Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Legenda Piasta: „Jest światło w tunelu”

”Stoi na stacji lokomotywa…” – ten wiersz Juliana Tuwima zna każdy, od pięcioletniego smarkacza do kilkudziesięcioletniej starszej pani. Ta gliwicka była ciężka, ogromna, pot z niej spływał. Stała, spadała, dyszała i dmuchała. Strzelała na potęgę, ale do siatki trafić nie umiała. Było tak w niej gorąco, że wreszcie postanowiono zwolnić konduktora Wdowczyka i zastąpić go

”Stoi na stacji lokomotywa…” – ten wiersz Juliana Tuwima zna każdy, od pięcioletniego smarkacza do kilkudziesięcioletniej starszej pani. Ta gliwicka była ciężka, ogromna, pot z niej spływał. Stała, spadała, dyszała i dmuchała. Strzelała na potęgę, ale do siatki trafić nie umiała. Było tak w niej gorąco, że wreszcie postanowiono zwolnić konduktora Wdowczyka i zastąpić go Waldemarem Fornalikiem. Powoli, z mozołem, Piast ruszył przed siebie.

Nie wygrał co prawda ani razu w ostatnich siedmiu spotkaniach, ale powoli widać rękę nowego selekcjonera. Jeśli prawdą jest powiedzenie, że lepiej jeść małymi łyżeczkami i cieszyć się z małych rzeczy, kibicom na pewno rzeczywistość osłodził trochę fakt, że od dwóch spotkań przedostatnia drużyna w tabeli z Gliwic nie przegrała. Imponować może zwłaszcza ostatnie spotkanie, zremisowane w Lubinie 2:2. Wagę tego punktu podkreśla to, że gdyby nie gol Joela Valencii w doliczonym czasie gry, Zagłębie byłoby samodzielnym liderem ekstraklasy.

/ Piast strzeli przynajmniej jednego gola – kurs LVbet: 1.26 /

Jakbyśmy mieli patrzeć tylko na wyniki, to nie ma co tu kryć – wygląda to kiepsko. Światełkiem w tunelu jest jednak dużo lepsza gra, jaką ostatnio gliwiczanie prezentują. Dwa remisy, w tym jeden z liderującym ex aequo Zagłębiem Lubin w ostatniej kolejce, są tylko efektem poprawy, jaka zaszła w tej drużynie – mówi Jarosław Kaszowski. Człowiek, który o Piaście wie wszystko. Jako jedyny piłkarz gliwickiego klubu przebył z nim drogę od B-Klasy do ekstraklasy. Wychowanek, kapitan, legenda. W Gliwicach grał 15 lat, rozegrał 300 spotkań.

Jarosław Kaszowski przez 15 lat gry w Piaście przebył z nim drogę od B-Klasy do ekstraklasy.

Obecnie trenuje dziesięciolatków. W Gliwicach pamięta nie tylko B-Klasę, ale także to, jak przed pierwszym meczem w najwyższej klasie rozgrywkowej montowano na szybko zadaszenie stadionu, byle tylko dopuszczono klub do rozgrywek. Dlatego na obecną rzeczywistość, choć tabela maluje ją w czarnych barwach, patrzy na niebiesko-czerwono.

O Piaście mówilibyśmy zupełnie inaczej, gdyby nie pechowy początek ligi. Ta drużyna też grałaby bez takiej presji, swobodniej, lepiej. Z wyjątkiem meczu w Poznaniu, gdzie nie wyszliśmy na drugą połowę i zasłużenie przegraliśmy, każdy z pierwszych meczów w tym sezonie powinien potoczyć się inaczej. Śląsk? W drugiej połowie kompletna dominacja, co potwierdzają statystyki. W sytuacjach podbramkowych 19:7 dla nas, ale na tablicy świetlnej tylko remis. Myślałem, że wrocławianie – biorąc pod uwagę ich transfery, kadrę, dobry atak i świetny poprzedzający to starcie mecz z Lechią – nas zepchną, tymczasem sami się bronili i wybijali piłki na oślep. Pogoń – sporo sytuacji niewykorzystanych, gol stracony głupio, ale w ostatniej akcji meczu… Cracovia? Chociażby karny Wasiliewa. I sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej – przekonuje.

Wypadkowa pecha, słabych wyników i perspektywy tracenia kolejnych punktów doprowadziła do zwolnienia Dariusza Wdowczyka. Po przegranym 0:2 meczu z Wisłą postanowiono, że na ławce trenerskiej zasiądzie Waldemar Fornalik. – Wszystko pokażą wyniki. Fornalik w Ruchu Chorzów wykonał kawał roboty, oby przełożył to na Piasta, ale to dwie osobne historie. Jeśli to wszystko, co obecnie dzieje się w założeniach i stylu gry Piasta wynika z reakcji zawodników na polecenia nowego trenera, to myślę, że idzie to w dobrym kierunku – dodaje Kaszowski.

Wisła Płock jest jednym z największych pozytywnych zaskoczeń tego sezonu.

Do Gliwic przyjeżdża rewelacja początku tych rozgrywek, czyli Wisła Płock. „Nafciarze” zajmują piąte miejsce w tabeli, ale gdyby liga zaczęła się pięć kolejek temu – byliby na prowadzeniu. W ostatniej serii gier rozjechali chwalony w tym sezonie Śląsk Wrocław aż 4:1, bezlitośnie wykorzystując błędy w defensywie wrocławian.

/ Wisła Płock nie przegra w Gliwicach – kurs LVbet: 1.55 /

To jednak nie mąci humoru Kaszowskiemu. – Dobrze, że Wisła wygrała wysoko ten ostatni mecz, bo to może trochę płocczan rozprężyć, a zawodników Fornalika – wręcz przeciwnie, będą jeszcze bardziej skoncentrowani. Ponadto Piastowi nie gra się z Wisłą Płock źle, więc liczę na przełamanie – powiedział „Kasza”.

Piast nie wygrał od siedmiu spotkań, ale remis 2:2 w Lubinie z Zagłębiem daje nadzieję na lepsze jutro.

Faktycznie, na dziewięć pojedynków pomiędzy tymi zespołami „Nafciarze” górą byli tylko raz, jeszcze w 1. lidze. Ponad sześć lat temu w 88. minucie zwycięstwo płocczanom zapewnił Kamil Biliński, który teraz będzie chciał ten wyczyn powtórzyć.

/ Kamil Biliński zdobędzie bramkę – kurs LVbet: 3.7 /

Piast jednak ma na Wisłę patent – w ekstraklasie nigdy z nimi nie przegrał, a ostatni mecz – niemal dokładnie pięć miesięcy temu – zakończył się wysokim zwycięstwem 4:0. Piłkarze Jerzego Brzęczka są jednak w formie, a paliwem napędowym motywacyjnego silnika jest minimalna strata do lidera, wynosząca trzy punkty. Dokładnie tyle, ile można zgarnąć za zwycięstwo w Gliwicach.

Wygra Piast: 2.25
Będzie remis: 3.25
Wygra Wisła: 3.05