Ostateczna deklaracja legendarnego snajpera. Ten rok był dla niego całkowitą klapą…

Kolejny legendarny piłkarz naszych czasów kończy sportową karierę. Fernando Torres ogłosił dziś, że japoński klub Sagan Tosu był ostatnim, w którym wystąpił. Ostatni rok bardzo mocno wskazywał, że pora ustępować miejsca młodszym.

110-krotny reprezentant Hiszpanii, dwukrotny mistrz Europy oraz mistrz świata w ostatnich miesiącach wszedł już w ten finalny etap kariery, w którym zamiast nastawiać się na strzelanie goli w najsilniejszych ligach, odcinał kupony w nieco bardziej egzotycznych rozgrywkach.

Kiedy rok temu przenosił się do japońskiego Sagan Tosu, wydawało się, że taki goleador jak Torres tam będzie się bawił. Przyzwoitą wartość do ligi japońskiej wniósł w tym samym czasie inny znakomity hiszpański napastnik – David Villa, który mając już 37 lat strzelał gola w J1 League w co drugim występie.

Rok 2019 był dla Hiszpana równią pochyłą. Kilka pierwszych meczów rozegrał od deski do deski. Później leczył kontuzję mięśniową albo wchodził na ogony i w efekcie w całym sezonie nie zdobył bramki w ani jednym z dwunastu występów.

Torres kompletnie nie pasował do charakterystyki drużyny. Męczył się w walce w środkowej strefie boiska, gdzie musiał szukać piłek przy defensywnym usposobieniu kolegów. Co więcej, jego horrendalne zarobki mocno nadwerężały budżet klubowy, który po drodze stracił jeszcze głównego sponsora. Według szczegółowych doniesień o wysokości pensji poszczególnych piłkarzy, Torres zarabiał 13-krotnie więcej od drugiego najlepiej opłacanego gracza Sagan Tosu. Torres – 4 miliony euro, kolejni około 300 tysięcy.

Wyższymi poborami w całej J1 League mogą się pochwalić tylko Andres Iniesta i Lukas Podolski, którzy również bez wielkiego powodzenia próbują budować siłę Vissel Kobe.

Dziś rano Torres zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym zaprosił na konferencję prasową, która w niedzielę odbędzie się w Tokio, a jednocześnie już teraz zapowiedział zakończenie swojej długiej i pięknej kariery.

Torres jest legendą Atletico Madryt, w którym z przerwami występował przez 11 lat. Gdy w 2007 roku trafiał do Madrytu z Liverpoolu, kwota 25 milionów funtów ustanowiła najwyższy transfer w historii The Reds. Cztery lata później za dwukrotność tej kwoty kupiła go Chelsea. Piękną kartę zapisał zwłaszcza występując 110 razy w reprezentacji Hiszpanii. Zapamiętamy go jako 38 goli w złotym okresie La Furia Roją, kiedy sięgała raz po raz po tytuły mistrzów Europy i świata.