Mamy dość takich klubów jak PSG! Czy ktoś powie „nie” niszczeniu futbolu?

Chcieliśmy nowej marki, która będzie w stanie regularnie powalczyć na europejskiej arenie i ją dostaliśmy. Paris Saint-Germain wjechało z "petrodolarami", od nowa budując swoją markę i stając się jednym z gigantów. To, co nie podobało się wielu zespołom, nam wydawało się być oczywistym. W inny sposób nie da się już wjechać do "skromnych" progów futbolu i trzeba się z tym pogodzić. Problemem staje się jednak to, w jaki sposób postanowili zrobić to mistrzowie Francji.

Patrząc na skład PSG trudno nie zapiać z zachwytu. Ta ekipa robi na nas niesamowite wrażenie, ale w tym momencie już trudno nam się dziwić, że nie jest w stanie osiągnąć jakichkolwiek sukcesów. Dopiero teraz w szatni pojawił się trener, który wziął zespół za twarze i spróbował ustawić do pionu.

U Thomasa Tuchela nie ma świętych krów, o czym przekonali się już Neymar, Adrien Rabiot czy Kylian Mbappe. To i tak nie jest w stanie sprawić, że jesteśmy w stanie zdzierżyć skalę absurdu, która dzieje się w klubie ze stolicy Francji. Pamiętacie akcję z premią dla Edinsona Cavaniego za odstępowania karnych brazylijskiemu gwiazdorowi?

Cała szatnia odwróciła się przeciwko Neymarowi, a sprawa była krytykowana przez niemal wszystkich kibiców i ekspertów. Czy to oznacza koniec absurdów, które wypływają z szatni i gabinetów Parc des Princes? No właśnie nie. Kolejne doniesienia „Football Leaks” sprawiają, że skacze nam gul i mamy dość ekip pokroju PSG. Monopolista z francuskiego rynku miał dogadać się z Giannim Infantino, by uniknąć kar za łamanie Financial Fair Play.

Okazuje się, że właściciele poszli o krok dalej i jeszcze bardziej niszczą naszą ukochaną dyscyplinę sportu. Nie wiemy, czy to po prostu ukrywanie zarobków, czy piłkarze mają gdzieś swoich własnych fanów, ale według nowych raportów, zawodnicy dostają dodatkową premię za… witanie kibiców i dziękowanie im za wsparcie.

Stawki mają wynosić od 33 tysięcy euro dla najsłabszych zawodników do 375 tysięcy dla Neymara. Żeby nie było mało – PSG nazywa to w kontraktach „premią etyczną”. Przerażające jest jak bardzo trąca to hipokryzją i chętnie zapytalibyśmy działaczy mistrza Francji, gdzie w tym wszystkim jest etyka.

Rozumiemy, że piłka nożna nie jest już tylko pięknym hobby i osoby w środku nie kierują się jedynie pięknymi i czystymi wartościami. To po prostu biznes, ale w pewnym momencie ktoś zaczął przeginać. I PSG chyba jest w tym liderem… Jeśli dochodzi już do takiej sytuacji, to za co jeszcze za chwilę kluby będą płaciły swoim piłkarzom?

Przecież te pensje, które dostaje Neymar, Mbappe czy di Maria pochodzą z pieniędzy, które w klubie zostawią dla nich właśnie kibice. Ci, których „wielkie gwiazdki” mają najwyraźniej głęboko gdzieś.

Zamiast ich doceniać, oczekują kolejnej kasy za tak błahą rzecz jak durne podziękowania i witania się. Czy naprawdę piłkarze tak bardzo nie identyfikują się z tymi barwami? Ruch „against modern football” szerzy się coraz mocniej i trudno nam się dziwić, bo takie gierki są po prostu żenujące. Niszczenie futbolu trwa w najlepsze.

A elitaryzacja w postaci utworzenia Superligi tylko to pogłębi. Szkoda, że w tej chorej pogoni za pieniądzem zapomina się o osobach w tym biznesie najważniejszych. Zwykłych kibicach, którzy od lat są odstawiani na boczny tor…