Lewandowski strzela i z dystansu, i technicznie. Puchar Niemiec dla Bayernu!

Dziewiętnaste trofeum w karierze Roberta Lewandowskiego stało się faktem, do czego sam Polak walnie się przyczynił, strzelając dwie bramki w finale Pucharu Niemiec z Bayerem 04 Leverkusen.

W 2019 roku Bayer 04 Leverkusen stać było na pokonanie Bayernu Monachium nawet na Allianz Arena. W 2020 roku, mimo wielu przebłysków w ostatnich miesiącach drużyny Petera Bosza, ubiegnięcie idącego z wyciągniętymi rękami po puchar zespołu Hansiego Flicka było bardzo mało prawdopodobne. I to wcale nie dlatego, że „Aptekarze” obniżyli poziom czy też nie było ich stać na nawiązanie walki. W 2020 roku po prostu nie ma silnych na Bayern Monachium.

Na 32 spotkania pod wodzą Hansiego Flicka, Bayern wygrał 29 i zremisował jedno. Niemiecki szkoleniowiec stworzył maszynę!

Czy drużynę Petera Bosza stać było na więcej? Zdecydowanie. Po fakcie można stwierdzić, że błędem było trzymanie Kevina Vollanda na ławce rezerwowych. I to mimo tego, że sam niemiecki napastnik nie miał udanego dnia. Wystarczy wspomnieć choćby stuprocentową sytuację, w której nie trafił w piłkę po podaniu Diaby’ego albo złe przyjęcie prostopadłej piłki od Havertza. Volland w formie mógłby zamienić obie te akcje na bramki. Czy to dałoby Bayerowi Puchar Niemiec? Na pewno widzom finału na Stadionie Olimpijskim w Berlinie – tym przed odbiornikami telewizyjnymi, bo Olympiastadion świeciła rzecz jasna pustkami – dorzuciłoby wiele emocji.

Tych pozbawił tego finału również bramkarz „Aptekarzy”, który niefortunnie obronił strzał Roberta Lewandowskiego. O ile trudno mieć do Hradecky’ego pretensje o przepiękny rzut wolny Alaby czy strzał Gnabry’ego, tak uderzenie Polaka powinien obronić. Nawet, jeśli było bardzo mocne i niespodziewane.

To jednak nie problem Lewandowskiego, który tej nocy – do czego przyzwyczaił nas już w tym sezonie – był genialny. Strzelił dwie bramki, ale też pracował dla drużyny i stwarzał sytuacje bramkowe kolegom.

Przyjemnie ogląda się lekkość, z jaką Lewandowski przyjmuje piłki, zastawia się, odgrywa… Forma Polaka od kilku lat jest nieustannie na światowym poziomie, ale w tym sezonie przeszedł samego siebie. Patrzenie na jego grę sprawia przyjemność. Przy czwartej bramce dla Bayernu, a drugiej Lewego w tym spotkaniu, bez chwili znużenia moglibyśmy dość długo wciskać replay. I choć swoją sytuację w tym meczu też zmarnował – to odrobił ją z ogromną nawiązką. Bayer próbował złapać kontakt, gol Bendera głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego mógł przynieść nieco emocji w końcówce, ale takowych nie odnotowano. Również przy rzucie karnym, który idealnie wykorzystał Havertz w ostatnich sekundach meczu. Po spotkaniu Robert Lewandowski mógł podnieść kolejne trofeum w karierze i dopisać do swojego indywidualnego konta kolejną koronę króla strzelców.

 

 

Gdy były asystent Niko Kovaca zastępował Chorwata na stanowisku szkoleniowca Bayernu, przewijały się nazwiska Pochettino, Wengera czy Mourinho. Flick miał być tymczasowym szkoleniowcem, jednak nie tylko przerósł poprzednika, ale na ten moment wszystkich, którzy kiedykolwiek pracowali w Bayernie. Żaden trener w bardzo bogatej historii monachijskiego klubu nie może się poszczycić takim bilansem spotkań i średnią punktów na mecz, co Hans-Dieter Flick. Mistrzostwo Niemiec zdobył kończąc sezon passą 16 zwycięstw z rzędu. Teraz przypieczętował to wszystko zasłużonym Pucharem Niemiec. Potrójna korona? Mimo przerwy, jaką teraz będzie miał Bayern – zwycięstwo w Lidze Mistrzów tego zespołu nie zdziwiłoby nas ani trochę. Tak, jak zaskoczeniem nie było zwycięstwo z Bayerem.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem