Mamy to! Polska wygrywa grupę i jedzie na mundial!

Tak, tak, tak! Mamy to! Polska pokonała 4:2 Czarnogórę i z pierwszego miejsca w grupie awansowała na przyszłoroczne mistrzostwa świata. 

Polacy rozpoczęli decydującą o losach batalię z wielkim animuszem. Już od pierwszego gwizdka widać było, że to podopieczni Adama Nawałki są lepiej dysponowani i to oni potrzebują korzystnego dla siebie wyniku, żeby do Rosji pojechać. Znakomitą, choć nieco przypadkową akcję, rozpoczął Robert Lewandowski, który podał futbolówkę na skrzydło do Łukasza Piszczka. Ten chciał zagrać ją do Piotra Zielińskiego, który nie trafił czysto w piłkę. Dosyć szczęśliwie ta trafiła pod nogi Krzysztofa Mączyńskiego, który pewnie pokonał czarnogórskiego golkipera.

Polacy poszli za ciosem, czego efektem już kilka minut później było drugie trafienie. Jego autorem został Grosicki, ale duże słowa uznania należą się Zielińskiemu, który ją wykreował oraz Lewandowskiemu, który pomógł w finalizacji. To była jedna z najładniejszych akcji biało-czerwonych w całych eliminacjach.

Komentarz do pierwszej połowy meczu? Znakomicie dysponowana polska drużyna, dyrygent Zielinski, pewny Krychowiak i duża skuteczność w polu karnym. Czarnogóra miała dobre momenty w tym meczu, ale nie pomogło to chociażby raz poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Wojciecha Szczęsnego.

Polska pokonała Czarnogórę 4:2!

Początek drugiej połowy  wyglądał niemalże identycznie, co końcówka pierwszej. Polacy utrzymywali się przy piłce, Czarnogórcy za nią biegali, ale nie sprokurowało to żadnej akcji bramkowej dla którejkolwiek z drużyn. Ucierpiało na tym widowisko, gdyż z ciekawego i szybkiego spotkania w pierwszej połowie, obserwowaliśmy starcie bez emocji, w którym mało było piłki w piłce. W 78. minucie meczu goście zdobyli gola na 2:1. Stefan Mugosa popisał się golem z przewrotki, który był wyjątkowej urody. Takie bramki padają, fakt, ale co najwyżej na Play Stadion. Czarnogórcy nabrali wiatru w żagle.

Jeszcze bardziej niebezpiecznie zrobiło się kilka minut później, gdy Zarko Tomasevic wyrównał. Na Stadionie Narodowym pojawił się gromki doping, a co na to zrobili nasi piłkarze? Zdobyli dwa gole. Autorem pierwszego był Robert Lewandowski, a autorem drugiego trafienia jest Filip Stojkovic, który trafił no własnej siatki. Polacy do ostatniego gwizdka już zwycięstwa nie wypuścili z rąk i mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 4:2.

Komentarz do drugiej połowy? Bardzo dziwna połowa, w którym początkowo było mało gry, a która dobrze się dla nas zakończyła po kilku trudnych minutach naszej drużyny. Polacy zasłużenie zwyciężyli i pewnie wygrali zmagania w grupie E.

Wielkie gratulacje dla naszej drużyny! Brawo!

Komentarze