Loty narciarskie a Polacy

Już w najbliższy weekend kibiców skoków narciarskich czeka nie lada gratka – pierwsze w tym sezonie Pucharu Świata zawody na mamuciej skoczni

Najlepsi zawodnicy globu zjadą się do austriackiego Bad Mitterndorf, gdzie powalczą na słynnej skoczni Kulm. Która – niestety – w przeszłości nie była zbyt łaskawa dla Polaków…

Niefartowne Kulm

W sobotę i niedzielę na austriackim mamucie Kulm ulokowanym pomiędzy miejscowościami Tauplitz i Bad Mitterndorf odbędzie się kolejny etap walki o Kryształową Kulę Pucharu Świata. Postanowiliśmy się więc przyjrzeć nie tylko jak Polakom szło do tej pory na tym obiekcie (uprzedzając – nie szło zbyt dobrze), ale też jak w ogóle radzą sobie na mamucich skoczniach. Szczególnie, że właśnie na takiej w Vikersund zakończy się sezon PŚ 2019/2020, a niedługo później na legendarnej Letalnicy w Planicy odbędą się mistrzostwa świata w lotach.

Zacznijmy więc od samego Kulm, które nigdy nie było szczególnie przyjazne i łaskawe dla biało-czerwonych. Na bogatej liście podiów reprezentantów Polski w zawodach Pucharu Świata widnieją ledwie cztery konkursy na słynnej austriackiej skoczni. Wszystko zaczęło się od 3. miejsca Adama Małysza w 2003 roku. Orzeł z Wisły na podium w Tauplitz/Bad Mitterndorf stawał jeszcze dwukrotnie – w 2005 roku najpierw uplasował się na 3. pozycji, a dzień później triumfował. Ostatnim z naszych zawodników, który znalazł się w TOP 3 zmagań na Kulm, był w 2012 roku Kamil Stoch (3. lokata). Jak widać dorobek ten nie jest zbyt imponujący.

Norwesko-słoweńska szkoła

Loty narciarskie to z jednej strony niby ten sam sport, a z drugiej zupełnie inna jego odmiana. Oczywiście jeśli ktoś jest w formie, potrafi to też potwierdzić na mamucie, jednak historia zna mnóstwo przypadków zawodników, którzy na normalnych obiektach radzili sobie przeciętnie lub po prostu słabo, a na tych największych brylowali. Wystarczy wspomnieć Norwegów Bjoerna Einara Romoerena czy Johana Remena Evensena (obaj swego czasu byli rekordzistami świata w długości skoku) czy Słoweńców Roberta Kranjca czy Jurija Tepesa.

Polska takich speców tylko od lotów nigdy nie miała. Przez moment uchodził za niego Piotr Żyła, który wyjątkowo lubił i potrafił radzić sobie na mamutach, ale później potwierdzał to też na mniejszych obiektach, więc trudno jednoznacznie określić, by był ekspertem od właśnie tych największych skoczni. Pozostali – Małysz czy Stoch – gdy byli w gazie, potrafili wygrywać wszędzie.

Mekka polskich skoków

Ale pierwsze podium Polaka na mamucie to wręcz zamierzchłe czasy, lata przed erą Małysza czy Stocha. W 1985 roku jako pierwszy na tak dużej skoczni na podium uplasował się Tadeusz Fijas (3. miejsce w Harrachovie), a dwa lata później w Planicy ten wyczyn powtórzył jego starszy brat – Piotr. Wspomniana Planica w kolejnych sezonach stała się dla Polaków prawdziwą mekką – na podium stawali tu jeszcze 12 razy (7 razy Małysz, 3 razy Stoch i 2 razy Żyła). A do tego trzeba doliczyć cztery podia drużynowe.

A to nie wszystko. Bo przez dwa lata rekordzistą Letalnicy był Kamil Stoch, w który w konkursie drużynowym w marcu 2017 roku poleciał tu 251,5 metra i tym samym pobił rekord Polski w długości skoku. Jego wynik o 0,5 metra przebił dopiero w ubiegłym sezonie będący w kosmicznej formie Ryoyu Kobayashi, który ostatecznie zgarnął też Kryształową Kulę.

Polecieć po Kryształową Kulę

Planica Planicą, ale na pozostałych mamutach już tak dobrze nam nie szło. W Oberstdorfie biało-czerwoni stawali na podium 6-krotnie, w Vikersund też 6 razy (4 indywidualnie i 2 drużynowo), a w Harrachovie pięciokrotnie. Co więcej żadnemu z nich nie udało się nigdy zdobyć złotego medalu MŚ w lotach, a przecież wielokrotnie wśród faworytów rozpatrywano i Małysza i Stocha. Temu drugiemu w 2018 roku w Oberstdorfie co prawda udało się sięgnąć po medal, ale „tylko” srebrny. A na tych samych MŚ zdobyliśmy też brąz w rywalizacji drużynowej.

Słoweńska Letalnica jest ewidentnie jedną z ulubionych (o ile nie ulubioną) skocznią Polaków, ale wyniki poza Planicą powodują, że nie można jednoznacznie stwierdzić, byśmy byli światową potęgą w lotach. Co gorsza w najbliższy weekend czekają nas zmagania na tym obiekcie, który biało-czerwonym nie leży najbardziej ze wszystkich mamucich. Mając jednak na uwadze rosnącą formę Kamila Stocha i stale wysoką dyspozycję Dawida Kubackiego trzeba mieć nadzieję, że w kolejnych latach Kulm będziemy wspominać nie z grymasem, a z uśmiechem na twarzy. Szczególnie, że zza zakrętu wyłania się powoli meta sezonu 2019/2020, a tam na najlepszego czeka Kryształowa Kula…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem