Legia ściągnęła gwiazdę odwiecznego rywala. Cena? Ponad milion…

Legia oficjalnie zaprezentowała transfer Igora Lewczuka, ale to nie jest jedyny piłkarz, który dziś przechodził testy medyczne przy Łazienkowskiej. Kontrakt z wicemistrzem Polski podpisał również Gruzin, Walerian Gwilia, który wiosną imponował formą w Górniku Zabrze. 

Legia Warszawa nie od dziś lubi podkreślić swoją wyższość i od czasu do czasu wyciągnąć najlepszego piłkarza drużyny rywali. To nic dziwnego, że zawodnicy przechodzą z klubów uplasowanych niżej w tabeli do tych, które regularnie biją się o najwyższe cele. W przypadku stołecznej drużyny dodatkowym smaczkiem jest jednak fakt, że zwykle takie transfery mają drugie dno.

Wynika ono z, delikatnie mówiąc, niezbyt dobrych stosunków na linii Łazienkowska 3 – niemal cała piłkarska Polska, w skład której wchodzą między innymi Poznań, Kraków, Białystok, Łódź czy Zabrze. Takie transfery jak Bartosza Bereszyńskiego czy Kaspra Hamalainena z Lecha, Carlitosa, Radosława Cierzniaka i Krzysztofa Mączyńskiego z Wisły Kraków, Michała Pazdana z Jagiellonii połączone ze świeżymi podchodami pod Arvydasa Novikovasa czy w dawnych czasach Smudy, Łapińskiego, Siadaczki czy Citki z Widzewa zwykle odbywają się w gorącej atmosferze.

Teraz Legia poszła o krok dalej – za ściągnięcie świetnego wiosną w barwach Górnika Zabrze stołeczny klub nie zapłaci odwiecznemu rywalowi nawet złotówki.

Wszystko przez to, że Walerian Gwilia, bo o nim mowa, był na Roosvelta 81 tylko wypożyczony ze szwajcarskiego FC Luzern. Reprezentant Gruzji zaliczył bardzo dobrą ostatnią rundę – imponował w ofensywie, kreował akcje i pokazał, że potrafi grać w piłkę – choćby w bezpośrednim starciu Górnika z Legią. W dodatku wciąż jest młody, bo ma 25 lat – dlatego też wicemistrz Polski wyłożył za niego ponad milion złotych, a dokładnie: 300 tysięcy euro.

W Niemczech sportowo-marketingową taktykę transferową do perfekcji opanował Bayern Monachium, który co chwila dokonywał kolejnego wzmocnienia kosztem odwiecznych rywali. Goetze, Lewandowski i Hummels to najlepsi piłkarze Borussii, która tak mocno dała się monachijczykom we znaki, to nie była jednorazowa akcja włodarzy bawarskiego klubu.

Pamiętacie Bayer Leverkusen, który w 2002 roku doszedł aż do finału Ligi Mistrzów? Najlepsi piłkarze „Aptekarzy”, jak Ballack, Ze Roberto czy Lucio, niedługo później zameldowali się w Monachium i tam święcili sukcesy. Gdy dominację Bayernu przerywał Werder, natychmiast sprowadzono najlepszego strzelca bremeńczyków, Miroslava Klose. Wychylił się Stuttgart? Nie trzeba było długo czekać, by kontrakt w stolicy Bawarii podpisał Mario Gomez. Podobnie było w przypadku Schalke 04 i Manuela Neuera, a ostatnio Leona Goretzki.

W główniej mierze dzięki takim posunięciom na rynku transferowym udawało się Bayernowi odzyskiwać stracony tytuł.

Nie jest przypadkiem fakt, iż mistrzostwo przez długi czas trafiało do Monachium głównie co dwa lata (2001, 2003, 2005, 2006, 2008, 2010, 2013). Legia również straciła mistrzostwo w ostatnim sezonie, dlatego Gwilią, a mówi się też choćby o Novikovasie – czyli sprawdzonymi w polskiej lidze, jednymi z najlepszych piłkarzy rywali w walce o tytuł – będzie chciała pójść dawną drogą Bayernu.

Osłabić wroga, wzmocnić siebie? Geniusz w czystej postaci, prawdziwy majstersztyk, który sprawdzał się w Niemczech przez wiele lat. Nie wiadomo, czy sprawdzi się w Legii, ale takie ruchy wydają się być kroczeniem po drodze rozsądku. Na pewno jest go więcej niż w masowym sprowadzaniu wątpliwej jakości zaciągu z kolejnego zakątka świata…