Mamy nowy „kocioł czarownic”. Znakomita statystyka kadry…

Jedną ze strategicznych decyzji Polskiego Związku Piłki Nożnej było przed kilkoma laty ogłoszenie Stadionu Narodowego w Warszawie „domem reprezentacji Polski”, na którym ta będzie rozgrywać wszystkie kluczowe mecze o punkty. Zdroworozsądkowa biznesowa decyzja, pozwalająca ulokować kadrę na pięknym i nowoczesnym obiekcie, który da sobie radę z pomieszczeniem blisko 60 tysięcy kibiców, niepostrzeżenie stała się naszym niebywałym atutem.

Reprezentacja Polski nie przegrała na Stadionie Narodowym od marca 2014 roku i meczu towarzyskiego ze Szkocją. Po raz ostatni w starciu o punkty ulegliśmy na nim jeszcze rok wcześniej – z Ukrainą. W czasach wręcz prehistorycznych, kiedy w biało-czerwonych barwach pojawiali się jeszcze Daniel Łukasik, Radosław Majewski czy Ludovic Obraniak.

Od tamtej pory nowy „kocioł czarownic” (przydomek nadany pierwotnie w czasach świetności Stadionowi Śląskiemu) był świadkiem 15 kolejnych spotkań bez porażki naszej narodowej drużyny.

2:0 z Niemcami
2:2 ze Szkocją
4:0 z Gruzją
8:1 z Gibraltarem
2:1 z Irlandią
4:2 z Islandią
3:2 z Danią
2:1 z Armenią
3:1 z Rumunią
3:0 z Kazachstanem
4:2 z Czarnogórą
0:0 z Urugwajem
4:0 z Litwą
2:0 z Łotwą
4:0 z Izraelem

13 zwycięstw, bilans bramkowy: 47 strzelonych przy zaledwie 12 straconych.

Stadion Narodowy był już świadkiem meczów przełomowych, jak ten z Niemcami, który budował siłę i mental kadry Nawałki. Niewykluczone, że podobnym spotkaniem, choć z nieporównywalnie słabszym rywalem, będzie teraz dla ekipy Jerzego Brzęczka również Izrael. Mecz, w którym wszystko się udawało, wszystko zgadzało. Tempo gry, zaangażowanie, styl, pomysł i wykonanie. Mecz, w którym przełamał się Piotr Zieliński, notując fantastyczną asystę, w którym nie można było narzekać na współpracę Roberta Lewandowskiego i Krzysztofa Piątka z resztą zespołu. Wreszcie taki, jakiego oczekiwali kibice i media – pozwalający ugasić pożar oczekiwań i sceptycyzm wobec wyborów selekcjonera.

Niekwestionowanym królem „Narodowego” ciągle jest „Lewy”. Ustrzelił na nim 25 bramek, przy sześciu trafieniach Milika i pięciu Grosickiego.

https://twitter.com/maciej_sawicki/status/1138183513956655104?s=21

Będziemy przesądni niczym Adam Nawałka niepozwalający autokarowi jechać na wstecznym – skoro działa, nie ma sensu nic zmieniać. Niech ta seria trwa. Stadion Narodowy stał się naszym atutem – miejscem, bez którego trudno wyobrazić sobie teraz domowe występy naszej drużyny.