Liga Europy: Bratobójczy bój i ciężkie zadanie Jagiellonii…

Po wczorajszej pewnej wygranej Legii Warszawa w Finlandii (3:0) dzisiaj do rywalizacji w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Europy przystępują Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. Obie te drużyny z łatwością odprawiły swoich przeciwników w pierwszej rundzie, jednak teraz poprzeczka jest ustawiona o wiele wyżej.

Oba polskie kluby czekają dziś spotkania wyjazdowe. Lech Poznań zmierzy się z norweskim FK Haugesund, a Jagiellonię czeka konfrontacja z azerską Gabalą FK. Teoretycznie łatwiejsze zadanie ma drużyna za stolicy Wielkopolski, ale nie liczylibyśmy na ich miejscu na łatwy i przyjemny mecz.

Szczególnie dlatego, że kadra „Kolejorza” przeszła prawdziwą rewolucję. Do klubu zakontraktowano już 7 nowych zawodników, kilku znaczących piłkarzy odeszło, więc trener Nenad Bjelica ma tak naprawdę do dyspozycji inny zespół niż ten, który grał w poprzednim sezonie. Trochę szkoda, że w Poznaniu pozbywają się Polaków, a sprowadzają w ich miejsce obcokrajowców. Nie nam jednak oceniać politykę klubu.

Jednym z nowo pozyskanych piłkarzy Lecha Poznań jest duński napastnik – Christian Gytkjaer. Jest to ciekawe z dwóch powodów. Po pierwsze, w latach 2013-2016 reprezentował on barwy dzisiejszych rywali (91 meczów – 44 bramki), po drugie, w ataku FK Haugesund występuje jego młodszy brat.

To zabawna sprawa. Wszystko sprawdziłem i nie mogę się doczekać tego dwumeczu. Haugesund to też mój były klub. Rywalizacja z nim będzie dla mnie wyjątkowym wydarzeniem” – powiedział Duńczyk w rozmowie z oficjalnym serwisem klubu.

Norweski zespół nie miał najmniejszych problemów z awansem do drugiej rundy eliminacyjnej. Na własnym boisku okazali się lepsi od  FC Coleraine wygrywając aż 7:0! W rewanżu na boisku rywali padł bezbramkowy remis.

Pomimo tego, “LV BET” Zakłady Bukmacherskie wyżej ocenił szansę piłkarzy z Poznania. Kurs na ich zwycięstwo wynosi 2.10, wygrana gospodarzy jest wyceniana na 3.30. Czy drużyna Lecha sprosta roli faworyta? Więcej o ofercie na Ligę Europy “TUTAJ”

Trudne zadanie czeka Jagiellonię Białystok. Rywalizacja z azerską Gabalą FK na pewno nie będzie łatwa. Jeszcze kilka lat temu, wszyscy cieszyli się na przeciwników z Azerbejdżanu. Teraz tamtejsze drużyny mają w swoich składach wielu bardzo dobrych piłkarzy. A to wszystko za sprawą sporych budżetów, jakimi dysponują. Najlepszym tego przykładem jest ostatni transfer Jakuba Rzeźniczaka, który wolał zamienić Legię Warszawa na azerski Karabach Agdam.

Z tym, że polski zespół czeka trudne zadanie zgadza się były bramkarz Gabali – Dawid Pietrzkiewicz: „Szanse Jagiellonii na awans do kolejnej rundy oceniam 50:50. Obrona i bramkarz Gabali zostali ci sami, ale z przodu nastąpiło sporo zmian. Rozum nakazuje jednak bardziej stawiać na Gabalę, bo to oni mają większe doświadczenie w Europie. Są znakomicie przygotowani, ich celem jest przejście Jagiellonii, bo już nie takie marki przechodzili” – powiedział w rozmowie z WP SportoweFakty.

Mając na myśli silniejsze drużyny, niż klub z Białegostoku chodziło polskiemu bramkarzowi zapewne o Panathinaikos, Maribor, Lille czy Apollon. Jednak te wszystkie wygrane Azerowie zanotowali w spotkaniach eliminacyjnych. W rozgrywkach grupowych Ligi Europy(dwa poprzednie sezony) nie udało się im poczuć smaku zwycięstwa.

Klasę rywala docenili analitycy “LV BET” Zakłady Bukmacherskie, którzy wygraną Gabali wycenili na 2.20, natomiast kurs na zwycięstwo Jagielloni wynosi 3.20. Czy “Jaga” sprawi dzisiaj niespodziankę?

Komentarze