Łukasz, wyjdź na kort, zdobądź punkt, wygraj to!

    Mamy problem od kilku dni, żeby na przykładzie innej dyscypliny sportu przekazać wam, jak wielka szansa stoi dziś przed Łukaszem Kubotem. Gra deblowa podczas wielkiego turnieju tenisowego zawsze pozostaje w cieniu singlistów i nie inaczej jest również tym razem. Polacy wspierają indywidualnie Jędrzejczyk, Radwańską, Stocha i Włodarczyk, trzymają kciuki za piłkarzy, siatkarzy i szczypiornistów. Tu sytuacja jest inna, bo z jednej strony to na pewno nie sport indywidualny, ale też trudno nazwać go drużynowym.

    Dobra, koniec z teorią. Polak gra w finale Wimbledonu. I wiecie co? Ma wszystko, żeby dziś do spółki z Brazylijczykiem, Marcelo Melo, wygrać cały turniej i przejść do historii. Zwyciężyć na trawiastych kortach w Londynie i przejść do historii polskiego tenisa.

    35-letni Polak jest o krok od drugiego w karierze tytułu wielkoszlemowego w deblu. Trzy lata temu, podczas Australian Open, wraz ze Szwedem, Robertem Lindstedtem – triumfował w Australian Open.

    Poza nim, tak wielkie emocje towarzyszyły sympatykom tenisa w naszym kraju w 2012 roku, kiedy to Agnieszka Radwańska podejmowała Serenę Williams. Wtedy – używając żargonu siatkarskiego – godzinka z prysznicem – Polka przegrała gładko i musiała obejść się smakiem.

    Teraz, przynajmniej w teorii, faworytem bukmacherów jest polsko-brazylijska para. Za każdą złotówkę postawioną na duet Kubot-Melo można wygrać tylko… 1,4 zł. Chcąc wzbogacić się na triumfie Olivere Maracha z Mate Pavicem trzeba się liczyć prawie z potrojeniem inwestycji (2,95 – TUTAJ) Mimo że bukmacherzy jeszcze nigdy na kort nie wyszli i pewnie w tenisa grać nie potrafią, to jedno jest pewne.- to notowania Kubota i Melo stoją wyżej przed tym spotkaniem.

    – To na pewno mój największy sukces w karierze, ale teraz przyjdzie nam się zmierzyć z najlepszą obecnie parą na świecie. Kubot i Melo grają bardzo dobrze, świetnie poruszają się po trawie – stwierdził Oliver Marach, który zdaje sobie sprawę, jak trudne zadanie go czeka.

    Zwłaszcza, że polsko-brazylijski duet jest niepokonany w tym roku na trawie i jeszcze przed rozpoczęciem turnieju tenisiści byli wymieniani w roli faworyta do zwycięstwa. Mają za sobą wygrane turnieje w Halle i ‘s-Hertogenbosch. W półfinale odprawili z kwitkiem rozstawioną z „jedynką” parę Henri Kontinen/John Pers 6:3, 6:7 (4-7), 6:2, 4:6, 9:7.

    Dobry”feeling” pomiędzy Kubotem i Melo zauważył nawet Zbigniew Boniek:

     

    A poza aspektami sportowymi, Kubot walczy jeszcze o pieniądze. Tu ciekawostka:

    Mamy nadzieję, że – tu klasyk – historia napisze się dziś na naszych oczach. Polak wygrywający Wimbledon? Piękna sprawa. Trzymamy kciuki!

     

    Komentarze