„Liga Europy to gów**” – żeby nie wdepnąć, trzeba wygrać…

Tytułowy cytat to słowa kapitana Atletico Madryt Gabiego tuż po odpadnięciu z Ligi Mistrzów, kiedy jasnym się stało, że na wiosnę wraz z kolegami zagra co najwyżej w mniej prestiżowych, europejskich rozgrywkach. W La Liga Los Colchoneros robią jednak wiele, żeby w przyszłym sezonie znów powrócić do elitarnej Champions League. Na ich drodze stanie dziś ekipa Valencii.

Przed niespełna dwoma tygodniami pisaliśmy o świetnej grze i szansach na wicemistrzostwo Hiszpanii dla ekipy Nietoperzy, która wówczas do Atletico traciła zaledwie dwa oczka. Nie spodziewaliśmy się, że dwie kolejki ligowe wystarczą, żeby sytuacja w tabeli diametralnie się zmieniła, mimo że oba zespoły wciąż zajmują 2 i 3 miejsce w klasyfikacji rozgrywek Primera Division.

Felerny Coquelin

Artykuł, w którym wychwalaliśmy postawę Nietoperzy w tym sezonie można przeczytać TUTAJ. Fragment, w którym opisywaliśmy politykę transferową i siłę składu Valencii zakończyliśmy następującym stwierdzeniem:

– Kilka dni temu do ekipy dołączył Francis Coquelin z Arsenalu, a 14 milionów euro nieco zwiększa bilans transferowych wydatków klubu, ale sam fakt dalszego inwestowania w drużynę potwierdza tylko medalowe ambicje zespołu w tym sezonie.

Francuz na Emirates Stadium spędził ładne kilka lat, ale nikt po jego odejściu specjalnie nie rozpaczał ani nie rozdzierał szat. Żegnano go raczej takimi oto kompilacjami (radzimy obejrzeć wszystkie powiązane tweety…).

Być może to przypadek, być może Coquelin w ogóle nie ma z tym nic wspólnego, ale fakty pozostają nieubłagane: w jego debiucie Valencia nieoczekiwanie uległa Las Palmas (czerwona kartka i rzut karny na 1:2 to robota stopera Gabriela), następnie awansowała do półfinału Pucharu Króla dopiero po rzutach karnych (w regulaminowym czasie gry porażka 1:2), następnie przegrała na Estadio Mestalla 1:4 z będącym w dołku Realem Madryt, a następnie uległa w pierwszym półfinałowym meczu Copa del Rey Barcelonie 0:1. Od kiedy Francuz pojawił się w klubie, zespół nie odniósł jeszcze zwycięstwa, a po passie czterech kolejnych zwycięstw drużyny Nietoperzy pozostało jedynie wspomnienie. Oczywiście naszą teorię można uznać za naciąganą, z pewnością na serię porażek składa się mnóstwo różnych czynników, ale… my w przypadek nie zwykliśmy wierzyć.

Na ratunek Costa

Powróćmy do gospodarza dzisiejszego meczu na szczycie La Liga, Atletico. To jeden z najnudniej grających zespołów Primera Division obecnego sezonu. Wiadomo, że ekipa Diego Simeone słynie szczególnie z żelaznej defensywy i rzeczywiście – w dotychczasowym 21 kolejkach mniej utytułowany z zespołów ze stolicy Hiszpanii stracił zaledwie 9 goli, najmniej w lidze. Sęk w tym, że w ataku też bramki nie wpadają zbyt często. Pod względem ilości trafień, które można obejrzeć podczas meczów poszczególnych drużyn La Liga, Atletico znajduje się na szarym końcu tej akurat klasyfikacji, ex aequo z Leganes. To właśnie brak skuteczności pod bramką rywali kosztował Los Colchoneros odpadnięcie z Ligi Mistrzów już po fazie grupowej. Lekiem na całe zło miał ściągnięcie z Chelsea Diego Costy, który powrócił do Madrytu po trzech sezonach spędzonych w Londynie.

Jak Diego Costa spisuje się po powrocie do Atletico? Jak na razie na 3+ / fot. PressFocus

Ponieważ kluby w sprawie przejścia zawodnika porozumiały się już po zamknięciu okienka transferowego, na ponowny debiut Brazylijczyka z hiszpańskim paszportem trzeba było czekać aż do 1 stycznia. W 8 meczach, które napastnik mógł rozegrać od początku roku, Costa zdobył jak na razie 3 bramki. Dwie z nich w Pucharze Króla, z którego Atletico odpadło po porażce w dwumeczu z Sevillą. W La Liga snajper na pewno nie przeszkadza, ale też i jakoś specjalnie nie pomaga. W klubie wszyscy czekają, aż 29-latek poprowadzi drużynę do zwycięstw w ważnych meczach. Dzisiejszy z Valencią wydaje się wymarzoną do tego okazją.

Simeone na trybunach, Griezmann w…Barcelonie?

Atletico nad dzisiejszym rywalem ma w tabeli 6 punktów przewagi, a jeśli dziś wygra – różnica może urosnąć do 9 oczek. Całe szczęście, że zawieszenia w Pucharze Króla obowiązują tylko i jedynie w tych rozgrywkach, bo w innym przypadku drużyna z Madrytu musiałaby radzić sobie przez trzy spotkania bez…trenera. Diego Simeone w przegranym meczu Copa del Rey z Sevillą został odesłany na trybuny, w dodatku krajowa federacja nałożyła na szkoleniowca dwa dodatkowe mecze zawieszenia. Tym jednak w klubie będą się martwić dopiero w kolejnym sezonie. Już teraz władze Atletico zaczynają się natomiast martwić prawdopodobną utratą Antonie Griezmanna.

Antoine Griezmann odejdzie po sezonie do Barcelonie za 100 mln euro? / fot. PressFocus

Francuz po zakończeniu sezonu będzie mógł odejść za „jedyne” 100 milionów euro, co przy aktualnej sytuacji na rynku transferowym naprawdę wydaje się prawdziwą okazją. Napastnik najchętniej zagrałby w Barcelonie, a i Blaugrana widzi go w swoich szeregach. Władzom Los Colchoneros nie podoba się natomiast sposób, w jakim Duma Katalonii zabiega o sprowadzenie do siebie 26-latka, zapraszając do siedziby klubu jego rodzinę. Władze Atletico wezwały do siebie piłkarza i oficjalnie poprosiły go o poszanowanie dla zespołu i barw, które aktualnie reprezentuje. Najlepszą odpowiedzią byłyby trafienia reprezentanta Francji w meczu z Valencią. Antoine wpisze się na listę strzelców?

*

Stawki LV BET na mecz 22. kolejki La Liga:

Atletico Madryt – Valencia CF | Niedziela, 4.02 | 20.45

Wygra Atletico: 1.51

Remis: 4.25

Wygra Valencia: 6.7

Gol Diego Costy – 2

Gol Antonie Griezmanna – 2

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem