Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Mecz drużyn nieprzewidywalnych i cholernie podobnych

Przygotowując się do wczorajszego wieczoru z Ekstraklasą napotkaliśmy na tekst, w którym konfrontację Cracovii z Lechią autor publikacji nazwał meczem drużyn, które najbardziej spośród wszystkich w całej lidze zawodzą. W sumie sporo w tym racji, bo jedni do wczorajszego popołudnia znajdowali się w strefie spadkowej, drudzy zamiast bić się o podium lawirują gdzieś w środku stawki. Dziś zatem, skoro bawimy się już w nazewnictwo, spotkanie drużyn najbardziej nieprzewidywalnych. Tak, to dobre określenie.

Przygotowując się do wczorajszego wieczoru z Ekstraklasą napotkaliśmy na tekst, w którym konfrontację Cracovii z Lechią autor publikacji nazwał meczem drużyn, które najbardziej spośród wszystkich w całej lidze zawodzą. W sumie sporo w tym racji, bo jedni do wczorajszego popołudnia znajdowali się w strefie spadkowej, drudzy zamiast bić się o podium lawirują gdzieś w środku stawki. Dziś zatem, skoro bawimy się już w nazewnictwo, spotkanie drużyn najbardziej nieprzewidywalnych. Tak, to dobre określenie.

Czemu właśnie tak nazwaliśmy starcie pomiędzy Arką, a Sandecją?

Na pewno ani o jednej, ani o drugiej ekipie nie można podziwiać, że to gwarant pewnego poziomu, poniżej/powyżej którego obie ekipy nie schodzą. Spójrzmy na bilans obu zespołów po rozegraniu 16 ligowych spotkań:

Arka: 5 zwycięstw, 7 remisów, 4 porażki

Sandecja: 4 zwycięstwa, 6 remisów, 6 porażek

Tak naprawdę każde dowolne spotkanie może skończyć się różnym rezultatem. Gdyby dziś Arka wygrała, to przecież nikt nad morzem specjalnie by tego nie świętował, bo – zdaniem wielu – po prostu lepsza drużyna pokonała słabszą przy pomocy swoich kibiców. Ale sięgamy pamięcią do piątej kolejki z tej kampanii, gdy żółto-niebiescy pojechali na cholernie trudny wyjazd do Zabrza. Przywieźli stamtąd cenny punkt, a mieliśmy świeżo w pamięci, że chwilę wcześniej przegrała tam między innymi Legia. Potem Arka uległa 0:3 u siebie z wycierającą dno tabeli Pogonią, tydzień później w takim stosunku uległa Lechowi Poznań, by znowu u siebie rozprawić się bez problemów z Wisłą Kraków. Tak naprawę kibic, który zasiadał na sektorze „Górka” w Gdyni, nie miał pojęcia, jaki obraz swojego zespołu ujrzy. Czy będzie rwał włosy z głowy i wieczorem pił ze smutku, czy w trakcie spotkania rezerwował stolik na Bulwarze i wraz ze znajomymi opijał dobre spotkanie w wykonaniu podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego.

Sandecja za wiele od Arki pod tym względem nie odstaje, bo po pokonaniu 3:1 Jagiellonii Białystok w czwartym meczu tego sezonu i to w dodatku na obcym boisku, miała nabrać wiatru w żagle. Co było tydzień później? Porażka 0:1 z Wisłą Płock u siebie. Sandecji brakuje konsekwencji i napastnika, ale to kolejna rzecz, która obie drużyny łączy. Najlepszy strzelec w Arce, czyli Rafał Siemaszko, ma na swoim koncie jak do tej pory tylko trzy trafienia. Najlepszy z dzisiejszych gości? Aleksandyr Kolew – cztery bramki. Słabo, biorąc pod uwagę, że Angulo wpisał się na listę strzelców już 18-krotnie, a nawet broniący się przed spadkiem Piast Gliwice ma w swoich szeregach Michala Papadopulosa, który sześć razy znajdował drogę do siatki przeciwników.

Arka zremisowała w tym sezonie już siedem meczów

Patrzymy na obie drużyny pod kątem spotkań zremisowanych. Arka – siedem podziałów punktów, Sandecja – sześć. Lepszy od tegorocznego beniaminka jest tylko Lech Poznań, który również siedmiokrotnie po spotkaniu dopisywał do swojego dorobku tylko jedno oczko. Zajmująca 8. miejsce na ten moment Arka strzeliła najmniej jak do tej pory z wszystkich zespołów plasujących się w grupie mistrzowskiej (17). Od 13. Sandecji (14 goli) rzadziej do siatki rywali trafiają tylko piłkarze Pogoni (12). Słaba skuteczność znowu jest zatem cechą wspólną obu ekip.

– Dobry trener, dużą uwagę przywiązywał do przygotowania fizycznego i detali. Chciał mieć każdy szczegół doskonale dopracowany. Niektórzy zawodnicy narzekali na jego metody treningowe, zbyt duży nacisk na przygotowanie motoryczne, ale mi się to bardzo podobało. To właśnie wtedy czułem, że jestem w najlepszej formie. Każdy zawodnik jest inny i różnie organizm reaguje na poszczególne jednostki treningowe. Mi dobrze się grało, kiedy miałem solidnie przepracowany presezon.

Wiecie czyje to słowa? Pawła Kryszałowicza skierowane pod adresem Felixa Magatha. I gdy myślimy o tym więcej, to właśnie rysuje nam się obraz gry Arki z tego sezonu i wartości, jakie swoim piłkarzom wpaja Leszek Ojrzyński. Intensywność, bieganie, wola walki, agresja, zacięcie – to wszystko Arka w tym sezonie ma i do tego nikt nie ma prawa się przyczepić. Do tego perfekcyjnie wykonywane stałe fragmenty gry, dzięki którym Arka zdobyła przed tygodniem dwie bramki w wygranym 2:1 spotkaniu wyjazdowym ze Śląskiem.

Eduard Geyer, były trener Energie Cottbus, miał rację: gdy słabiej grasz w piłkę, to przynajmniej bądź cwany, dobrze wybiegany, agresywny, pokaż charakter. Strzelaj bramkę w możliwie najłatwiejszy sposób. Oglądając w tym sezonie poczynania Arki śmiało można powiedzieć, że taką filozofię właśnie ten zespół wyznaje.

Arka wygrała w tym sezonie u siebie już cztery mecze

W pierwszym dzisiejszym meczu, który rozpocznie się o 15:30, Pogoń Szczecin zmierzy się z Piastem Gliwice. O 20:45 Korona Kielce podejmie Legię Warszawa.

 

25 listopada o godzinie 18 Arka Gdynia – Sandecja Nowy Sącz

Wygrana Arki: 1,98

Remis: 3,3

Wygrana Sandecji: 3,8