Liga Mistrzów: Przywitał pięknie nas warszawski dzień!

Połowa Warszawy pewnie jeszcze odsypia wczorajszą noc a reszta kibicowskiej części kraju, nawet jeśli już wróciła do szarej rzeczywistości, nie mówi pewnie o niczym innym jak o zwycięstwie Legii nad Sportingiem. A jest o czym mówić! W czasach posuchy klubowych sukcesów w naszym kraju to, czego dokonał stołeczny klub, urasta do rangi święta państwowego.

Nie wierzymy, że jest wśród naszych czytelników choć jedna osoba, która nie wie, że warszawska Legia ograła w środowy wieczór Sporting Lizbona 1:0 i dzięki temu zajęła w fazie grupowej Ligi Mistrzów trzecie miejsce, co daje jej wiosną możliwość gry w Lidze Europy.

Niewielu z Was pewnie odpuściło też ten mecz, bo kto nie mógł być przy Łazienkowskiej, ten z pewnością zasiadł wygodnie przed telewizorem i czekał. Optymiści na mały „cud nad Wisłą”, sceptycy na kolejne wyłożenie się polskiej ekipy na ostatniej prostej i zmarnowanie szansy.

guilherme-gol-radosc-laczy-nas-pasja

Opcje, tak jak w życiu, zawsze mogły być dwie – albo się uda albo nie. Nie ma sensu relacjonować tego, co działo się na boisku, bo każdy sam widział lub przeczytał już dziesiątki opisów tego widowiska. Celowo używamy słowa widowisko a nie mecz, bo to, co działo się na murawie, oprócz walorów sportowych, miało wraz z całą otoczką taki ładunek emocjonalny, że nie dało się tego oglądać ze spokojem.

Szanse na to, że Legia Warszawa, będąc w grupie z Realem Madryt, Sportingem Lizbona i Borussią Dortmund zagra ostatnie spotkanie z Portugalczykami nie tylko o honor i pieniądze, ale o grę wiosną w europejskich pucharach, były bliskie zeru. A jednak! Udało się! I to nie przypadkiem. Wczoraj wypracowali to wszyscy w Warszawie – trener, piłkarze i kibice.

W pierwszej serii gier trzy porażki, trzynaście straconych bramek i tylko jedna zdobyta. Częściej prorokowano, że Legia zostanie najgorszą ekipą w historii Champions League niż to, że zdobędzie choć jeden punkt.

Teraz piłkarze mogą unosić ręce w geście triumfu, właściciele liczyć kolejne miliony spływające na klubowe konto, a kibice czekać na przyjazd do Warszawy Manchesteru United, Ajaxu Amsterdam czy Romy. Brzmi jak piękny sen, sen o Warszawie w Europie. A najpiękniejsze w nim jest to, że zakończy się on najwcześniej dopiero wiosną. I za to Legii wszyscy musimy podziękować!

Komentarze