Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Marcin Najman – mistrz świata w liczbie wrogów

Od Narodowej Gali Boksu minęło już kilka ładnych dni, emocje opadły, jak po wielkie bitwie kurz. Można na chłodno wrócić do wydarzeń z największego w Polsce obiektu sportowego i pewne rzeczy podsumowywać. Tym razem skupię się na głównym organizatorze całego zajścia, który kompletnie skompromitował się na płaszczyźnie bokserskiej.

Najman przegrał, co było mniej więcej tak oczywiste, jak obecność turystów w wakacje po sopockim Monciaku. Później zakończył karierę, za chwilę jednak ją wznowił i poprosił swojego pogromcę o rewanż – każdy kibic sportów walki widział to zjawisko prawdopodobnie kilka razy w życiu. Niektóre osoby się nie zmieniają i chyba tylko przemilczenie weekendowych dokonań MN będzie z tej sytuacji dobrym wyjściem.

Zastanawiam się, dlaczego Najmana nikt nie lubi. Dlaczego jedna osoba może mieć tylu wrogów i czemu przy każdej społecznej akcji praktycznie każdy liczy na to, że ten potknie się o własne nogi i zaliczy spektakularną glebę.

Najman uderza w złych ludzi. Osoby, które są znane, szanowane, lubiane. Osoby, które dobrze się przeciętnemu Kowalskiemu kojarzą. Które mają osiągnięcia i sporo znaczą w swoich środowiskach. Niedawno na profilu na Twitterze Marcin Najman opublikował filmik niemalże w stu procentach poświęcony oskarżeniom w kierunku Martina Lewandowskiego i Macieja Kawuskiego, czyli sterników KSW. Najman stawiał im zarzuty, że panowie potraktowali go niedobrze, byli dla niego nieuczciwi, padło nawet stwierdzenie, że gdyby nie sam El Testosteron, to nie doszłoby nigdy do jego walki z Mariuszem Pudzianowskim. Najman pogadał, pożalił się, ale społeczeństwo odebrało to jednoznacznie – kłamie. Taki już jest i jak zwykle ma na wszystko wytłumaczenie.

Mało osób o tym wie, ale jakiś czas temu był plan, aby Arkadiusz Wrzosek, czyli mistrz federacji FEN, zawalczył na gali na Stadionie Narodowym. Było nawet wstępne porozumienie, zgodę na to wyraził prezes FEN Paweł Jóźwiak, ale znowu nie w porządku zachował się Najman, który chciał, aby za pomocą swoich kanałów w Social Mediach Wrzosek wydarzenie promował już od lutego. Ten na to zgodzić się nie chciał, bo 10 marca w warszawskiej hali Torwar bronił po raz pierwszy tytułu mistrzowskiego FEN i chciał skupić się na tej walce. Poszło o głupotę, ale koniec końców Wrzosek podczas NRG nie wystąpił. Dodatkowo nie najlepsze stosunki pomiędzy obiema osobami (Najmanem i Jóźwiakiem) podsycało to, że Najman w początkowej fazie promocji gali zakładał, że inny zawodnik FEN, Marian Ziółkowski, zawalczy u niego podczas wydarzenia. PJ dowiedział się o tym… z internetu. Summa summarum Golden Boy 25 maja skrzyżował pięści z Patrykiem Nowakiem podczas gali we Wrocławiu.

Najman wielokrotnie zaczepiał Łukasza Jurkowskiego. Nie chodzi tylko o wydarzenia z ostatnich dni – podczas programu „AS wywiadu” już bardzo dawno temu El Testosteron obrażał Jurasa i mówił, że ten nie ma prawa być komentatorem sportowym, gdyż sepleni i niewyraźnie mówi. Ostatnio znowu uderzył w ŁJ i tym razem zaczął wyciągać brudy z życia prywatnego. Odbiór internetowego kibica? Najman po raz kolejny nie zebrał dobrych recenzji za swoją zaczepkę i kciuki w sporze są trzymane za Jurkowskiego.

Najman walczył dwukrotnie z Przemysławem Saletą. Kiedyś obaj panowie byli kolegami, aż ich drogi się rozeszły i nie pałali do siebie już taką sympatią. Osobą, która prowokowała, obrażała i robiła dużo zamieszania wokół tych pojedynków był – a jakżeby inaczej – Najman. Raz przegrał walkę przez poddanie, drugim razem złamał nogę i nie był w stanie kontynuować starcia. Za każdym razem wygadywał wszystkim, że nie był słabszy i Saleta miał sporo szczęścia.

Najman mierzył się również z Robertem Burneiką, czyli mega pozytywną, choć traktowaną z lekkim dystansem osobą w polskim sporcie. Podczas ceremonii ważenia przed ich występem na PLMMA Hardcorowy Koksu wyciągnął rękę do swojego przeciwnika. Co zrobił Najman? Nie podał jej. Znowu – spadła na niego lawina hejtu, że nie potrafił zachować się tak, jak na sportowca przystało. W walce lepszy był Burneika, który zmusił do poddania samozwańczego mistrza świata w każdym sporcie.

Wróćmy do pojedynku Najmana z Pudzianowskim. Więcej obrażał ten pierwszy, który nie miał szacunku dla najsilniejszego wtedy człowieka na świecie. To był moment, w którym kibice kochali Pudziana i skoczyliby za nim w ogień. Najman został wygwizdany na Torwarze, a kibice życzyli mu możliwie najgorszego zakończenia pojedynku. Gdy w pierwszej minucie strongman zasypał go lawiną ciosów, fani byli szczęśliwi, że znienawidzony przez nich Najman dostał za swoje.

Utarczek słownych było jednak więcej – przekonał się o tym chociażby Andrzej Wawrzyk. Obaj panowie zmierzyli się w 2008 roku, a Najman zachęcał podczas konferencji prasowej narożnik swojego rywala, aby ten miał przygotowany biały ręcznik, który w razie potrzeby zostanie rzucony do ringu. Jak skończył się pojedynek? W połowie drugiej rundy El Testosteron padł na deski i przez długi czas się z nich nie mógł podnieść.

Popek? „Degenerat!” Jeden z idoli młodzieży i najbardziej rozpoznawalny w naszym kraju freak – Paweł Rak – również został obrażony przez Najmana. Zgoda – gwiazdorowi KSW można dużo wytykać, ale co miało na celu obrażanie go w tym momencie, gdy praktycznie niemożliwe jest, aby panowie spotkali się w oktagonie? Hejtowany przez wiele osób Popek i tak zebrał mniejsze cięgi niż Najman, który z niewiadomych przyczyn zaczął go zaczepiać.

Albert Sosnowski? „Żaden pięściarz”. To nic, że Dragon był pretendentem do tytułu mistrzowskiego w królewskiej dywizji, mierzył się z Witalijem Kliczko i przez dłuższy czas dzierżył tytuł mistrza Europy. Obaj panowie spięli się w studiu telewizyjnym i o mały włos, a nie skoczyliby sobie do gardeł. Bez wnikania, kto zawinił – hejterów po tym zajściu przybyło Najmanowi, a nie Sosnowskiemu.

Obiecanki-cacanki, obrażanie wszystkich dookoła, wieczne tłumaczenie się, rozdmuchane ego, zero kultury i – co najważniejsze – brak umiejętności sportowych – tak w kilku słowach można scharakteryzować Marcina Najmana. Człowieka, którego nie lubi nikt, na którego wiele osób nie może patrzeć. Człowieka, którego na pewno jeszcze zobaczymy w telewizji, klatce czy w ringu.

Niestety.