Lekkoatletyka: 4 Polaków wystartuje podczas Diamentowej Ligi w Oslo!

    Piotr Małachowski, Rafał Omelko, Marcin Lewandowski i Sylwester Bednarek – to Polacy, którzy wystartują podczas kolejnego mityngu Diamentowej Ligi w Oslo. Nie każdy z naszych reprezentantów jest w tej fazie sezonu w optymalnej formie i nie wszyscy wypełnili jeszcze minimum na tegoroczne Mistrzostwa Świata.

    Treningowo do konkursu dyskobolii z pewnością nie pojdejdzie Piotr Małachowski, którego czeka trudne zadanie podczas dzisiejszych zawodów. Jego rywalami będą bracia Hartingowie, Fedrick Dacres, który legitymuje się pierwszym jak do tej pory wynikiem na światowych listach, Belg Philip Milanov oraz sobotni triumfator memoriału im. Janusza Kusocińskiego, Andrius Gudžius. W rywalizacji zabraknie Roberta Urbanka, który w Oslo znajdował się tylko na liście rezerwowej.

    Po pierwsze, bardzo dobrze, że Piotr Małachowski będzie mógł zmierzyć się ze ścisłą światową czołówką podczas bardzo ważnych zawodów. Po drugie, patrzymy na jego rezultaty, które zdołał osiagnąć w tym sezonie – 64.36, 65,41, 64.53, 65.90, 64.82 – może nie są to jeszcze takie odległości, jakie Małachowski by sobie wymarzył, ale forma jest bardzo równa. Mamy nadzieję, że stopniowo będzie wzrastała i w Londynie Piotr powalczy o obronę mistrzowskiego tytułu.

    W znakomitej formie od początku tego sezonu jest Rafał Omelko, który do niedawna przewodził na europejskich listach na dystansie 400m. Wynik z końcówki maja – 45.23, na pewno każe z optymizmem patrzeć w przyszłość. Życiówka z zeszłoroczonych Mistrzostw Europy w Amsterdamie jest zaledwie o kilku sekund lepsza i wynosi 45:14. Omelko ma za sobą bardzo udany sezon halowy, podczas którego został dwukrotnym mistrzem Polski, a w Belgradzie dołożył srebro indywidualnie oraz złoto w sztafecie. Najgroźniejszymi rywalami dla naszego reprezentanta w Oslo będą bracia Borlee oraz Pavel Maslak.

    Marcin Lewandowski, który jeszcze nie wypełnił minimum na sierpniowe Mistrzostwa Świata w Londynie, tym razem wystartuje w biegu na 1500m. Co ciekawe, podczas kolejnej odsłony Diamentowej Ligi w Sztokholmie, która odbędzie się w weekend oraz podczas Drużynowego Pucharu Europy, Lewy również nie będzie startował na swoim koronnym dystansie. Polak, który w swojej karierze wystąpił w trzech finałach na światowym czempionacie, nie boi się tego, że po kilku startach nie wypełnił jeszcze wskaźnika uprawniającego go do startu w Anglii. Biegi na 1500m były już wcześniej zaplanowane i mają służyć poprawie wytrzymałości oraz “obiegania się” na tym dystansie w doborowym towarzystwie.

    – Stresu nie ma, bo po pierwsze jest jeszcze bardzo dużo czasu, aby minimum wypełnić, a po drugie, jestem przygotowany na szybkie bieganie i na pewno zaraz je zrobię. Mimo wszystko gdzieś z tyłu głowy jest myśl, że na ten moment nie ma mnie w Londynie. Ale jak mówię – na spokojnie, wszystko idzie w dobrym kierunku.

    Mieszane uczucia w tym sezonie ma z pewnością Sylwester Bednarek, który po zdobyciu złotego medalu w Belgradzie podczas Halowych Mistrzostw Europy, miał chrapkę na wysokie skakanie na otwartym stadionie. Jak do tej pory Sylwek ma na swoim koncie cztery starty, z czego jeden bardzo udany. 28 maja w Białej Podlaskiej Polak skoczył 2:30, ale już w Szczecinie w poprzedni weekend tylko 2:20. Dziś Bednarkowi łatwo nie będzie, bo do Norwegii przyleci kilka głośnych nazwisk. Dość powiedzieć, że o zwycięstwo powalczą Bohdan Bondarenko, Mutaz Issa Barszim, Derek Drouin i Donald Thomas.

     

     

    Komentarze