Lekkoatletyka: 44. urodziny Haile Gebrselassie!

    Tytan. Gość, który światowe bieganie wprowadził na zupełnie inny poziom. Facet, dzięki któremu Etiopia przez długie lata miała monopol na wygrywanie wielkich biegowych imprez. Ojciec sukcesu Kenenisy Bekele, choć sam pytany o swój udział przy jego wielkich zwycięstwach od razu się od tego odcina. Były rekordzista świata i pierwszy gość, który przebiegł 5000m poniżej 13 minut, a 10000m poniżej 27. Dziś 44. urodziny obchodzi Haile Gebrselassie.

    Gdyby dziś był 2004 rok, to pisalibyśmy artykuł na temat absolutnie najwybitniejszego biegacza w historii ludzkości. Człowieka-instytucję, który marketingowo ciągnął światową lekkoatletykę za uszy. Jako że wszystko na świecie się kończy, dziś nie mamy prawa napisać i Haile jako numerze jeden. Nikt nam jednak nie zabroni wspomnieć człowieka, który otwierał swego czasu listę “top” w długich biegach. Gościa, dzięki któremu dziś dyscyplina ta jest w zupełnie innym wymiarze.

    Jest 1993 rok. Haile zostaje po raz pierwszy w swojej karierze złotym medalistą mistrzostw świata, które odbywają się w Stuttgarcie. To drugi jego medal podczas tej imprezy, gdyż kilka dni wcześniej był drugi na dystansie dwa razy krótszym. Gebreselassie tym samym wskoczył do światowej czołówki, mimo że na igrzyskach olimpijskich, które odbywały się rok wcześniej w Barcelonie w ogóle nie zaistniał. 20-letni Etiopczyk zdystansował wszystkich, w tym Chalida Skaha, który nie miał sobie równych w stolicy Katalonii.

    To właśnie w Niemczech rozpoczęła się bogata w sukcesy kariera Haile. Tytuł najlepszego biegacza na dystansie 25 okrążeń Etiopczyk zdobywał podczas trzech kolejnych mistrzostw (1995 Goteborg, 1997 Ateny, 1999 Sewilla). W międzyczasie wygrał igrzyska w Atlancie i jako pierwszy przekroczył barierę 27 minut na 10000m. Na koniec sezonu w 1995 roku mógł pochwalić się rezultatem 26:43,53, co dla reszty zawodników było rezultatem nieosiągalnym.


    Haile niejako wprowadził do wielkiego sportu Kenenise Bekele. To właśnie u jego boku Etiopczyk najpierw był jednym z najlepszych, a potem już niepodzielnie najlepszym biegaczem na świecie. To właśnie Kenenisa pobił rekordy globu na 5000m i 10000m, które wcześniej należały do Haile. Dziś, mimo upływu wielu lat, tylko on może pochwalić się lepszymi rezultatami na tych właśnie dystansach.

    Haile, co było łatwe do przewidzenia, poszedł w stronę biegania na ulicy. Do dziś jest rekordzistą świata w biegu godzinnym (21km 285m), złamał barierę 59 minut w półmaratonie (58,55) i w Berlinie pobił rekord globu w maratonie (2:03,59) i potem, mimo że jego kariera nie wyglądała już aż tak imponująco, był jedną z największych gwiazd imprez masowych i faworytów do zwycięstwa podczas dużych biegów. Dziś, mimo że wciąż jest w dobrej formie, regularnie już nie startuje. W świecie sportu jest jednak cały czas obecny, bo jak sam podkreśla – jest od niego uzależniony.

    Tu filmik, który w kilku minutach podsumuje karierę Haile. Zwróćcie uwagę na sytuację z początku nagrania (20 sekunda). To moment, który został zapamiętany przez wszystkich lekkoatletycznych kibiców.

    A my pisząc ten artykuł zafundowaliśmy sobie powrót do naprawdę fajnych czasów. Miło było oglądać twoje spektakularne sukcesy, Haile.

    100 lat!

    Komentarze