Marcin, tym razem na pewno będziesz mistrzem świata

Po zdobyciu trzech tytułów mistrzowskich - w boksie zawodowym, w UFC oraz w kickboxingu Marcin Najman postanowił rozszerzyć profil swojej działalności i zostać najlepszym politykiem na świecie. Jak wiadomo - to tylko kwestia czasu i już niedługo nasz ulubiony "El Testosteron" rozpocznie podbicie do tej pory nieznanego dla siebie rynku.

Informacja na temat kolejnej życiowej ścieżki Marcina Najmana pojawiła się wczoraj, a pochwalił się nią na swoim profilu na Facebooku sam zainteresowany. Newsa przekleiło kilka portali, my również wrzuciliśmy zdjęcie z krótkim podpisem i… rozwaliliśmy system. Wiadomo – Najman kojarzy się wszystkim kibicom sportów walki skrajnie negatywnie, mało osób patrzy na niego jak na człowieka, który ma cokolwiek mądrego do powiedzenia. Najman generuje jednak olbrzymie emocje, co w polityce… może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Jak widać – Najman od samego początku ma nad swoimi konkurentami ogromną przewagę jeżeli chodzi o popularność. Żaden kandydat, która weźmie udział w wyborach samorządowych, a już tym bardziej żadna osoba, która dopiero wchodzi do polityki, nie może liczyć na aż takie zainteresowanie swoją osobą. Wychodząc z założenia, że powiedzenie „Nieważne jak mówią, ważne, że mówią” ma jakiś sens, MN siedzi dziś w domu, przegląda fora internetowe i zaciera ręce. Bez wydania złotówki na promocję swojej osoby wiele osób dowiedziało się, że nowy gracz wchodzi do polityki.

Najmana nie sposób traktować poważnie. W świecie sportu każdy doskonale wie, kim jest ten człowiek i ile w życiu przegrał. Walka z debiutującym w jakiejkolwiek dyscyplinie sportów walki Mariuszem Pudzianowskim? Niespełna minuta pojedynku. Drwienie podczas konferencji prasowej z Andrzeja Wawrzyka? Nokaut w początkowych fragmentach walki. Starcie w formule MMA w parterze z Przemysławem Saletą, który nigdy w życiu nie trenował MMA i walka na macie jest mu obca? Nie szkodzi – Saleta poddał Najmana właśnie w parterze. Konfrontacja z Robertem Burneiką, który przed pierwszym gongiem nie trenował, a jedynie kopał w kaktusy? Nic nie schodzi – to „Hardcorowy Koks” wygrał bez problemów. Zorganizowanie gali na Stadionie Narodowym i dobór przeciwnika, którego będzie można łatwo pokonać? Nic z tych rzeczy, kontuzja zastopowała mocarstwowe plany MN, który musiał poddać się i nie dokończył bitwy.

To jest tylko kilka przykładów z bujnej kariery Marcina Najmana, któremu nie przeszkodziło to oczywiście w nazywaniu siebie wartościowym zawodnikiem. Gdy nie poszło – zawsze było wytłumaczenie, gdy poszło – wiedział o tym cały świat, gdyż „El Testosteron” dumnie prężył muskuły i na każdym kroku podkreślał, że udało mu się wygrać walkę.

W polityce jednak – biorąc ogólny zarys obecnej sytuacji w Polsce i nie wchodząc w szczegóły – powinien znakomicie się odnaleźć. Abstrahując od sympatii politycznych – kręte tłumaczenia, niejasne sytuacje, uwypuklanie sukcesów i maskowanie wpadek są powszechne i bardzo mile widziane. Można odnieść wrażenie, nie znając koncepcji „El Testosterona” ani planów w nowej działalności, że w nowe dla siebie środowisko wkupi się bardzo szybko i za chwilę będzie postępował tak, jak jego koledzy, którzy o losach państwa decydują od kilku bądź kilkunastu lat.

Byłem na kilku konferencjach prasowych z udziałem Najmana, widziałem wiele wywiadów, których udzielił. Poza brakiem jakiejkolwiek merytoryki w tym, co mówi, nie trzymania się faktów oraz celowym zapominaniu o pewnych bardzo istotnych tematach, jego… bardzo dobrze się słucha. Osoba nie znająca realiów w boksie zawodowym i nie mająca pojęcia co, jak i gdzie, może stracić rachubę, że Najman bredzi i wygaduje kompletne głupoty.

Po jednej z takich konferencji prasowych, przed Narodową Galą Boksu, napisałem o Najmanie większy tekst. Wtedy nie było wiadomo, że NGB okaże się kompletną klapą, a sam podda pojedynek i będzie się z tego gęsto tłumaczył. Nawet na mnie jednak promotor zrobił wrażenie. Oczywiście nie tym, że wszystko będzie dopięte na ostatni guzik i gala się uda (w to nie wierzyłem), ale tym, jak sprawnie porusza się przed kamerą, jak mądrze i wyniośle mówi i potrafi swoją osobą zaciekawić dziennikarzy oraz zgromadzonych kibiców. Oto fragment tamtej publikacji:

Nie wiem, co takiego ma w sobie Najman, ale on potrafi mówić. Jego się dobrze słucha. Mimo braku sympatii do jego osoby z czasów, gdy uprawiał sport, zawsze doceniałem w nim to, że był w swoich rozważaniach pewny siebie, mówił mądrze, przekonywująco. Dla kogoś, kto średnio interesował się boksem lub nie bardzo się na nim znał, jasne było, że kolejna jego porażka była dziełem przypadku, a rywal miał po prostu szczęście. Nawet gdy przegrywał dwukrotnie z Saletą, to miał sporo do powiedzenia, zabierał głos, mimo że prawie nie było go słychać wśród gwizdów publiczności. Zawsze poprawnie, składnie, przekonując do swojej racji i słuszności poglądów. Najman za mikrofonem czuł się jak ryba w wodzie.

Podczas konferencji to samo – można było odnieść wrażenie, że to kolega naszych pięściarzy. Kto wie, może ich mentor i starszy kolega? Gdy Izu, Szpilka i Wach stali przed rozpoczęciem konferencji w kółeczku, ten nawet do nich nie podszedł. Nie – to nie są koledzy, łączą ich tylko relacje biznesowe. Gdy jednak zapaliła się zielona lampka w kamerze, dziennikarze zasiedli na swoich miejscach, to Najman poczuł wiatr w plecy. Wcielił się w role gospodarza, prowadził konferencję, zadawał pytania i sam z chęcią odpowiadał na te, które ktoś zadawał jemu. Był pewny siebie, uśmiechnięty, niezestresowany, albo znał odpowiedź, albo mówił w ten sposób, że wszyscy mieli wrażenie, że on faktycznie ją zna. Zrobił naprawdę dobre wrażenie na wszystkich, którzy zebrali się podczas tego spotkania.

Najman ma naprawdę szansę sprawdzić się w polityce. W miejscu, w którym każdą decyzję można interpretować po swojemu i gdy nie wszystko jest czarno-białe, bardzo możliwe, że ktoś taki jak on – mówiący dużo, mądrze i posługujący się pustymi frazesami, odniesie sukces. Pierwszy, ten marketingowy, już na swój sposób odniósł.

„LV BET ZAKŁADY BUKMACHERSKIE POSIADA ZEZWOLENIE URZĄDZANIA ZAKŁADÓW WZAJEMNYCH WYDANE PRZEZ MINISTRA FINANSÓW. UDZIAŁ W NIELEGALNYCH GRACH HAZARDOWYCH MOŻE STANOWIĆ NARUSZENIE PRZEPISÓW. HAZARD ZWIĄZANY JEST Z RYZYKIEM.”