Lekkoatletyka: 6 metrów w skoku o tyczce Piotra Liska!

Jeszcze kilka lat temu patrzyliśmy na skoki najlepszych na świecie z zazdrością. Podczas gdy na igrzyskach olimpijskich w Pekinie Steve Hooker, a cztery lata później w Londynie Renaud Lavillenie wynikami 5,96 i 5,97 bili olimpijskie rekordy, nasi najlepsi skoczkowie o podium mogli co najwyżej pomarzyć. W Rio było już zdecydowanie lepiej, bo Piotr Lisek zajął

Jeszcze kilka lat temu patrzyliśmy na skoki najlepszych na świecie z zazdrością. Podczas gdy na igrzyskach olimpijskich w Pekinie Steve Hooker, a cztery lata później w Londynie Renaud Lavillenie wynikami 5,96 i 5,97 bili olimpijskie rekordy, nasi najlepsi skoczkowie o podium mogli co najwyżej pomarzyć. W Rio było już zdecydowanie lepiej, bo Piotr Lisek zajął czwarte miejsce, które z jednej strony dla sportowca jest najgorszą lokatą z możliwych, z drugiej natomiast pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość. Jak się okazało – lepsze czasy przyszły już chwilę później. Będąc bardziej precyzyjnym – kilka miesięcy po olimpijskim konkursie.

Skacząc 5,92 przed tygodniem w niemieckim Cottbus wiedzieliśmy, że Lisek jest w formie i w tegorocznym sezonie halowym jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Podczas wczorajszych zawodów w Poczdamie najpierw w drugiej próbie ten wynik poprawił o jeden centymetr, a potem poprzeczka powędrowała na wysokość 6,00. Przypomnijmy – w naszym kraju nigdy nikt tak wysoko nie skakał. Pierwsza próba okazała się nieudana. Potem wszystko poszło już zgodnie z planem. Lisem pokonał magiczną barierę 6 metrów i na stałe zapisał się w historii polskiej lekkoatletyki.

Nie, nie przesadzamy. Po pierwsze – żaden Polak nie skoczył nigdy 6 metrów. Po drugie – w hali w całej historii tej dyscypliny sportu wyżej od Liska skakało tylko dziewięciu lekkoatletów. Po trzecie – wynik 6,00 na otwartym stadionie na listach All-time zagwarantowałby Polakowi dziewiąte miejsce. Wyżej skakało tylko dwunastu skoczków. Życiówka Runauda Lavillenie to „tylko” 6,05. Biorąc pod uwagę, że Francuz jest starszy o sześć wiosen, a nasz reprezentant w tym roku kończy dopiero 25 lat – wszystko jeszcze przed nim.

W dniach 3-5 marca w Belgradzie odbędą się Halowe Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce, podczas których – przynajmniej na tę chwilę – Piotr Lisek będzie faworytem. Drugim wynikiem jak do tej pory na światowych listach legitymuje się mistrz olimpijski z Rio, czyli Brazylijczyk Thiago Braz, ale jego wynik to zaledwie 5,86. Kolejne miejsca zajmują Konstandinos Filippidis i Raphael Marcel Holzdeppe, ale ani jeden, ani drugi nie pokonali w tym roku poprzeczki zawieszonej chociażby na 5,75. Lavillenie przed tygodniem uzyskał zaledwie 5,50 i nie podjął jeszcze decyzji, czy wystartuje na mistrzostwach Europy.

Sobotni wyczyn Liska skomentował jego trener, Marcin Szczepański: „Emocje są nie do opisania! Ciężko przepracowaliśmy z Piotrkiem ostatni okres i to przynosi efekty. Jestem pewny, że to nie ostatnie słowo. 6.00 to magiczna granica i daje nam power do dalszego działania.”

O swój komentarz pokusił się również trener z drużyny narodowej, czyli Paweł Wojciechowski, który w 2011 roku został mistrzem świata w skoku o tyczce:

„Piotrek zrobił kosmos, magię. Chciałem tam być pierwszy, ale mnie uprzedził i teraz mogę być tylko albo i aż drugi. Ogromnie się cieszę bo dla mnie to jest kop do skakania. Jeszcze nie widziałem jego skoku bo nikt nie udostępnił, ale nie mogę się doczekać żeby go zobaczyć. Mam nadzieje ze niedługo zobaczę to na żywo, ale nie odpuszczam i mam nadzieje ze Piotrek poczuje mój oddech na plecach przy najbliższej okazji.”

Miejmy nadzieję, że ta rywalizacja podziała na obu panów motywująco i jeden będzie drugiego zmuszał do jeszcze cięższej pracy.

Teraz wypowiedź – perełka, a więc kilka słów od Władysława Kozakiewicza, czyli złotego medalisty igrzysk olimpijskich z Moskwy. Jak sam legendarny tyczkarz podkreśla – Lisek ma z nim wiele wspólnego.

„Piotr coraz częściej zaczyna wygrywać zawody i do tego będziemy się przyzwyczajać. Oczywiście żeby zdobyć złoto mistrzostw świata czy igrzysk, to trzeba nie tylko wielkiej klasy sportowej, ale też szczęścia. Lavillenie jest najlepszy, a nie zawsze wygrywa. Bubce też na igrzyskach w Barcelonie zdarzyło się nie zaliczyć pierwszej wysokości. Nie możemy wymagać od Liska, żeby zaczął być maszyną. Ale będzie wygrywał, tego jestem pewny, bo znam człowieka. To jest czerstwy cham, który nie odpuści. Jak ja. Widać w jego oczach, na jego twarzy, że zawsze walczy. I to daje mu coraz lepsze wyniki. Jest dobry, jest coraz bardziej doświadczony. Będzie wygrywał, a nawet jak zdarzy mu się przegrać, to będzie w czołówce.”

A my jeszcze niedawno ubolewajac, że w Rio Lisek zajął najgorsze dla sportowca czwarte miejsce mieliśmy nadzieję, że kiedyś to on będzie rozdawał karty na światowych arenach. Póki co kibicujemy i trzymamy kciuki, by ta forma ustabilizowała się na najwyższym światowym poziomie. Wielkie gratulacje, Piotrek!

Na koniec mała ciekawostka. Wczoraj chwilę po tym znakomitym skoku Piotra Liska szybko weszliśmy na jego oficjalny profil na Facebooku. Dziś rano zrobiliśmy to ponownie i „lajków” było już o kilkaset więcej. Stan na tę chwilę – 3331. Zobaczymy, jak sytuacja będzie się rozwijała i ile fanów będzie obserwować Polaka, gdy ten zostanie już halowym mistrzem Europy.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem