Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Widzew przegrał 1:2 z Ursusem Warszawa w ostatniej kolejce, przez co wypuścił ze swoich rąk sprawy awansu. Jeśli Sokół Aleksandrów Łódzki zwycięży wszystkie spotkania do końca rozgrywek, łodzianie nawet pomimo zgarnięcia kompletu punktów będą musieli obejść się smakiem 2. Ligi. Pomimo fatalnego obrazu pierwszomajowego w warszawskim Ursusie, jest jeden powód do optymizmu.

Czytający nas kibice Widzewa mogą się czuć teraz zdezorientowani: teraz szukamy powodów do optymizmu, a gdy Widzew wygrywał, narzekaliśmy na fatalny styl, furę szczęścia i niezasłużone komplety punktów zdobywane przez drużynę Franciszka Smudy. Ostrzegaliśmy, że fortuna kołem się toczy, więc jeśli wtedy Widzew był na jego górze – za chwilę może być na dole, nie zmieniając nawet swojej formy.

Stało się tak, jak przewidywaliśmy. W ostatnich dwóch meczach łodzianie zdobyli zaledwie punkt i stracili fotel lidera.

Zmieniły się wyniki, choć na dobrą sprawę nie zmieniło się nic. Ani ustawienie zespołu, ani pomysł na grę, ani wybory personalne Franciszka Smudy. Mogliby fani czerwono-biało-czerwonych przymknąć oko na niedociągnięcia, ale po pierwsze: Stefan „Siara” Siarzewski zapytałby: „Niedociągnięcia? A gdzie tu są dociągnięcia?”, a po drugie – wybaczyliby więcej gdyby widzieli, że coś się zmienia.

Cokolwiek. Raz Widzew próbowałby grać tak, raz inaczej. Jeśli coś nie zdawałoby egzaminu, to ulegałoby zmianie i testowane byłoby nowe rozwiązanie. Łodzianie tymczasem grali ciągle źle i… ciągle tak samo. Jak na meczu otwarcia Mistrzostw Europy w 2012 roku w Polsce i na Ukrainie: bez zmian!

Do składu wrócić ma Michał Miller, strzelec jedynej bramki w ostatnim meczu.

Właściwie po każdym meczu moglibyśmy pisać to samo, a nadal uwagi dotyczące gry byłyby takie same. Jedyną rzeczą, którą skorygowano „in plus” było ustawienie środkowych pomocników – wiosnę widzewiacy inaugurowali parą Kristo-Kazimierowicz ustawioną w linii, później generałem środka pola został Chorwat, a „Kazik” pozwalał łapać mu głębię ustawiając się wyżej.

Oprócz tego zmieniało się niewiele. Nadal błędy popełniali środkowi obrońcy, nadal brakowało ofensywnego podejścia do meczu, nadal widzewiacy wybijali piłkę zamiast ją rozgrywać, nadal Karol Stanek grał daleko od osamotnionego Roberta Demjana i grał przeciętnie, nadal na ławce rezerwowych oglądaliśmy Daniela Mąkę, Michała Millera i Kacpra Falona…

Wszystko wskazuje jednak na to, że mecz z Drwęcą będzie inny. Franciszek Smuda stanął pod ścianą i zdecydował się na zmianę nastawienia. Wreszcie.

Musiało coś drgnąć, a zadbali o to prezes, trener i kibice. To właśnie z nimi trzy rozmowy odbyli piłkarze z al. Piłsudskiego. Pierwsza i ostatnia to dyskusja czysto motywująca, ale nie w braku zaangażowania upatrywalibyśmy przyczyn ostatnich wyników. Zmienić mógł coś tylko i wyłącznie Smuda.

– Rozmawiałem z nimi pół godziny. Pokazałem im, kim jest Franek – powiedział Smuda. Jaki skład wystawi w sobotni wieczór? – Zawodnicy ubrani na żółto na ostatnim treningu będą tymi, którzy zagrają z Drwęcą.

Szykują się więc duże zmiany. W kadrze na to spotkanie nie znalazł się Karol Stanek, który został oddelegowany do meczu juniorów starszych. Piłkarze Radosława Wasiaka zagrają w najważniejszym meczu sezonu decydującego o awansie do Centralnej Ligi Juniorów z GKS-em Bełchatów, w którym pomóc ma młody napastnik. Gdyby jednak był niezbędny pierwszej drużynie, pewnie wyszedłby na al. Piłsudskiego, a nie Łodziankę. Awans do drugiej ligi ma bez wątpienia wyższy priorytet, choć batalii o CLJ nie lekceważymy. Przed drużyną Wasiaka szansa na historyczny sukces, bo w tej lidze Widzewa jeszcze nie było.

Ze składu zadowoleni mają być kibice.

– Nikt nie będzie mi mówił, kogo mam wystawiać, a kogo nie! – grzmiał niedawno na konferencji prasowej Smuda, ale ostatnie wyniki zmian wymagały. Michał Miller, Daniel Mąka, Kacper Falon – tej trójki domagało się ponad 17 tysięcy zgromadzonych na trybunach w Sercu Łodzi fanów. Dostaną to, czego chcieli. I jeszcze więcej!

Szansę ma dostać także Kacper Falon.

Jeśli Smuda naprawdę wystawi skład, który był ubrany na żółto podczas ostatnich zajęć przed meczem z Drwęcą, szykuje się niezwykle ofensywne ustawienie. Marcin Pieńkowski, najlepszy piłkarz ostatnich meczów, ma zagrać jako boczny obrońca. Często w obronie grał również Daniel Mąka, który może być zastępcą Marcina Kozłowskiego. „Cinek” ma wylądować na ławce.

Pytanie: czy wreszcie doczekamy się duetu napastników Miller-Demjan od pierwszej minuty? Napastników, a nie ustawionych od siebie 30 metrów piłkarzy. Michał pokazał tuż po wejściu na boisko w ostatnim meczu, że warto było na niego postawić. Gdyby nie ‘le cabaret’ w obronie, dałby łodzianom przynajmniej punkt.

Warto dodać, że ultraofensywny skład – jeśli taki zostanie wystawiony – ma podstawy. Drwęca to nie jest ta sama drużyna, co w ubiegłym sezonie zostawiła w tyle Widzew i ŁKS. To też nie ten sam klub, co jesienią. Wiosną piłkarze z Nowego Miasta Lubawskiego nie wygrali jeszcze ani razu (porażki i remisy od 13 meczów z rzędu). Jeśli nie teraz, to już chyba nigdy – mogą pomyśleć kibice RTS. Choć lepiej późno, niż później…

5 maja 2018 r. | godz. 19:10 | Widzew Łódź – Drwęca Nowe Miasto Lubawskie

Wygra Widzew: 1.14
Remis: 6.7
Wygra Drwęca: 16

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.