Legenda reprezentacji Francji poprowadzi klub Polaka

Igor Lewczuk zanotował gigantyczny skok, trafiając z Legii Warszawa do francuskiego Girondins de Bordeaux. Niewiele osób spodziewało się, że będzie w stanie się tam utrzymać, a on mimo to rozpoczyna trzeci sezon - mamy nadzieję, że nieco lepszy niż poprzedni. O tym, czy będzie grał będzie decydowała legenda reprezentacji Francji i Arsenalu, Thierry Henry.

Stołek trenera francuskiego klubu okazał się tego lata dość gorący. Gustavo Poyet, dotychczasowy szkoleniowiec, wyleciał z pracy z hukiem po krytycznych komentarzach wobec właścicieli. Trudno jednak oczekiwać czegoś innego, jeśli ich działania określa się mianem „hańby” – tak właśnie opisał sprzedaż Gaetana Laborde’a do Montpellier. W pierwszych meczach zespół tymczasowo prowadził Eric Bedouet, a jego pracę kontynuować będzie Thierry Henry.

Mamy nadzieję, że legenda francuskiego futbolu nie przejmie się wynikami z dwóch kolejek i będzie kontynuować stawianie na Igora Lewczuka. Były stoper reprezentacji przez cały poprzedni sezon uciułał we wszystkich rozgrywkach zaledwie dziewięć występów, a w tym ma już na koncie sześć spotkań. Niestety, Bordeaux zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli z zerowym dorobkiem punktowym.

Mimo słabego początku sezonu, Polak jest jednym z lepszych zawodników w drużynie. Według portalu „WhoScored.com”, jego ocena jest ósmą najwyższą w klubie, a do tej pory w rozgrywkach Ligue 1 wystąpiło dwudziestu piłkarzy.

Igor Lewczuk będzie kolejnym polskim piłkarzem, który będzie prowadzony w klubie przez legendarną w świecie futbolu osobę. Jednym z wcześniejszych piłkarzy, który miał okazję pracować z uznanym szkoleniowcem był Tomasz Frankowski, którego prowadził sam… Arsene Wenger. Cała sytuacja miała miejsce w Nagoya Grampus Eight, a jak przyznawał po latach Francuz, doskonale go pamięta.

– Przecież to ja zabrałem go ze Starsbourga do Nagoyi. Był bardzo inteligentnym piłkarzem, miał tylko jeden problem – słabe warunki fizyczne. Nie był Schwarzenegerem, oględnie mówiąc, ale za to cudownym piłkarzem, ze wspaniałym instynktem do strzelania goli. Miał to, co lubię u graczy. Umiał być częścią zespołu i zdobywać bramki – opowiadał w magazynie „Futbol”.

Podobnych duetów można wymieniać bardzo dużo, choć rzadko kiedy są to pięknie historie: Jerzy Dudek i Jose Mourinho w Realu Madryt, Tomasz Kuszczak i Sir Alex Ferguson w Manchesterze United, Bartosz Kapustka u Claudio Ranieriego, czy obecnie Wojciech Szczęsny i Massimiliano Allegri w Juventusie i Łukasz Fabiański i Manuel Pellegrini w West Hamie United. Oby tylko Lewczuk skończył u Henry’ego jak ostatni duet bramkarzy, a nie pierwsze trio…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem