Lewandowski bezlitosny! Koszmar Borussii na stadionie Bayernu

Der Klassiker to najważniejszy mecz niemieckiej piłki klubowej, ale też doskonała okazja do strzelania bramek przez Roberta Lewandowskiego. Na nieszczęście dla Borussii Dortmund, świetnej formy Polaka w tych meczach nie zmąciła zmiana barw. Dziś Lewandowski znów trafiał do siatki, choć w takiej formie to nie może nikogo dziwić...

Powoli brakuje słów, by określić formę Roberta Lewandowskiego w tym sezonie. Słownik właściwie można wyrzucić do kosza – powtarzane w kółko od tygodni powszednieją, a na to dyspozycja polskiego napastnika nie zasłużyła. Przemawiają więc liczby: 11 meczów w Bundeslidze, 16 bramek. Do tego 4 mecze w Lidze Mistrzów, 6 bramek. Strzelał w każdym starciu w tych rozgrywkach – a zbliżamy się przecież do połowy listopada!

Słowo najbardziej pasujące do Lewandowskiego po meczu z Borussią to „bezlitosny”. Byłemu klubowi strzelił 15 i 16 bramkę w jedenastym meczu ligowym!

– Oś, która składa się z Neuera i Lewandowskiego, to za mało. W każdej formacji powinien być lider: bramkarz, obrońca, pomocnik i piłkarz z ofensywy. Tak byłoby idealnie. Jeden zawodnik nie może prowadzić wszystkich. To za dużo, to niemożliwe – mówił ostatnio Lewandowski w „Sueddeutsche Zeitung”. Te słowa podziałały. Z Borussią Dortmund sam zachował nieprawdopodobną formę, a oprócz tego dojechali inni.

Nieoceniony znów okazał się Thomas Mueller. O tym, jak fenomenalnie rozumieją się z Lewandowskim świadczy trzecia z czterech bramek Bayernu. Lewandowski mógł zagrać do Coutinho, który stanąłby oko w oko z golkiperem Borussii. Polak wolał jednak poczekać na tego, który dograł mu niejedną i nie dwie bramki, by zrobił to po raz kolejny. Książkowa definicja chemii między piłkarzami.

Cichym bohaterem można nazwać lewego obrońcę Daviesa. Kibice czy dziennikarze mocno martwili się, czy defensor da radę z żywą perełką Jadonem Sancho i Hakimim, który w środku tygodnia dwukrotnie strzelił w meczu z Interem w Lidze Mistrzów. Obawy okazały się nieuzasadnione. Jeśli ktoś występuje w pierwszym składzie Bayernu Monachium – to znaczy, że nie jest człowiekiem przypadkowym. Zamiast trząść spodniami, Davies schował jednego do jednej kieszeni, a drugiego – do drugiej.

Borussia Dortmund była fatalna. W 65. minucie żółto-czarni nie oddali ani jednego strzału. I nie chodzi o celny strzał. Nie oddali strzału. Jakiegokolwiek.

Zwłaszcza piłkarze, którzy wracali na Allianz Arenę będą wspominać ten mecz niezbyt przyjemnie. Goetze wygwizdany zszedł wcześnie z boiska, Hummels zaś ustalił wynik spotkania wybiciem piłki do swojej bramki. Nieco nieuzasadnionym, bo futbolówka zmierzała wprost w ręce Buerkiego. Z piłkarzy, którzy zamieniali Borussię Dortmund na Bayern Monachium zdecydowanie najlepiej radził sobie ten, który na Allianz Arenie pozostał…

Lucien Favre robił co mógł, by wydobyć swój zespół z matni. Już w pierwszej połowie zdjął Sancho, który nie pomagał w obronie. Bayern to zauważył i bezlitośnie atakował swoją lewą stroną. Wprowadził nieco ożywienia wpuszczając na plac gry Reusa i Alcacera, ale to było zdecydowanie za mało na Bayern. Monachijczycy byli spokojni. Zupełnie nie było widać, że ostatni mecz ligowy przegrali 1:5 i zwolnili trenera. Ta pewność siebie niosła gospodarzy i zmiażdżyła gości.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem