Liga Mistrzów: Legia znów bez kibiców. Dlaczego?

Jedno jest pewne – podczas meczu w Dortmundzie z Borussią piłkarze Legii Warszawa na zorganizowany doping liczyć nie mogą. Dlaczego? Wszystko wyjaśnia komunikat na stronie klubu:

„Legia Warszawa informuje, że w związku z toczącym się postępowaniem dyscyplinarnym związanym z incydentami przed meczem w Madrycie, Control Ethics and Disciplinary Board UEFA postanowiła do czasu zakończenia postępowania nałożyć na klub środek zapobiegawczy w postaci zakazu wyjazdu zorganizowanej grupy kibiców na mecze Ligi Mistrzów UEFA.

Mając powyższe na uwadze informujemy, że na mecz Ligi Mistrzów UEFA przeciwko Borussii w Dortmundzie nie będzie zorganizowanego wyjazdu naszych kibiców.”

Wiadomo, że bardziej bolał mecz przy zamkniętych trybunach z Realem Madryt w Warszawie, ale kolejne spotkanie Ligi Mistrzów bez wsparcia kibiców to dla Wojskowych spory cios. Oczywiście każdy, kto kupi bilet za pośrednictwem niemieckiego klubu, będzie mógł wejść na stadion, ale usadowiony będzie między kibicami Borussii. Nawet gdyby takich kibiców liczyć w tysiącach, to nie będą w stanie zagłuszyć sławnej na całą Europę południowej trybuny.

legia-borussia-liga-mistrzow-laczy-nas-pasja

Najbardziej jednak interesujące są w tym komunikacie komentarze kibiców. Jedni zarzucają klubowi kłamstwo, inni wytykają niekompetencję, jeszcze inni są z całą sytuacją pogodzeni. Głównym zarzutem wobec Legii jest stwierdzenie, że przecież żadne postępowanie dyscyplinarne wobec klubu w związku z incydentami w Madrycie nie jest prowadzone. Podnoszone są argumenty, że nawet biuro prasowe UEFA tuż po spotkaniu jasno stwierdziło, że zdarzenia mające miejsce poza stadionami nie są w jej jurysdykcji.

Czyżby więc rzeczywiście włodarze Legii wykorzystali całą sytuację do tego, by odciąć się od organizacji wyjazdów grup kibicowskich i potem nie świecić oczami w razie jakichkolwiek problemów?

Część kibiców jasno mówi, że niezależnie od tego czy jakiekolwiek postępowanie jest prowadzone czy nie, to dokładnie takiej decyzji się spodziewali. Gdyby nawet okazało się, że jest to tylko wymówka, to do burd w Dortmundzie może dojść. I jaki wtedy argument miałyby władze Legii? Wtedy UEFA na stołeczny klub musiałaby nałożyć dożywotni zakaz. I po co wtedy walczyć o Ligę Mistrzów? Może to więc dobra decyzja…

Komentarze