Lokomotywa ruszyła, Nafciarze dalej z pustym bakiem

Komplet punktów w tym meczu miał być powiewem życia dla jednej z dwóch poważnie zranionych drużyn. Lech nie wygrał w lidze od czasu zwycięstwa 3:0 z Legią Warszawa, natomiast Wisła Płock do stolicy Wielkopolski jechała z serią trzech porażek na koncie. Przełamali się gospodarze, którzy dzięki zwycięstwu 2:1 wracają do ligowej czołówki. Nafciarze natomiast mają coraz poważniejsze problemy.

Znów indywidualne błędy

Jerzy Brzęczek po porażce w Gdańsku nie tylko chciał, ale i musiał poczynić zmiany w podstawowym składzie, chociażby z powodu zawieszenia za kartki Igora Łasickiego. Szkoleniowiec płocczan mocno pomieszał w wyjściowej jedenastce. Na środku obrony dał szansę Adamowi Dźwigale i Alanowi Urydze, rolę ofensywnego pomocnika powierzył Semirowi Stiliciowi, a na szpicy wystąpił Jose Kante. Brzemienny w skutkach błąd popełnił były gracz Białej Gwiazdy, stoper Uryga, który przed samą przerwą źle opanował piłkę 3 metry przed własną bramką, a atakujący go Christian Gytkjaer z bliska wepchnął futbolówkę do siatki. Jak się później okazało, była to sytuacja, która zadecydowała o późniejszym zwycięstwie Lechitów. Po raz kolejny w tym sezonie proste, techniczne błędy decydują o porażce Nafciarzy. Szkoda, bo gra Wisły nierzadko może się podobać. Tak było także momentami w Poznaniu.

Duńczyk Christian Gytkjaer skorzystał z błędu Alana Urygi. Jak się później okazało, ustalił tym samym wynik meczu na 2:! dla Lecha./ fot. Cyfrasport

Wygrana walka w pomocy

Kluczowa, oprócz błędu Urygi, dla losów spotkania okazała się wygrana przez gospodarzy walka w środkowej strefie boiska. Trio Trałka-Gajos i ofensywny Jevtić radzili sobie w pomocy lepiej, niż ich vis-a-vis, Furman, Szymański i Stilić. Od samego początku więc to poznaniacy częściej byli w posiadaniu piłki i prowadzili grę, natomiast rywale nastawili się na szybkie kontry. W ich szeregach dobrze radził sobie Semir Stilić, który w Poznaniu czuł się jak u siebie w domu. Kiedy dostawał już piłkę, raczej jej nie tracił, starał się ją ciekawie rozegrać, przyspieszyć akcję lub uruchomić skrzydłowych. Przeważał jednak Lech. Dobrze wyglądała współpraca na prawej flance miejscowych i właśnie po akcji Gumny-Makuszewski ten drugi złamał akcję do osi boiska i przy zbyt biernej postawie defensywy płocczan oddał z dystansu strzał, którego nie obronił zasłonięty Seweryn Kiełpin. „Maki” znajduje się ostatnio w dobrej formie i solidnie pracuje na wyjazd z reprezentacją Polski na Mundial do Rosji.

Jedna z nielicznych kontr wiślaków przyniosła skutek w postaci bramki. Akcję rozpoczął Varela, następnie obronę ściągnął na siebie Kante, który podał do nie pilnowanego Stilicia. Bośniak swoją słabszą, prawą nogą posłał piłkę wprost między nogami Matusa Putnockiego, na  chwilę uciszając Stadion Miejski. I gdyby nie błąd Urygi, być może, że ta cisza potrwałaby do ostatniej minuty meczu. Albo chociaż druga połowa wyglądałaby inaczej.

Maciej Makuszewski zdobył piątą bramkę w sezonie i solidnie pracuje na wyjazd na Mundial do Rosji. / fot. Cyfrasport

Mądry poznaniak po szkodzie

Poznaniacy, nauczeni doświadczeniami ostatnich spotkań postanowili zrobić wszystko, żeby w drugiej połowie zwycięstwa nie wypuścić z rąk. Stąd po przerwie sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony boiska. Lech przede wszystkim starał się zabezpieczyć tyły, natomiast Wisła miała tego dnia zbyt mało atutów, żeby pokusić się o wyrównanie.

Tym samym Lech ponownie podgonił ligową czołówkę, a przy tak nierówno grającej konkurencji prawdopodobnie jeszcze długo będzie znajdował się w grze o mistrzostwo kraju. Jerzy Brzęczek ma natomiast niemały problem. Trudno nie zauważyć słonia w szatni Wisły i o nim nie mówić. Brak koncentracji w prostych sytuacjach zbyt wiele punktów w ostatnich tygodniach kosztował Nafciarzy, którzy poza Pogonią legitymują się aktualnie najsłabszą formą w ostatnich 5 spotkaniach. Przy małych różnicach punktowych w tabeli trzeba szybko się odbić i w końcu wygrać, najlepiej jeszcze przed zimową przerwą w rozgrywkach. Łatwo nie będzie, w następnej kolejce w Płocku zawita rozpędzona Arka Gdynia.

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem