Lekkoatletyka: Konrad Bukowiecki – naturalny następca Tomasza Majewskiego

Bardzo przyjemnym momentem dla kibiców i pewnie samych zawodników jest kiedy następuje naturalne przekazanie ról w danej dyscyplinie. Coś z czym mogliśmy się spotkać na przykład w momencie końca kariery Adama Małysza. Wtedy jego naturalnym następcą był Kamil Stoch. Teraz mamy podobną sytuację w pchnięciu kulą. Karierę zakończył Tomasz Majewski, a „lukę” po nim doskonale wypełnia Konrad Bukowiecki.

20 – latek wygrał konkurs pchnięcia kulą na mistrzostwach Europy w Belgradzie, poprawiając przy okazji należący do Tomasza Majewskiego rekord Polski. To pokazuje wielką skalę talentu tego sportowca!

To co się dziś stało, to kosmos. W życiu bym nie przypuszczał, że mogę pchnąć prawie 22 metry. Przecież do tej pory moje najlepsze osiągnięcie wynosiło 21,17. Teraz czas się ustabilizować na wyższym poziomie. W dzisiejszej dyspozycji mógłbym wygrać konkurs mistrzostw świata, a nawet igrzysk. Nie można się jednak podpalać, chociaż w końcu udowodniłem w rywalizacji seniorskiej, że coś potrafię pchnąć” – powiedział PAP zaraz po osiągniętym sukcesie.

Bukowiecki tym samym zamazał złe wrażenie po zeszłorocznej wpadce dopingowej. Podczas zeszłorocznych Mistrzostw Świata juniorów w Bydgoszczy wykryto u niego higenaminę. Jak się okazało zawodnik przyjął odżywkę, w której znajdowała się niedozwolona substancja. Zrobił to nieświadomie. Został za ten błąd upomniany przez Krajową Komisję do Zwalczania Dopingu.

Młody lekkoatleta pochodzi ze sportowej rodziny. Jego mama to była biegaczka na 400 m pł, a tata uprawiał dziesięciobój. I to na wysokim poziomie. Sam Konrad zasłynął tym, że w mediach społecznościowych przyznał się do łączącej go do niedawna jeszcze relacji z rekordzistką świata juniorek na 60 metrów Ewą Swobodą.

Tomasz Majewski podziwiał świetny występ swojego następcy w roli kibica na stadionie. Jak powiedział sam Bukowiecki, to właśnie dwukrotny złoty medalista olimpijski był jedną z pierwszych osób, które pogratulowały sukcesu swojemu następcy:

Jednym z pierwszych, którzy pogratulowali mu sukcesu, był Majewski. – Bardzo się cieszył. Zaczął mnie obejmować i gratulować. I powiedział: umarł król, niech żyje król. Aż mi się łezka zakręciła w oku.” – powiedział nowy halowy mistrz Europy

Oby Polska miała jak najwięcej takich pozytywnych sportowców. To właśnie takie postawy trzeba opisywać, żeby inni mogli brać z nich przykład. Brawo Panowie!

Komentarze