Łuczak: „Takich scen na tenisowych kortach nie pamiętam”

Tegoroczny turniej tenisowy US Open już za nami. Specjalnie dla naszego portalu podsumował go Maciej Łuczak, komentator tenisa w TVP Sport.

W rywalizacji mężczyzn triumfował Danił Miedwiediew, który pokonał w finale Novaka Djokovicia 3:0. Dla Rosjanina to pierwszy tytuł wielkoszlemowy w karierze. Serb może czuć się rozczarowany, ponieważ był o krok od zdobycia Wielkiego Szlema, czyli wygrania Australian Open, Roland Garros, Wimbledonu i US Open w jednym sezonie. W turnieju kobiet doszło z kolei do ogromnej sensacji, ponieważ triumfowała Emma Raducanu, która pokonała Leylah Fernandez 2:0. Brytyjka jest pierwszą w historii kwalifikantką, triumfującą w wielkoszlemowym turnieju.

 Marcin Karwot, dziennikarz Łączy Nas Pasja: Jakie masz wrażenia po niedzielnym finale US Open mężczyzn? Spodziewałeś się, że Miedwiediew zabierze Djokoviciowi ten Wielki Szlem?
Maciej Łuczak, komentator tenisa w TVP Sport: Nie, w ogóle się tego nie spodziewałem. Jak przed turniejem spojrzałem na drabinkę, to myślałem, że to Zverev będzie w stanie pokonać Djokovicia. Wydawało mi się, że to Niemiec ma więcej bezpośrednich atutów. Co do finału, to przede wszystkim przegrał Djoković, ale oczywiście nie zabieram sukcesu Miedwiediewowi. Według mnie Serb zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań. Rosjaninowi tak naprawdę wystarczył dobry, stabilny poziom. W pierwszym secie grał bezbłędnie, natomiast w drugim i trzecim pojawiały się małe szanse dla Djokovicia, ale popełniał błędy i nie potrafił wejść na ten swój optymalny poziom. W dużej mierze uważam, że Serb pokonał samego siebie w tym finale.

Novak Djoković wygrał w tym roku w Australian Open, Roland Garros i w Wimbledonie. Czy może czuć się jednak przegranym tego sezonu po nieudanych igrzyskach olimpijskich i porażce w finale US Open?

– To jest właśnie wielkich paradoks, że wygrał trzy ogromne turnieje, a na koniec i tak mówimy o tym, czy może się czuć przegranym tego sezonu. To jest taki zawodnik o mentalności, że albo bierzesz wszystko albo nic. On na pewno czuje się rozczarowany, bo wytworzył takie nadzieje. Inaczej tego postrzegać się nie da. Gość wygrał jednak trzy turnieje wielkoszlemowe, więc może doceni to bardziej za parę lat.

Djoković, Nadal i Federer dalej mają na swoim koncie po dwadzieścia tytułów wielkoszlemowych…

– Generalnie to się tak ładnie ułożyło, że gdyby Novak wygrał US Open to wyprzedziłby Nadala i Federera. Uważam, że Federer wróci tylko na ładne pożegnanie. Nie wyobrażam sobie, by on był w stanie dołożyć jeszcze jeden wielkoszlemowy triumf. Jeśli Szwajcar wróci do gry, to tylko na ładne pożegnanie. Zagadką jest z kolei Rafael Nadal, bo on ma poważne kłopoty zdrowotne ze stopą. Hiszpan jest jednak w stanie przygotować się na jeden albo dwa turnieje i coś jeszcze wygrać. Djoković wygląda zaś najbardziej świeżo i ma największy potencjał, by triumfować jeszcze w kilku turniejach wielkoszlemowych. Serb jest dla mnie największym faworytem, by wyprzedził Nadala i Federera w tej statystyce. Ciekawe tylko, jak poradzi sobie z tym niepowodzeniem w Tokio i teraz w Nowym Jorku.

A co sądzisz o zachowaniu kibiców podczas niedzielnego finału? Według mnie było to skandaliczne i nie do pomyślenia na tenisowych arenach.

– To były obrazki, których nigdy nie oglądałem. Generalnie to nie jest nic nowego, że ta widownia w Nowym Jorku jest niesforna. Natomiast to co się działo w ostatnim gemie, kiedy Miedwiediew kończył mecz, to wyglądało to jak podczas meczu piłki nożnej przy rzucie karnym dla rywali. Buczenie, gwizdy – takich scen na tenisowych kortach nie pamiętam. W ostatnich gemach nie było mowy o ciszy na trybunach, a to przecież jest standardem podczas rozgrywania punktów w tenisie. Liczyłem na to, że Miedwiediew jakoś to skomentuje po meczu, ale widocznie nie chciał zaogniać sytuacji. Podsumowując, liczę, że nie obejrzymy już takich obrazków. Zostawiło to spory niesmak po tym finale.

Wrócę jeszcze soboty i finału kobiet. Zwyciężyła Emma Raducanu, która musiała przejść przez kwalifikacje, by zagrać w turnieju głównym. Ogromna sensacja…

– Takiego finału w ogóle nikt się nie spodziewał. Przekonałem się, że przewidywanie drabinki w rywalizacji kobiet od dłuższego czasu nie ma większego sensu. Były w ostatnim czasie jakieś niespodzianki, ale czegoś takiego jeszcze nie było. Mówimy w końcu o dziewczynie, która gra swój drugi turniej wielkoszlemowy w życiu i nie wygrała nawet meczu w cyklu WTA. W Nowym Jorku zwyciężyła z kolei w świetnym stylu. Te niespodzianki w kobiecym tenisie już mnie powoli męczą, bo uważam, że jakaś hierarchia powinna być w sporcie. Gdy przegrywa Djoković to mamy wielkie wydarzenie, zaś u kobiet nie ma czegoś takiego. Mało jest regularnych tenisistek. Natomiast na plus uważam poziom tego sobotniego finału. Zarówno Raducanu, jak i Fernandez mogą awansować w przyszłości do ścisłej czołówki, bo grają bardzo dobry tenis.

Sądzisz, że Raducanu to zawodniczka, która jest w stanie w przyszłości wygrać więcej turniejów wielkoszlemowych?

– Wygranie kilku turniejów wielkoszlemowych w kobiecym tenisie to obecnie wielka sztuka. Te zmiany i brak regularności jest jednak bardzo duży. Dostrzegam u tej dziewczyny bardzo dobre podstawy tenisowe, fajne przygotowanie i podejście mentalne. Wygląda na osobę, która jest w stanie poradzić sobie z tym sukcesem. Wydaje się być mądrą, rozsądną i dobrze zorganizowaną dziewczyną. Teraz znajdzie się jednak w zupełnie innym świecie. W Wielkiej Brytanii stanie się wielką gwiazdą. Uważam, że nie zaliczy takiego zjazdu jak Ostapenko, czy Stephens. To jest bardzo młoda dziewczyna i z czasem może zaatakować czołową dziesiątkę rankingu. Natomiast bardzo bym się zdziwił, gdyby w przyszłym roku wygrała wielkoszlemowy turniej.

A jak oceniasz tegoroczne występy Igi Świątek? Po raz kolejny zakończyła zmagania na czwartej rundzie. Jest równość występów, ale brakuje kropki nad i.

– Iga jest trochę przeciwieństwem tego, co mówiłem wcześniej. Ona z kolei ustabilizowała swoje występy – trzy razy czwarta runda i jeden ćwierćfinał w Wielkim Szlemie. To jest naprawdę bardzo dobry wynik. Ja bym to postrzegał jako udany sezon. Oczywiście brakowało takiego pojedynczego wystrzału. W Australian Open i w US Open przegrywała z bardzo dobrze dysponowanymi rywalkami. Szkoda natomiast Rolanda Garrosa i meczu z Sakkari. Na Wimbledon nie było z kolei jakiejś wielkiej spiny. Tam już były raczej myśli o igrzyskach olimpijskich. Cały sezon to jednak fajna podbudowa na przyszły rok. Nie powinniśmy czuć niedosytu, czy też złości.

A jak skomentujesz sezon Huberta Hurkacza?

– Tu mamy zaskoczenie negatywne. Mamy jeden fajny wystrzał – Wimbledon. Zwycięstwo nad Federerem i Miedwiediewem zostanie na zawsze w historii polskiego tenisa. To są fantastyczne rzeczy. W trzech pozostałych wielkoszlemowych turniejach był jednak zawód. Źle się na to oglądało, bo miałem często wrażenie, że Hubert przegrywał sam ze sobą. Cały czas uczy się tych Wielkich Szlemów i oby następny sezon był dla niego lepszy.
Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem