Lechia – Lech głównym daniem dnia, reszta to przystawki

Czego by nie mówić, wieczorny mecz Lechii Gdańsk z Lechem Poznań na Stadionie Energa będzie głównym daniem dnia w polskiej Ekstraklasie. Pojedynki Sandecji z Cracovią oraz Pogoni z Bruk-Betem Termalicą będą jedynie przystawkami, bez względu na argumenty, mające zaprzeczyć tej tezie. Starcie czwartego i trzeciego zespołu poprzedniego sezonu musi elektryzować fanów nie tylko bezpośrednio zainteresowanych drużyn, nawet jeśli pierwsza z nich w bieżących rozgrywkach regularnie zawodzi. Bo na kim lepiej się przełamać, jeśli nie na ekipie Kolejorza?

Czego by nie mówić, wieczorny mecz Lechii Gdańsk z Lechem Poznań na Stadionie Energa będzie głównym daniem dnia w polskiej Ekstraklasie. Pojedynki Sandecji z Cracovią oraz Pogoni z Bruk-Betem Termalicą będą jedynie przystawkami, bez względu na argumenty, mające zaprzeczyć tej tezie. Starcie czwartego i trzeciego zespołu poprzedniego sezonu musi elektryzować fanów nie tylko bezpośrednio zainteresowanych drużyn, nawet jeśli pierwsza z nich w bieżących rozgrywkach regularnie zawodzi. Bo na kim lepiej się przełamać, jeśli nie na ekipie Kolejorza?

 

Znowu trójka obrońców?

Kiedy Piotr Nowak przejmował stery w Lechii Gdańsk, Biało-zieloni musieli gonić ligową czołówkę, żeby załapać się do górnej ósemki i zagrać w grupie mistrzowskiej. Jego drużyna grała więc odważnie, trzema obrońcami i dużą ilością zawodników o charakterystyce ofensywnej. Wymiana ciosów z rywalami przeważnie przynosiła dobry skutek, a styl gry podobał się kibicom. W kolejnym sezonie widzieliśmy już jednak Lechię grającą futbol bardziej wyrachowany, z czwórką defensorów, wygrywającą spotkania przeważnie jedną bramką, zabezpieczającą przede wszystkim tyły. Taka taktyka o mało nie dała gdańszczanom podium i europejskich pucharów, ale czwarte miejsce na koniec sezonu 2016/17 przyjęto nad morzem z niedosytem. W obecnym sezonie Nowak chciał powrócić do ustawienia z trzema obrońcami, przegapił jednak najwyraźniej fakt, że w międzyczasie stracił Rafała Janickiego i Mario Malocę, obrońców jak na nasze warunki co najmniej przyzwoitych. Błażej Augustyn, Michał Nalepa i Grzegorz Wojtkowiak w taktyce z trzema defensorami nie odnajdywali się najlepiej, Biało-zieloni tracili dużo goli, a Nowak koniec końców „poszedł w dyrektory” i jego miejsce zajął Adam Owen, ponoć przygotowywany do tej roi od wakacji. Walijczyk w debiucie pokonał Zagłębie Lubin, grając…oczywiście trzema obrońcami. W drugim spotkaniu przegrał w Warszawie z Legią.

Błażej Augustyn (po prawej) w taktyce z trzema obrońcami popełnia dużo błędów. Na zdjęciu w starciu z Patrykiem Małeckim.

Owen powiela błędy Nowaka?

Owen miał szansę przypatrywać się pracy Nowaka, ale mamy wrażenie, że nie wyciągnął z tej lekcji żadnych wniosków. W ustawieniu z trzema obrońcami, grający wymiennie z „żelaznym” Jakubem Wawrzyniakiem Nalepa, Wojtkowiak i Augustyn jak popełniali błędy, tak dalej je popełniają, w dodatku wahadłowi Mato Milos i Mateusz Lewandowski nie są dla nich ani wsparciem, ani nie dają zespołowi wystarczająco dużo w ofensywie. Na ławce rezerwowych przepadł Mateusz Matras, Flavio niby odblokował się z Miedziowymi, ale już z Legią wrócił na swój ustalony od jakiegoś czasu poziom. Siedzi też Patryk Lipski, od deski do deski gra natomiast Łukasik. Drużyna pod praktycznie każdym względem wygląda identycznie jak u schyłku kadencji Piotra Nowaka. Owen absolutnie prochu nie wymyślił. Kto zagra z Lechem?

– Mamy trochę kontuzji po ostatnim meczu, ale stan zdrowia poszczególnych zawodników poprawia się z każdą chwilą. Zobaczymy tuż przed spotkaniem, kto z nich będzie znajdować się w odpowiedniej dyspozycji. Na pewno zagrają ci, którzy będą jak najlepiej przygotowani do tego spotkania. Dla mnie najważniejszym wykładnikiem przy ustalaniu meczowej osiemnastki, a później wyjściowego składu jest postawa każdego z piłkarzy na treningu i ich aktualna forma. To, czy dany zawodnik gra czy nie, zależy tylko do niego samego – deklaruje szkoleniowiec.

Czy widać różnice między Lechią Owena i Nowaka? My nie widzimy żadnych…

Kurtuazyjny Bjelica

Mniej problemów ma w tym sezonie Lech, chociaż trener Bjelica musiał się oczywiście gęsto tłumaczyć z szybkiego pożegnania się z krajowymi i europejskimi pucharami. W Ekstraklasie Kolejorz jednak prezentuje równą, solidną formę i regularnie punktuje. Chorwacji szkoleniowiec przez meczem w Gdańsku komplementował rywali.

– Mają mniej punktów, niż zasługują. Nie grają słabo, mają bardzo dobrą drużynę. W kadrze Lechii są piłkarze, którzy zasługują na to, by być na co najmniej piątym miejscu w tabeli. Na początku sezonu mieli problemy, zmienili trenera. Mają indywidualności – Krasić, bracia Paixao, Wolski i Milos to klasowi zawodnicy. Dobrze, że nie będzie grał Peszko, bo jest szybkim graczem – mówił Nenad Bjelica.

Nenad Bjelica ma powody, żeby o Lechii wypowiadać się ostrożnie i kurtuazyjnie.

Lech do Gdańska jedzie jako lider tabeli, ponieważ bilansem bramek wyprzedza w klasyfikacji rozgrywek Górnika Zabrze i Zagłębie Lubin. Bjelica komplementując Biało-zielonych wie jednak, co mówi, ponieważ w poprzednim sezonie mierzył się z tą drużyną trzykrotnie i każdy z tych meczów był „na styku”. Co więcej, w jednym ze swoich pierwszych spotkań za sterami zespołu ze stolicy Wielkopolski, właśnie na Stadionie Energa, uległ najbliższemu przeciwnikowi. Na własnym boisku natomiast zaliczył bezbramkowy remis oraz zwycięstwo w spotkaniu, które obfitowało w czerwone kartki. Dziś Lechia jak tlenu potrzebuje punktów. Spodziewać się można absolutnie każdego rozstrzygnięcia…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem