Liga Narodów 2021 miała być dla polskich siatkarzy tylko przygotowaniem do igrzysk, tymczasem biało-czerwoni grali na tyle dobrze, że już przed ostatnim meczem zapewnili sobie udział w turnieju Final Four tych rozgrywek.

Vital Heynen od początku tego sezonu reprezentacyjnego nie ukrywał, że Liga Narodów będzie jedynie etapem przygotowań do igrzysk olimpijskich, które są zdecydowanie najważniejszą imprezą tego roku. W kolejnych meczach – zgodnie z zapowiedziami – rotował składem i dawał szansę zagrać wszystkim zawodnikom, jakich zabrał do Rimini, gdzie odbywa się LN 2021. I choć wydawałoby się, że takie rotacje mogą negatywnie wpłynąć na same wyniki, to biało-czerwoni udowodnili, że mają szeroką, silną i bardzo wyrównaną kadrę.

Niezależnie bowiem od tego, kto akurat przebywał na boisku, grali znakomicie. Z 14 rozegranych dotychczas meczów przegrali tylko dwa – ze Słowenią, rewelacją tej edycji rozgrywek, oraz z Brazylią, która przewodzi tabeli. Poza tym kapitalnie wypadli m.in. w starciach z Serbią, USA, Rosją czy Iranem. I właśnie zwycięstwo nad tą ostatnią drużyną dało podopiecznym belgijskiego selekcjonera pewny awans do turnieju finałowego Ligi Narodów.

Na jedną kolejkę przed końcem Polska plasuje się na drugim miejscu, tuż za Brazylią, i nie ma nawet matematycznych szans, by wypadła z czołowej czwórki, która niebawem zagra o zwycięstwo w całym turnieju. Poza wyżej wymienionymi drużynami nadal trwa walka o dwa pozostałe miejsca w półfinałach – aktualnie trzecia jest Słowenia, a czwarta Francja, ale ostatnia kolejka może wiele zmienić. Słoweńcy zagrają bowiem z Bułgarią, zaś Francuzi z… biało-czerwonymi. Jeśli przegrają, to szansę na wyprzedzenie ich będzie miała Rosja, która jednak ma chyba najtrudniejsze zadanie, bo zmierzy się z Brazylią.

Jeszcze dziś poznamy całą czwórkę, która zagra w Final Four. Półfinały zaplanowano na sobotę 26 czerwca, zaś w niedzielę 27 czerwca odbędzie się mecz o trzecie miejsce oraz wielki finał imprezy. Czy z udziałem Polaków? Miejmy taką nadzieję, ponieważ w ostatnim czasie są to rozgrywki, w których biało-czerwonym nie idzie wybitnie. Przypomnijmy, że Liga Narodów to spadkobierca Ligi Światowej, która była rozgrywana w latach 1990 – 2017. Biało-czerwoni w LŚ zaczęli występować w 1998 roku, ale przez 19 lat wywalczyli zaledwie dwa medale tej imprezy – w 2011 roku zajęli trzecie miejsce, a rok później wygrali.

Vital Heynen ma już jednak na koncie medal tych rozgrywek. Co prawda te funkcjonowały już wtedy pod szyldem Ligi Narodów, ale w 2019 roku prowadzona przez Belga drużyna dość niespodziewane sięgnęła po brąz. Niespodziewanie, bo w turnieju nie brali udziału najlepsi polscy siatkarze, a trzecie miejsce wywalczone przez drugi czy trzeci „garnitur” naszej kadry zostało odebrane jako duży sukces.

Oczywiście turniej finałowy Ligi Narodów będzie jedynie przystawką przed startującymi za kilka tygodni igrzyskami, ale dla reprezentacji Polski każda możliwość sprawdzenia się na tle innych czołowych drużyn z całego świata jest na wagę złota. I oby złotego koloru był też medal, jaki z Rimini przywiozą biało-czerwoni.

Siatkarze idą jak burza. Czy to drużyna na olimpijskie złoto?

DARMOWY ZAKLAD 20PLN + BONUS 3333PLN
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem
Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem