Lekkoatletyka: Emilia Ankiewicz przed sezonem [rozmowa]

    Emilia Ankiewicz to najszybsza Polka na dystansie 400m ppł. Poprzedni sezon był najlepszym w jej wykonaniu, a złamanie 56 sekund pozwoliło zakwalifikować się jej na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro. Na mistrzostwach Europy w Amsterdamie zawędrowała do wielkiego finału, na olimpiadzie swój udział skończyła szczebel niżej. Z optymizmem patrzy w przyszłość i ma nadzieje, że nadchodzący sezon będzie jeszcze lepszy.

    Postanowiliśmy zadzwonić do Emilii i chwilę z nią porozmawiać. Interesuje nas po prostu, jakie ma przeczucia przed pierwszym startem i jak przepracowała zimę.

    Zmęczona?

    Emilia Ankiewicz: Tak, zmęczona. Taka kolej rzeczy. Najpierw trzeba ostro pozasuwać, żeby później móc cieszyć się z dobrych wyników. Najcięższą pracę mam już za sobą, teraz skupiam się nad dopracowywaniem detali.

    Końcowa faza sezonu przebiega w tym przypadku przez Zakopane.

    EA: Tak, w stolicy polskich Tatr spędzę 2 tygodnie. Lubię tu trenować, niczego mi nie brakuje. Po tych wszystkich wyjazdach i obozach zagranicznych dobrze jest pobiegać w Polsce:)

    Asia Jóźwik sezon zaczęła już wczorajszym startem. Kiedy można się ciebie spodziewać na bieżni?

    EA: Dokładnie nie wiem, ale pierwszy raz swój koronny dystans pobiegnę prawdopodobnie na początku czerwca w Marsylii. Wcześniej mogę pobiec, ale raczej nie płotki. Nie wykluczam startu w Polsce.

    Wszystko jest ułożone w ten sposób, żeby odpowiednia forma przyszła na mistrzostwa świata w Londynie.

    EA: Najpierw trzeba się na nie zakwalifikować. Tak, Londyn jest priorytetem, ale z wywalczeniem minimum na igrzyska też miałam spory problem. Jeździłam po całym świecie, robiłam co mogłem i mi nie szło.

    Czytałem ostatnio w wywiadzie z tobą, że musiałaś iść na imprezę, żeby się zresetować i dopiero wtedy noga zaczęła “podawać” jak należy.

    EA: Bo tak było! A tak naprawdę to stresowałam się, że nie uda mi się pojechać na igrzyska. Najgorzej, gdy zaczynasz się spinać i koncentrować tylko na wyniku. Wtedy jak na złość nie idzie. Z luzu czasami łatwiej jest dobrze pobiec.

    U ciebie trener celował z formą w konkretny dzień, zapewniał, że dobry wynik pobiegniesz.

    EA: Jak się później okazało – zaplanował trzy szczyty formy. Najpierw na mistrzostwa Polski, potem Europy, a na koniec na igrzyska.

    To wręcz niemożliwe. W ciągu kilku tygodni trzy razy pokazać się z dobrej strony.

    EA: Też tego nie rozumiem, ale na szczęście nie myślę już na ten temat. Cieszę się, że tak wyszło i na igrzyska nie pojechałam tylko na wycieczkę. Bałam się, że zupełnie mi nie pójdzie w Rio. Tłumaczyłam sobie to w ten sposób, że skoro biję życiówkę na początku czy w połowie lipca, to bardzo trudno będzie miesiąc później jeszcze raz błysnąć formą.

    Rok poolimpijski jest łatwiejszy dla takich zawodniczek jak ty, które dopiero pukają do ścisłej czołówki?

    EA: Teoretycznie powinien być łatwiejszy, bo dużo lepszych zawodniczek mogłoby skończyć kariery. Tak się jednak nie stało i ten sam skład szykuje się do kolejnego sezonu. Łatwo nie będzie, ale przecież nikt nie powiedział, że musi być łatwo.

    Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że to może być dobry sezon w twoim wykonaniu. Chociażby hala.

    EA: Hala wyszła dobrze, tak jak chciałam, ale to tylko element treningu. Po drodze przytrafił się uraz, ale to sie zdarza każdemu – nie ma co marudzić. Czekam na pierwszy bieg i sama jestem ciekawa, z jakiej pokaże się strony.

    Na koniec pytanie o Asię Jóźwik. To będzie jej sezon?

    EA: Tak, jestem o tym przekonana. Asia bardzo mocno przepracowała zimę i to na pewno wyjdzie jej na dobre latem. Ja myślę, że w Londynie zdobędzie medal. Życzę jej tego z całego serca. Widzę ile pracy włożyła w przygotowania i na mistrzostwach będą widoczne tego efekty

    Powodzenia!

    EA: Dziękuję, trzymaj kciuki!

     

     

    Komentarze