Luźnym okiem: Robert, daj Thomasowi snickersa!

It’s all about respect! Jedno z haseł towarzyszących współczesnej piłce. Zgadzamy się, chodzi o szacunek. Do klubu, do kibica, do kolegów z szatni i przede wszystkim do przeciwnika. O znaczeniu sportu w dzisiejszych czasach mówi się zwykle patrząc przez pryzmat pieniędzy, ale nie da się zapomnieć o ideach propagowanych choćby przez Pierra de Coubertin.

I kiedy o szacunku przestaje się mówić to jeszcze pół biedy, gorzej kiedy mówi się, a ze słów wynika jego brak. Taka sytuacja miała miejsce całkiem niedawno, po piątkowym meczu San Marino – Niemcy, wygranym przez gości 8:0. Po spotkaniu o wypowiedź poproszono jednego z Niemców, Thomasa Muellera, który stwierdził, że tego typu pojedynki nie mają sensu.

Szkoda czasu, więc zanim zagłębimy się w kontekst tej wypowiedzi, to jedna prośba do kapitana naszej reprezentacji, Roberta Lewandowskiego. Lewy, na pierwszym treningu Bayernu daj Thomasowi snickersa, może nawet dwa, bo strasznie przygwiazdorzył!

Do rzeczy, Mueller po meczu stwierdził, że nie widzi celowości rozgrywania spotkań między, którymi jest taka przepaść poziomów. Jeśli nawet była to wypowiedź wyrwana z kontekstu, to urażona poczuła się federacja San Marino, której rzecznik prasowy w liście otwartym ostro, ale z humorem przejechał się po Niemcu.

mueller-bayern-laczy-nas-pasja

Thomas odniósł się do listu sugerując, aby każdy obejrzał wywiad z nim ponownie, bo pytanie odnosiło się do wartości sportowej meczu w kontekście ryzyka złapania kontuzji. Nawet gdyby tak było, to zadajemy sobie pytanie – czy w jakimkolwiek kontekście zawodowy piłkarz może powiedzieć, że mecz międzypaństwowy, w dodatku o punkty, nie ma sensu?!

Zarówno w drużynie Niemiec jaki i w ekipie z San Marino grają faceci, którzy chcą z dumą nosić koszulkę z godłem swojego kraju i godnie go reprezentować? Czy nie jest upokarzaniem rywala mówienie, że jego duma narodowa nie jest warta zachodu? Można strzelić rywalowi osiem bramek nie dopuszczając go do gry, ale trzeba pozwolić mu walczyć.

Mueller na co dzień dzieli szatnię z najlepszymi piłkarzami świata, czy to w Bayernie, czy w reprezentacji. Chłopaki z San Marino to w większości amatorzy. Ale czy to znaczy, że piłka nie jest dla nich równie dużą a może i większą pasją? Mueller tłumaczył, że jego wypowiedź dotyczyła ryzyka kontuzji. A czy jego rywale wybiegając na boisko nie podejmowali takiego samego ryzyka?

mueller-euro-laczy-nas-pasja

Z tym, że Mueller zarabia miliony euro i gdyby, odpukać, doznał kontuzji, to zajmą się nim najlepsi lekarze, dostanie fortunę z ubezpieczenia i na pewno będzie miał za co żyć. Chłopaki z San Marino pójdą na L4 i będą modlić się o jak najszybszy powrót do pracy. Poza tym poddawanie w wątpliwość sensowności takich meczów to brak szacunku dla kibica i własnej reprezentacji.

Nie po to zostaje się piłkarzem, by tylko grać finały Ligi Mistrzów i zdobywać mistrzostwo świata. Thomas grubo przesadził i zanim następnym razem palnie taką głupotę powinien się dwa razy zastanowić!

Komentarze