Lechia walczy o przełamanie, Cracovia o pokonanie beniaminka

Po emocjach związanych z europejskimi pucharami, choć już tylko z udziałem Legii Warszawa, czas przejść do rywalizacji ligowej. Przed nami 6. kolejka piłkarskiej Ekstraklasy, a działo będzie się z pewnością sporo. W zeszłym tygodniu w piątek odbyło się tylko jedno spotkanie, teraz wracamy już do klasyki, czyli aż dwóch meczów inaugurujących weekend.

W pierwszym meczu Lechia Gdańsk będzie podejmowała Sandecję Nowy Sącz. Gospodarze muszą to spotkanie wygrać, jeżeli czołówka ligi ma im nie odskoczyć. Goście natomiast zrobią wszystko, by po dosyć pechowo przegranym w ostatnich sekundach spotkaniu z Wisłą Płock wskoczyć nia właściwe tory.

Generalnie to na temat ostatniego roku w wykonaniu Lechii moglibyśmy napisać książkę. Przed 12 miesiącami pisaliśmy o naprawdę o dobrej drużynia, która ma ambicje na mistrzostwo kraju. Gdybyśmy cofnęli się – przykładowo – o pół roku wstecz, czyli do lutego, to też mielibyśmy przed oczami obraz ekipy, która nie zadowoli się byle czym. W pierwszej kolejsce piłkarskiej wiosny w sezonie 2016/2017 Lechia ograła Jagiellonię Białystok 3:0. Teraz? 5 zdobytych punktów po pięciu meczach. Rewelacyjnie to nie wygląda.

Nie wygląda to nawet przyzwoicie, choć Lechia zremisowała ostatnio z Pogonią Szczecin, która kilka dni wcześniej zmasakrowała Lecha Poznań w Pucharze Polski. Czy to oznaka lepszej gry gdańszczan? Pewnie taką nadzieję mają kibice znad morza, aczkolwiek ligowe porażki z Cracovią i Śląskiem dają wiele do myślenia. Wydaje się, że Sandecja w meczu domowym to idealny rywal dla Lechii na przełamanie się.

– Inauguracja spotkania była w naszym wykonaniu dramatyczna. Szczególnie mam tu na myśli pierwsze 20 minut. Stracona bramka też wpadła za łatwo. W drugiej części wyglądało to nieco lepiej, ale było trochę za nerwowo. To sprawiło, że biliśmy głową w mur. Szkoda, bo myślałem, że uda nam się wyrównać, a może nawet strzelić zwycięską bramkę. Reasumując przed nami jeszcze dużo pracy i nauki – mówił po spotkaniu z Wisłą Płock trener, Radosław Mroczkowski.

Tydzień wcześniej Sandecja sensacyjnie pokonała na wyjeździe Jagiellonię. Mroczkowski liczy z pewnością, że po wpadce z Wisłą jego zespół wskoczy na zwycięzką ścieżkę.

W drugim piątkowym spotkaniu Cracovia podejmie na własnym boisku rewelację rozgrywek, czyli Górnik Zabrze. Baniaminek nic sobie nie robi z tego, że dopiero wszedł na piłkarskie salony i zrobi wszystko, by zaikasować trzeci komplet punktów w tym sezonie. “Pasy” wygrały jak do tej pory raz.

Michał Probierz ma z pewnością spory ból głowy przed meczem z Górnikiem, bo po pierwsze rywal jest w gazie, a po drugie Cracovia ma za sobą przegrane rzutem na taśmę derby z Wisłą. Gospodarze muszą dziś zapunktować, bo w innym wypadku znajdą się w strefie spadkowej. Probierz przychodząc do Krakowa z pewnością marzył o innym początku rozgrywek.

– Poświęciliśmy cały mikrocykl, aby poprawić naszą grę w obronie. Musimy być też skuteczniejsi z przodu i zacząć w końcu wykorzystywać nasze sytuacje. Cieszy mnie to, iż zawodnicy mają świadomość, że poprzez ciężką pracę mogą coś poprawić w swojej grze. Ostatnio zagraliśmy dobre spotkanie, ale niestety przegraliśmy mecz, a w dzisiejszej piłce profesjonalnej liczy się przede wszystkim zwycięstwo – powiedział ostrożny Michał Probierz, który zdaje sobie sprawę z tego, jak trudne czeka go zadanie.

A Górnik? Górnik przyjedzie jak po swoje, bo ograł już w tym sezonie Legię, ograł Wisłę i zabrał punkty Lechii na gorącym terenie w Gdańsku. Ekipa Marcina Brosza gra jak z nut i kolejne zwycięstwa wydają się być tylko kwestią czasu. Czy beniaminek będzie w stanie namieszać w czołówce tabeli? Sami jesteśmy tego ciekawi!

LV BET przygotował specjalną ofertę na piątkowe spotkania w Ekstraklasie. Pełne zestawienie znajduje się TUTAJ.

Komentarze