Legia walczy o awans, gra cała Europa!

Strzelić dwa gole – to są najczęściej powtarzane słowa w Warszawie od kilku dni. Tylu właśnie trafień brakuje Legii, by awansowała do kolejnej rundy eliminacyjnej w Lidze Mistrzów. Tyle, przy założeniu, że Wojskowi żadnego gola nie stracą. Bo gdyby bramkę zdobyła FK Astana…

To wtedy Legia musiałaby strzelić trzy gole. O to z pewnością nie będzie łatwo, bo w trzech dotychczasowych meczach ligowych oraz w pierwszym spotkaniu w Kazachstanie Legia nie strzeliła więcej niż dwóch goli. Takim wynikiem zresztą mogła pochwalić się tylko raz, w miniony weekend w meczu przeciwko Sandecji. Po pierwsze, mecz odbywał się w Warszawie, po drugie, ekipa z Nowego Sącza jest beniaminkiem. Po trzecie, przez godzinę mistrzowie Polski grali w przewadze jednego zawodnika, a mimo wszystko dopiero w końcówce rozstrzygnęli losy rywalizacji. Zwycięzców się nie sądzi i to zwycięstwo idzie w świat, ale Jacek Magiera miał po tym spotkaniu z pewnością spory ból głowy, by jego zespół w ciągu zaledwie kilku dni wskoczył na właściwe tory.

– Każdy z nas czeka na ten mecz i wierzy w awans. Zdajemy sobie sprawę z wagi spotkania. Podchodzimy do niego w pełni przygotowani i zmotywowani. Damy z siebie wszystko. Z piłkarzy Astany wcześniej znałem tylko Majeuskiego. Jeżeli chodzi o obrońców rywala, to nie myślałem o tym, który z nich sprawił nam najwięcej kłopotów. Skupiamy się na naszej drużynie i na tym, by jutro awansować – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej Artur Jędrzejczyk

Jędrzejczyk, jak i wielu jego kolegów z drużyny, z pewnością chcieliby jak najszybciej zapomnieć o pierwszym meczu w Astanie. Poza Michałem Pazdanem, który zaprezentował się z dobrej strony, cała reszta defensorów mistrzów Polski wyglądała bardzo kiepsko. Szczególne problemy stwarzali Junior Kabananga i Patrick Twumasi, którzy bardzo szybko przedostawali się pod bramkę Legii. Gdy na tablicy wyników ujrzęliśmy 2:0 dla gospodarzy, a warszawiacy postanowili zaryzykować i przejść do ataku, Kazachowie mieli swoje okazje po grze z kontry. Tylko brak precyzji oraz ofiarność i skuteczność interwencji wcześniej już wspomnianego Pazdana spowodowały, że Legia przegrała ten mecz tylko 1:3. Choć ostatniej bramki zdobytej przez Astanę po serii błędów indywidualnych legionistów, również można było uniknąć. Wtedy wynik końcowy, czyli 2:1, dawałby duże szanse Polakom na awans do kolejnej rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów.

Na plus na pewno należy zakwalifikować postawę Cristiana Pasquato i Armando Sadiku, którzy jako nowi piłkarze w drużynie Legii potrafią wnieść w jej grę dodatkową jakość. Z pewnością szansą Legii przed tym meczem jest… słaba postawa ekipy z Astany w meczach wyjazdowych. W ostatnich 13 spotkaniach poza domem w europejskich pucharach, mistrzowie Kazachstanu wygrali… raz.

 

– Wiemy, że czeka nas bardzo trudny mecz. Mam nadzieję, że moja drużyna pokaże dobry futbol. Wiemy, jaka ciąży na nas presja, ale nie po raz pierwszy gramy pod ciśnienem. Kto zagra lepiej, ten przejdzie do kolejnej rundy – dodał trener gości, Stanimir Stoiłow.

Zdaniem LV BET faworytem do zwycięstwa w tym meczu jeg Legia Warszawa. Czy Kazachowie zdobędą gola? Pełna oferta znajduje się TUTAJ.

Ponadto dziś na europejskich boiskach odbywa się jeszcze aż 13 spotkań. Gra między innymi Ajax Amsterdam, APOEL Nikozja, BATE Borysów czy Olympiakos Pireus. Na każde z tych spotkań LV BET przygotował swoją ofertę, którą możecie państwo znaleźć TU.

Komentarze