobno już kasę namierzyła, a nie była to mała kwota. Włodarze Lazio „machnęli się” na blisko… dwa miliony euro! Tyle wynosiła ostatnia część rozliczenia pomiędzy oboma klubami za Stefana de Vrija, któremu latem kończy się kontrakt i będzie mógł odejść z Rzymu za darmo. Wieczne miasto okazało się dobre na rozwój, ale za ciasne na możliwości Holendra, którego chcą o wiele więksi na europejskim rynku gracze.

https://twitter.com/Sporf/status/979071743158603776

Nas zastanawia jednak to, jak łatwo można było wpuścić w maliny wielką i uporządkowaną, a przynajmniej tak by się wydawało, organizację jaką jest klub z najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech. Zachowania nie sposób pochwalić, ale już kreatywność: jak najbardziej. Lazio to nie krezus finansowy, dlatego każde euro (a zwłaszcza dwa miliony!) ogląda dwa razy, zanim je wyda. Gdyby tak nie było, nie rozbijaliby – śmiesznej w skali obecnych kwot transferowych – sumy siedmiu baniek.

Ciekawe, ile razy wyłudzono w ten sposób pieniądze od tych, którzy wydatków i przychodów mają o wiele, wiele więcej. Taki Manchester United, inkasujący z całego świata 581,7 milionów funtów przychodu rocznie, pewnie machnąłby ręką na formalności i przelał pieniądze Feyenoordowi gdyby ten faktycznie wykazał, że pieniędzy nie dostał. Chcąc uniknąć wpadki wizerunkowej, załatwiliby sprawę od razu, a kwestię przelewu roztrząsali po fakcie.

I pewnie byłaby to „musztarda po obiedzie”, bo pieniądze zdążyłyby się rozpłynąć.

Metoda „na wnuczka” okazuje się przeżytkiem, bo jak widać – złodzieje działają z coraz większym rozmachem i za cel zaczynają brać sobie kluby, których budżet raczej przewyższa ten starej babci spod piątki. Jeśli informacja o ośmiu milionach złotych, jakie ktoś dostał na konto przez niedopatrzenie (trudno mieć też do Lazio pretensje; nierealne jest sprawdzać za każdym razem, czy ten numer konta to na pewno ten prawidłowy, choć może teraz rzymianie zaczną?) rozejdzie się po świecie, liczba takich prób na pewno wzrośnie.

Najgorzej, jeśli niektórzy kibice – pod przykrywką „wspierania” swojej ukochanej drużyny i osłabiania rywali – zaczną takie próby moralnie usprawiedliwiać. Kibic Lecha wyciągający sposobem (niekoniecznie mailowym) sporą sumę od warszawskiej Legii, przez co ta – trochę odpływam, a może nie? – nie będzie mogła zrealizować transferu, przyjechać na Bułgarską w teoretycznie silniejszym składzie i ostatecznie wygrać z Lechem? Wygląda jak dwie pieczenie na jednym ogniu. Oby za każdym razem spalone.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem