Lech jednak zainteresowany mistrzostwem Polski?!

Na to przełamanie trener, piłkarze i kibice Lecha czekali od ponad 7 miesięcy. Kolejorz wykorzystał potknięcie dwóch głównych rywali w walce o tytuł mistrza Polski i pokonując w Krakowie Wisłę wskoczył na drugą pozycję w tabeli Ekstraklasy. Układ podium sezonu regularnego Ekstraklasy poznamy więc po multilidze, która już w najbliższą sobotę.

Ładna pogoda, pełne trybuny, dwie znajdujące się w dobrej formie drużyny – szlagier 29. kolejki Ekstraklasy rzeczywiście zapowiadał się niezwykle interesująco. O ile Wisła wyszła na murawę w identycznym zestawieniu co dwa tygodnie wcześniej w wygranym meczu z Legią, o tyle nagimnastykować musiał się Nenad Bjelica, który w zespole miał istny szpital. Stąd po raz pierwszy w wyjściowym składzie Lecha znalazł się Piotr Tomasik oraz wychowanek klubu, Tymoteusz Klupś.

Miękki wolny, miękki karny

Pierwsza połowa zakończyła się remisem i z przebiegu gry rzeczywiście był to wynik sprawiedliwy, chociaż bardziej adekwatny byłby jednak rezultat bezbramkowy. Drużyny nie wykreowały bowiem zbyt wielu sytuacji podbramkowych, a przy obu trafieniach „dołożył” nieco od siebie sędzia tego spotkania, Jarosław Przybył. Po połowie godziny gry podyktował rzut wolny sprzed pola karnego Lecha. Nie było tam przewinienia, arbiter ukarał chyba bardziej zamiar niebezpiecznego zagrania (pokazał także Vujadinoviciowi żółtą kartkę) niż rzeczywisty faul. Zza szesnastki przymierzył Carlitos… Dalszej części każdy, nawet niezbyt baczny obserwator Ekstraklasy powinien się domyśleć, ponieważ najlepszy strzelec ligi tego sezonu trafił w samo okienko bramki Matusa Putnockiego i otworzył wynik.

Równie dyskusyjne było zagranie piłki ręką po przeciwnej stronie boiska  Tutaj podobnie – sędzia mógł, chociaż nie musiał użyć gwizdka. Zdecydował się jednak wskazać na wapno, a piłkę z 11 metrów do siatki pewnym strzałem posłał Christian Gytkjaer.

Poza tymi dwiema sytuacjami pod bramkami działo się niewiele, a większość gry przed przerwą toczyła się w środkowej strefie boiska. Statystyki posiadania piłki, liczby podań i ich celności były bardzo zbliżone. Lech miał przewagę jedynie w rzutach rożnych, ale potężna zazwyczaj broń Kolejorza strzelała tego dnia ślepakami.

Przełamanie w najważniejszym momencie

W pierwszej połowie w szeregach Lecha brakowało przede wszystkim dograń w pole karne do Gytkjaera, z których będący w świetnej formie Duńczyk mógłby skorzystać. I jeśli o to apelował w przerwie Nenad Bjelica, to jego podopieczni wzięli sobie te podpowiedzi serca, ponieważ po zmianie stron piłka wędrowała w pole karne z dużą częstotliwością, a najlepszy strzelec Lecha skorzystał już z pierwszego z nich, a w końcówce meczu z kolejnego, kompletując hattricka.

Carlitos kapitalnym strzałem z rzutu wolnego otworzył wynik, ale tego dnia na Lecha to było zbyt mało /fot. PressFocus

Goście wygrywali przede wszystkim walkę w środku pola i to w końcowym rozrachunku przyniosło im sukces. Za pierwszym razem piłkę wyłuskał Majewski, za drugim młody Klupś, a napastnik ze Skandynawii, który ma już w tym sezonie na koncie 17 trafień nie zmarnował dokładnych podań z bocznych sektorów boiska. O ile pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym remisem, o tyle po przerwie dużo lepszą drużyną był Lech i zasłużenie sięgnął po komplet punktów. Pierwszy wyjazdowy komplet punktów od 12 spotkań, od zwycięstwa z Termaliką w sierpniu zeszłego roku!!

Wiadomo dużo i niewiele zarazem

Wisła wciąż może nie zakwalifikować się do rozgrywek grupy mistrzowskiej. Żeby tak się stało, musiałaby w ostatniej kolejce przegrać z Sandecją, Zagłębie zdobyć co najmniej punkt w meczu z Cracovią, a Arka wygrać w derbach Trójmiasta z Lechią w Gdańsku. Splot wydarzeń co najmniej mało prawdopodobny, ale nie takie cuda widziała już Ekstraklasa. Niemniej ostatnią kolejkę oglądać będziemy z dużym zaciekawieniem, ponieważ rozstrzygną się losy nie tylko przynależności kilku zespołów do grup mistrzowskiej i spadkowej, ale i układ terminarza w decydującej części sezonu. Lech dzięki wygranej pod Wawelem może nawet wygrać sezon zasadniczy rozgrywek krajowej elity. Wyścig żółwi o tytuł mistrzowski trwa w najlepsze…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem